
Wikusia w jednej chwili nie może złapać oddechu! Staje się sina, przelewa się przez ręce! W oczkach przerażenie, bezgłośny krzyk! Łezka spływa po policzku, gdy jej maleńkie ciało walczy o ostatnią iskierkę życia... PRZEGRYWAMY. Walczymy o lek 7 miesięcy. Mamy ponad połowę... Ale nie mamy kolejnych 7 miesięcy... Wikusia nie doczeka ratunku. Zbiórka idzie coraz gorzej...
Ratować życie własnego dziecka, które zakrztusiło się własną śliną – koszmar, który przeżywamy zbyt często... SMA zabija już mięśnie odpowiedzialne za oddychanie i przełykanie! Co będzie przy następnym razie? Czy dojdzie do trwałego uszkodzenia mózgu? Czy zdołamy przywrócić oddech, c zy tym razem śmierć uwolni ze swych zimnych objęć...?
"Przepraszam, córeczko... Przepraszam, że musisz tak cierpieć... Robimy z tatusiem wszystko, żeby Cię uratować! Ocalić resztki Twojego zmarnowanego dzieciństwa... Kochanie, jesteś naszym wszystkim. Całym światem. Wybacz nam, jeśli się nie uda, jeśli nie zdążymy... Walczymy dla Ciebie o cud, krzyczymy o pomoc, błagamy o każdą złotówkę!
Ale już prawie nikt nas nie słyszy... Nikt nie słyszy Twojego bezgłośnego płaczu, w którym jest błaganie o życie... W tym tempie nie zdążymy..."