
Polska pokonała Ukrainę 3:1 w ćwierćfinałowym meczu siatkarskiej Ligi Narodów (VNL) w chińskim Ningbo.
Pierwszy set był w pełni pod kontrolą Polaków. Wygrali go bezdyskusyjnie, ale zaledwie do 22, bo w końcówce Ukraińcy zagrali wyraźnie skuteczniej. Zawodnicy Raula Lozano kontynuowali tę dobrą passę w drugiej partii, którą nieoczekiwanie wygrali do 22. Po stronie ukraińskiej wyróżnił się zwłaszcza Dmytro Janczuk. W trzecim secie walka rozgorzała na dobre. Ostatecznie jednak Polska wygrała go zdecydowanie - do 20. W czwartej partii przewaga Biało-Czerwonych była już niepodważalna - wygrali ją do 17.
W półfinale Polska zagra w sobotę ze Słowenia, która pokonała Turcję 3:0. Wynik ten, sugerujący łatwe zwycięstwo, jest jednak mylący. By wygrać drugiego seta Słoweńcy musieli zdobyć 35, a trzeciego - aż 39 punktów! Drugą parę półfinałową tworzą: Japonia i USA. Będący na fali Japończycy nie bez trudu pokonali skazywanych na pożarcie gospodarzy turnieju, czyli Chińczyków (3:1). Amerykanie natomiast zaskakująco łatwo pokonali mistrzów świata z Włoch 3:0. Rozbili ich zwłaszcza zagrywką. Brylował znany z polskich boisk Jake Hanes, który zaserwował aż 6 asów.
Dziwne będą te półfinały - bez mistrzów olimpijskich Francuzów, bez mistrzów świata Włochów, bez Brazylijczyków... Droga do powtórzenia zeszłorocznego triumfu Biało-Czerwonych w VNL wydaje się otwarta. Nasi muszą jednak zagrać znacznie lepiej niż w ćwierćfinale z Ukrainą, zwłaszcza na zagrywce i na kontrach.
Jarosław Dudała Dziennikarz, prawnik, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Współpracował m.in. z Radiem Watykańskim i Telewizją Polską. Od roku 2006 pracuje w „Gościu”.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.