
Ono jest z innej bajki, ale nie byłoby go, gdyby nie ten tekst. Tak brzmi: Czy młodej dziennikarce, i w ogóle dziennikarzom, wypada brać udział w konkursach organizowanych przez instytucje publiczne? Np. w "Białym K
To było w listopadzie. Rozmawiałam z siedmiorgiem absolwentów płockich liceów – moimi koleżankami i kolegami. Pytałam o studia, o Płock, o powroty. Siedem razy usłyszałam odpowiedź: „Nie, nie brałam/brałem pod uwagę studiowania w Płocku”. Tylko jedna osoba powiedziała, że na pewno chce tu wrócić. To dramat dla miasta, które lada chwila przestanie być stutysięcznikiem, a w perspektywie najbliższych 30 lat mieszkańców ma mieć między 70 a 80 tys.
Wtedy nie myślałam, że ten tekst z „Gazety Płockiej” będzie miał swego rodzaju ciąg dalszy i stanie się przyczynkiem do rozważań o dziennikarstwie. Oto więc – przypomnijmy…
… CZĘŚĆ PIERWSZA (LISTOPAD 2025)
MOI ZNAJOMI ROZJECHALI SIĘ STUDIOWAĆ PO CAŁYM KRAJU. WRÓCĄ DO PŁOCKA? KOMUŚ TU NA NICH ZALEŻY? „NIESZCZEGÓLNIE”… PŁOCKU, MAMY PROBLEM
Zosia i Szymon wybrali Gdańsk, Nadia Olsztyn, Julka Poznań, Kuba Toruń, a Zuzia i Michał Warszawę. Żadne z nich nawet nie pomyślało o studiach w Płocku. Dlaczego wyjechali? Czemu tylko Kuba ma dziś pewność, że wróci? Informatyka i ekonometria, architektura, prawo, doradztwo podatkowe, filologia duńska – po maturze w płockich szkołach na takich kierunkach studiują w innych miastach. Pytamy ich, czego potrzebuje Płock i jego okolice, żeby zatrzymać młodych. Albo – to istotniejsze – co musi się stać, żeby chcieli tu wrócić?
ZOFIA SIEMION
Jestem absolwentką Małachowianki , maturę zdałam w 2023 roku. Od dwóch lat mieszkam w Sopocie i studiuję na Uniwersytecie Gdańskim na Wydziale Zarządzania ; specjalność: informatyka i ekonometria .
MICHAŁ MAKSYMIUK
Małachowiak , matura w 2023 roku. Od dwóch lat mieszkam w Warszawie , studiuję na Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych na Wydziale Informatyki ; specjalność: informatyka (bazy danych) .
ZUZANNA EJMAN
Absolwentka III LO , maturę zdałam w 2023 roku. Od dwóch lat mieszkam w Warszawie i studiuję na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Architektury ; specjalność: architektura .
JAKUB MICHALSKI
Już ponad dwa lata temu zdałem maturę w Małachowiance . Parę miesięcy później zamieszkałem w Toruniu i zacząłem studia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika na Wydziale Prawa i Administracji ; specjalność: prawo, blok cywilny .
NADIA MAKÓWKA
Jestem absolwentką Jagiellonki . Matura w 2023 roku. Od dwóch lat mieszkam w Olsztynie, studiuję na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim na Wydziale Prawa i Administracji ; specjalność: doradztwo podatkowe .
SZYMON ZYGADLIŃSKI
Absolwent Zespołu Szkół Zawodowych im. Marii Skłodowskiej-Curie , maturę zdałem w 2024 roku. Od roku mieszkam w Gdańsku i studiuję na Uniwersytecie Gdańskim na Wydziale Ekonomicznym ; specjalność: ekonomia .
JULIA KORCZYŃSKA
Jestem absolwentką Małachowianki , matura w 2023 roku. Od dwóch lat w Poznaniu studiuję na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza na Wydziale Neofilologii ; specjalność: filologia duńska .
Z absolwentami płockich szkol średnich, swoimi koleżankami i kolegami rozmawia Julia Adamkowska (Małachowianka ‘2023, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, dziennikarstwo i komunikacja społeczna).
I
Myślałaś/eś w ogóle o tym, żeby studiować w Płocku?
Zofia: – Nie.
Michał: – Nie.
Zuzanna: – Nie.
Jakub: – Nie.
Nadia: – Nie.
Szymon: – Nie.
Julia: – Nie.
Dlaczego?
Zofia: – Bo zawsze chciałam studiować w Trójmieście.
Michał: – Brak perspektyw na rozwój, niezadowalająca oferta dla przyszłych studentów, słaby rynek pracy dla informatyków.
Zuzanna: – Brak wymarzonego kierunku studiów i możliwości rozwoju.
Jakub: – Wybranego kierunku nie było w ofercie lokalnych uczelni.
Nadia: – Bo nie ma tu życia studenckiego, poza tym słaby jest wybór kierunków.
Szymon: – Bo tutejsze kierunki dawały mało perspektyw na przyszłość, poza tym, chciałem mieszkać w bardziej studenckim mieście.
Julia: – Z powodu niewielkiej integracji lokalnej i dlatego, że miasto jest mało atrakcyjne dla ludzi młodych.
Wybrałam/em…
Zofia: – … tak jak sobie wymarzyłam, Trójmiasto. Bo ma naprawdę wiele do zaoferowania, zachwyca piękną i bogatą architekturą, dynamicznie się rozwija, tworząc nowoczesną przestrzeń do życia, nauki i pracy. Dodatkowo to właśnie tam znalazłam kierunek studiów, który mnie interesował i pozwala mi realizować swoje pasje oraz się rozwijać.
Michał: – … Warszawę – miasto, które pozwala poszerzać horyzonty, poznawać nowych ludzi, studiować na lepszej uczelni i mieć łatwiejszy dostęp do ofert pracy.
Zuzanna: – … Warszawę, bo znam dużo osób, które opowiedziały mi o realiach studiowania w tym mieście mojego kierunku.
Jakub: – … Toruń ze względu na lokalizację, cenę najmu i poziom nauczania.
Nadia: – … Olsztyn, bo znalazłam tu odpowiadający mi kierunek, studiują moi znajomi i jest bardzo ładny kampus.
Szymon: – … Gdańsk, bo podoba mi się to miasto i oferuje dobre uczelnie.
Julia: – … Poznań, bo mam w tym mieście znajomych, podoba mi się też panująca tu atmosfera.
II
Spotkałaś/eś na swojej uczelni innych studentów z Płocka? Trzymacie się razem? Macie jakieś wspólne pomysły?
Zofia: – Niestety, na swoim wydziale nie spotkałam nikogo z Płocka.
Michał: – Nie spotkałem.
Zuzanna: – Nie.
Jakub: – A ja tak, spotkałem wiele studentek i wielu studentów z Płocka. Większość z nich to moi znajomi, trzymamy się razem, dzielimy się pomysłami związanymi ze studiowaniem i z życiem poza uczelnią.
Nadia: – W Olsztynie też jest bardzo dużo studentów z Płocka. Z kilkoma osobami mam bardzo dobry kontakt.
Szymon: – Nie spotkałem.
Julia: – Nie.
Jak reagują ludzie z innych miast, kiedy mówisz im, że jesteś z Płocka? Czy w ogóle jakoś reagują?
Zofia: – Mówią, że Płock to miasto niedaleko Warszawy.
Michał: – Dużo osób kojarzy Płock, niektórzy mieli nawet okazję w nim być. Kiedy o nim mówię, są zainteresowani, słyszę opinie na temat architektury. Szczególnie popularne są Wzgórze Tumskie, Stare Miasto, nowy stadion czy molo i ludzie związani z Płockiem, także ci współcześni, popularni w internecie i kojarzeni przez młodych.
Zuzanna: – Albo nie reagują w ogóle, albo pozytywnie, bo znają kogoś z Płocka.
Jakub: – Nierzadko są zaintrygowani. Wykazują szczególne zainteresowanie najstarszą szkołą średnią w Polsce, czyli Małachowianką oraz Orlenem.
Nadia: – Upewniają się, że to jest to miasto z Orlenem, niektórzy mówią, że… “warszawka” przyjechała.
Szymon: – Mało kto wie, gdzie jest Płock. Zazwyczaj nie ma żadnej reakcji.
Julia: – Raczej nie reagują.
III
Interesujesz się wciąż tym, co dzieje się w Płocku? Śledzisz kanały informacyjne, płockie social media itd.?
Zofia: – Tak, w nieco mniejszym stopniu niż wcześniej, ale wciąż na bieżąco śledzę strony internetowe związane z miastem, obserwuję płockie profile na Facebooku.
Michał: – Od czasu przeprowadzki niezbyt często słyszę o Płocku, niemniej wciąż interesuję się życiem kulturalnym w naszym mieście. Czytam najnowsze wiadomości w mediach społecznościowych, oglądam mecze Orlen Wisły i rozmawiam ze znajomymi o bieżących wydarzeniach.
Zuzanna: – Nie.
Jakub: Tak. Stale śledzę wydarzenia z Płocka.
Nadia: – Tak. Na bieżąco śledzę, co dzieje się w Płocku. Sprawdzam zarówno gazety jak i różne grupki na Facebooku.
Szymon: – Nie interesuję się płockimi mediami. Informacje o mieście mam od rodziny.
Julia: – Nie śledzę, co dzieje się w tym momencie w Płocku, poza eventami Płockiej Galerii Sztuki.
Co zmieniło się w Płocku od twojego wyjazdu? Coś cię zaskakuje – pozytywnie albo negatywnie – gdy tu przyjeżdżasz?
Zofia: – Raczej nic.
Michał: – Nic.
Zuzanna: – Nie zauważyłam większych zmian.
Jakub: – Niestety nie. Uważam, że kiedyś miasto było dużo barwniejsze – choć być może ta opinia wynika z nieuniknionych porównań z Toruniem.
Nadia: – Żadnych zmian nie zauważyłam.
Szymon: – Nie zauważyłem żadnych zmian.
Julia: – Nie.
Opisz Płock w trzech słowach.
Zofia: – Malowniczy, spokojny, historyczny.
Michał: – Zaniedbana, letargiczna ojczyzna.
Zuzanna: – Każdy zna każdego.
Jakub: – Uroczy, wiekowy, gościnny.
Nadia: – Nudny, bogaty, możliwość rozwoju.
Szymon: – Orlen, Wisła, piłka ręczna.
Julia: – Petrochemia, galeria, dowóz.
IV
Oceń i porównaj ofertę kulturalną, życie towarzyskie w Płocku i w swoim obecnym mieście.
Zofia: – W Trójmieście jest zdecydowanie więcej wydarzeń kulturalnych i towarzyskich. Miasta oferują szeroki wybór koncertów, wystaw, festiwali i spotkań, co sprawia, że życie toczy się tu bardzo dynamicznie. Płock również ma ciekawą ofertę, zwłaszcza latem — organizowane są festiwale i wydarzenia lokalne, ale na co dzień jest ich mniej niż np. w Gdańsku.
Michał: – Życie towarzyskie i kulturalne w Warszawie jest znacznie bogatsze oraz bardziej różnorodne. Niestety w Płocku coraz trudniej znaleźć ciekawe zajęcia i wydarzenia.
Zuzanna: – Nie ma porównania – w Płocku brakuje miejsc dla studentów i młodych ludzi.
Jakub: – Pomijając dużo większą toruńską starówkę i wydarzenia na niej organizowane, uznaję je za tożsame.
Nadia: – Oferta kulturalna jest w Olsztynie podobna jak w Płocku. Życie towarzyskie jest jednak o wiele bardziej rozwinięte, jest dużo więcej miejsc do spotkań, więcej barów, klubów i całe miasteczko studenckie. W Płocku brakuje życia studenckiego, restauracji, są same kebaby i pizza; nie ma róznorodności.
Szymon: – Płock pozostaje w tyle w każdym aspekcie.
Julia: – W Płocku jest o wiele mniejsza integracja lokalna. Na minus oceniam bezpieczeństwo, brak ludzi na ulicach nawet wczesnym wieczorem.
Czy jest coś, czego brakuje ci z Płocka?
Zofia: – Najbardziej brakuje mi spokoju i znajomych miejsc, do których byłam przyzwyczajona. Tęsknię za rodziną, przyjaciółmi oraz za atmosferą mniejszego miasta, gdzie wszystko jest znajome.
Michał: – Brakuje mi… braku tłumów ludzi i spokojniejszego trybu życia.
Zuzanna: – Rodziny i tego, że wszędzie jest blisko.
Jakub: – Oczywiście, rodziny, przyjaciół i… restauracji szybkiej obsługi Max Burgers.
Nadia: – Z rodzinnego miasta najbardziej brakuje mi znajomych.
Szymon: – Brakuje mi tylko znajomych.
Julia: – Znajomych.
V
Podsumujmy: czego potrzebuje Płock, żeby zatrzymać młodych? Albo lepiej: co musi się stać, żeby chcieli tu wracać po studiach?
Zofia: – Istotnym krokiem w kierunku zatrzymania młodych ludzi w Płocku byłoby poszerzenie oferty edukacyjnej, która zapewniłaby im szersze możliwości rozwoju oraz większy wybór kierunków kształcenia, dostosowanych do ich zainteresowań, ale także współczesnych realiów rynku pracy. Równie ważne jest wzbogacenie oferty kulturalnej i stworzenie atrakcyjnych przestrzeni do spędzania wolnego czasu. Duże znaczenie ma też umożliwienie młodym odbywania staży zawodowych, które mogłyby stać się początkiem dłuższej kariery w lokalnych firmach i instytucjach. Takie działania zwiększyłyby atrakcyjność miasta oraz pozwoliłyby młodym mieszkańcom budować swoją przyszłość właśnie w Płocku.
Michał: – Muszą mieć szersze pole do rozwoju. Tak jak wspominałem wcześniej – naszemu miastu brakuje wysokiej jakości kształcenia, ambitnych ofert pracy oraz realnych możliwości rozwoju kariery. Bardzo odczuwalny jest także brak ludzi na płockiej starówce, która jeszcze niedawno tętniła życiem.
Zuzanna: – Trudno mi powiedzieć, myślę, że Płock jest słabym miastem dla studentów, ale nie dla ludzi po studiach – bo to rodzinne miasto.
Jakub: – Potrzebne są uczelnie, które będzie można określić jako prestiżowe. Należy ukrócić fundusze przeznaczane na rozwój sportu, który jest już na wystarczająco wysokim poziomie, a skupić się na oświacie.
Nadia: – Musi być większy wybór kierunków studiów, potrzeba więcej wydarzeń skierowanych do młodych ludzi.
Szymon: – Potrzebujemy więcej firm dających dobre perspektywy, nie licząc Orlenu. Więcej wydarzeń dla młodych w przestrzeni publicznej. Konieczne są niższe ceny wynajmu mieszkań (aktualnie są zawyżane przez obcokrajowców z Olefin).
Julia: – W Płocku brakuje interakcji rówieśniczych, szczególnie dla młodych ludzi, przestrzeni gdzie mogliby się spotkać niekomercyjnie albo nawet z niewielkim nakładem finansowym; brakuje wydarzeń, inicjatyw, które zaciekawiłyby młodzież.
Jak sądzisz – czy Płock z okolicami i rządzący nimi ludzie starają się, żebyś do nich wrócił(a)? Zależy im na tym?
Zofia: – Nie jestem do końca przekonana. Jakieś próby są, ale trudno mi ocenić ich efekty…
Michał: – Nie odnoszę takiego wrażenia. Nie słyszałem też o żadnych działaniach ze strony władz, które miałyby promować retencję młodych osób.
Zuzanna: – A ja odnoszę wrażenie, że im na tym nie zależy. Miasto nie zachęca młodych ludzi, zwłaszcza w wieku studenckim.
Jakub: – Nie.
Nadia: – Nie czuję, żeby się starali, choć na pewno zależy im, żeby w naszym regionie było więcej młodych osób.
Szymon: – Nie starają się i nie zależy im.
Julia: – Nieszczególnie. Choć Płock otworzył popularne kierunki, nadal nie umożliwia kariery akademickiej. Nie słyszałam też, żeby powstawało wiele atrakcyjnych ofert pracy dla młodych ludzi.
Wrócisz?
Zofia: – W tym momencie trudno powiedzieć.
Michał: – Nie.
Zuzanna: – Najprawdopodobniej nie, ze względu na brak pracy, która mnie interesuje.
Jakub: – Tak.
Nadia: – Na tym etapie mojego życia jeszcze nie wiem.
Szymon: – Raczej nie.
Julia: – Wątpię.
Kiedy „Gazeta Płocka” publikowała ten materiał w listopadzie ub.r., nie myślałam o konkursach. Chciałam sprawdzić, dlaczego młodzi ludzie wyjeżdżają z mojego miasta i co musiałoby się zmienić, żeby chcieli do niego wracać. Rozmawiałam z ludźmi, których znam od lat. Kiedy kilka miesięcy później usłyszałam o konkursie „Biały Kruk”, moja pierwsza myśl była prosta: może warto ten tekst zgłosić? Druga przyszła niemal natychmiast: czy wypada? Nie chciałam odpowiadać sobie sama. Poprosiłam o opinię ludzi z doświadczeniem, wskazałam przy tym, co mogę zgłosić. Odpowiedzieli bardzo różnie. Ale decyzję musiałam podjąć ja. I tak powstała kontynuacja listopadowego materiału. PS. Ciebie, czytelniku, też proszę: przeczytaj obydwie części tego materiału i podziel się swoimi refleksjami – adres redakcji na pewno znasz
CZĘŚĆ DRUGA (CZERWIEC 2026)
STRZAŁ DOPAMINY I DYLEMAT: CZY MOGĘ ZGŁOSIĆ TEN TEKST DO KONKURSU?
Minęło mniej więcej pół roku od tekstu o młodych z Płocka, gdy usłyszałam o konkursie „Biały Kruk”. Zgłosić? Nadaje się? Równie szybko przyszło pytanie, które nie dawało spokoju.
A może nie powinnam?
Organizatorem konkursu „Biały Kruk” jest Samorząd Województwa Mazowieckiego, a patronuje mu marszałek Mazowsza. Nie o organizatora jednak chodzi, ale o zasadę. Czy dziennikarz powinien oddawać swoją pracę pod ocenę instytucji publicznej, którą być może kiedyś sam będzie oceniać, opisywać?
Przez trzy lata o tym też rozmawialiśmy na zajęciach na dziennikarstwie i komunikacji społecznej na UKSW. Studia właśnie, w czerwcu, tydzień temu, się zakończyły, teraz przyszedł czas na praktykę. Nie chciałam zgadywać, pomyślałam, że jeszcze raz zasięgnę języka u… Napisałam maila do swoich – być może zaskoczonych taką prośbą – wykładowców. Powtórzę: nie po to, żeby podjęli decyzję za mnie. Raczej po to, żeby poznać ich opinię. Odpowiedziało pięć osób. Wiedziały, jaki materiał planuję ewentualnie zgłosić.
Zakończenie studiów na dziennikarstwie i komunikacji społecznej na UKSW
Odpowiedź nr 1
Prof. Paulina Olechowska , dr hab. w dyscyplinie nauko o komunikacji społecznej i mediach już na samym początku napisała tak:
„Podjęła Pani bardzo ciekawy temat, związany z młodzieżą i lokalnością – obydwa zasługują na dalszą kontynuację”.
A potem przeszła do sedna:
„Moja generalna ocena jest następująca: nie ma przeszkód natury etycznej, aby wziąć udział w konkursie organizowanym przez władze Samorządu Województwa Mazowieckiego. Świadczy o tym skład jury, w którym zasiadają eksperci i profesjonaliści reprezentujący różne środowiska dziennikarskie”.
Dodała jeszcze:
„Jeżeli tylko czuje się Pani na siłach stanąć do rywalizacji z innymi lokalnymi dziennikarzami – nie ma przeszkód, aby podjąć to wyzwanie”.
Przez chwilę pomyślałam, że może rzeczywiście przesadzam z tymi moimi wątpliwościami. Ale kilka godzin później przyszła…
… odpowiedź nr 2
Dr Piotr Łuczuk , medioznawca, publicysta oraz ekspert w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i nowych technologii, specjalista w dyscyplinie nauk o komunikacji społecznej i mediach, zaczął zupełnie inaczej:
„Przyjmowanie nagród i udział w konkursach organizowanych przez samorządy to modelowy przykład konfliktu interesów i klasyczna forma socjotechniki, tzw. soft power. Dla młodego dziennikarza, który dopiero buduje swój warsztat, otrzymanie nagrody od burmistrza czy starosty może działać jak potężny strzał dopaminy. W dłuższej perspektywie warunkuje to jego zachowanie – uczy, że bezkrytyczne, »pozytywne« pisanie o władzy przynosi wymierne korzyści: prestiż i gratyfikację finansową. Zamiast weryfikować informacje, młody dziennikarz uczy się konformizmu”.
Czytałam to powoli pomiędzy kolejnymi tramwajowymi przystankami, w drodze do punktu, w którym umówiłam się na wydrukowanie pracy licencjackiej. Kilka zdań, które wprost mówiły o czymś, czego wcześniej nie brałam pod uwagę: że problemem może nie być sam konkurs, ale to, co robi z myśleniem dziennikarza.
W kolejnych fragmentach dr Łuczuk pisał:
„Wpływ na niezależność jest bezpośredni i dewastujący. Wytwarza się tzw. efekt mrożący (chilling effect). Dziennikarz, który został uhonorowany przez dany urząd, podświadomie włącza autocenzurę. Trudno jest bowiem prowadzić rzetelne śledztwo dziennikarskie, badać nieprawidłowości w przetargach czy zadawać niewygodne pytania osobie, z rąk której niedawno odebrało się dyplom i czek”.
Zatrzymałam się na tym zdaniu dłużej.
„Walutą w dziennikarstwie jest zaufanie. Odbiorcy lokalni są niezwykle wyczuleni na fałsz i szybko wyłapują dysonans poznawczy. Gdy widzą dziennikarza odbierającego nagrodę od władzy, którą ma kontrolować, automatycznie traci on w ich oczach status obiektywnego obserwatora i staje się przedłużeniem działu PR urzędu. To rodzi potężne niebezpieczeństwo – upadek zaufania do lokalnych mediów tworzy próżnię informacyjną. W tę lukę natychmiast wchodzą fake newsy, zmanipulowane narracje i dezinformacja”.
Mój „doradca” nie poprzestał na diagnozie.
„Instytucje samorządowe powinny wystrzegać się występowania w roli organizatora lub jurora w konkursach oceniających pracę dziennikarzy. To fundamentalne pomylenie ról kontrolera i kontrolowanego. Jeśli władze chcą wspierać lokalny rynek medialny, powinny robić to poprzez transparentne, zinstytucjonalizowane granty rozdzielane przez niezależne ciała doradcze, a nie poprzez uznaniowe nagrody”.
Na końcu pan doktor dodał jeszcze cały zestaw praktycznych zasad: oddzielenie redakcji od reklamy, oznaczanie tekstów promocyjnych dopiskiem „Materiał partnera”, jawność finansowania. Ale to już nie była odpowiedź na moje pytania.
Kilka godzin później przyszła…
… odpowiedź nr 3…
Dr Maciej Chudkiewicz , dziennikarz Newsmax Polska, trener procesów rozwojowych | ekspert ds. komunikacji i pracy z zespołami zaczął spokojniej:
„Samorząd samorządowi nierówny, nie ma podległości. Medium płockie nie ma nic wspólnego z samorządem województwa mazowieckiego tak jak nie ma podległości miasta wobec województwa”.
A potem dodał:
„Większość nagród jest rozdawana przez kogoś i nie ma nagród naprawdę niezależnych, niezwiązanych z dużym biznesem, określonym środowiskiem lub władzą”.
I jeszcze jedno:
„Nagroda jest przyznawana post factum, trudno tu mówić o korupcji”.
… i nr 4 i 5
– Gdyby był Pan na moim miejscu – zgłosiłby Pan ten materiał?
Bartłomiej Machnik , autor i prowadzący program „Machnik o wizerunku” (kiedyś „Twój Branding”) w TV Biznes24: – Zdecydowanie!
Dr Tomasz Knecht , były pracownik Super Expressu (szef produktu): – Tak.
Dostałam kilka sposobów patrzenia na ten sam problem: od pełnej akceptacji udziału, przez ostrzeżenie przed wpływem instytucji, po bardziej pragmatyczne spojrzenie na realia lokalnych mediów. Każdy z tych głosów był spójny w sobie, ale żaden nie unieważniał pozostałych. Po tych odpowiedziach nie miałam mniejszej liczby pytań. Mam ich więcej. Ale były to inne pytania niż na początku. Już nie: „czy to jest dobre czy złe?”. Raczej: „co to może zrobić z moją pracą, zaufaniem, decyzjami?”. Zrozumiałam, że etyka dziennikarska nie zawsze daje proste odpowiedzi. Częściej zmusza do ważenia ryzyk, nawet wtedy, gdy żadna z opcji nie jest idealna.
Siedziałam przed otwartym formularzem zgłoszeniowym. Nie rozwiałam wszystkich wątpliwości. Uznałam jednak, że materiał nie powstał z myślą o konkursie. Nie pisałam go dla samorządu ani pod gust jury. Pisałam go dla czytelników. Pomyślałam też, że być może moje wątpliwości przydadzą się innym młodym dziennikarzom, którzy kiedyś staną przed podobną decyzją.
Kliknęłam: „wyślij”.
Artykuł Pytałam studentów, dlaczego wyjechali z Płocka i czy chcą wrócić. Kilka miesięcy później najtrudniejsze pytanie musiałam zadać sobie pochodzi z serwisu GazetaPłocka.com.pl .