Informację o zawiadomieniu ujawniła w poniedziałek stołeczna "Gazeta Wyborcza". Z jej ustaleń wynika, że zawiadomienie zostało wysłane do śledczych 8 lipca przez prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Ma ono związek z wynikami kontroli przeprowadzonej w 2025 roku na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Kontrola weryfikowała zasadność świadczeń realizowanych tam od 1 stycznia do 31 grudnia 2024 r. Fundusz wszczął audyt na podstawie analizy raportów, jakie otrzymał od szpitala.
Tajemniczy pokój B+1/074
Kontrola ujawniła nieprawidłowości
Jak wyjaśniła gazeta, kontrola wykazała, że na oddziale chirurgii błędnie rozliczano zakontraktowane z NFZ procedury medyczne. W szczególności chodziło o tak zwane "duże i endoskopowe zabiegi w chorobach zapalnych jelit", za które oddział otrzymuje z Funduszu znacznie więcej pieniędzy niż za tak zwane "średnie i endoskopowe zabiegi dolnego odcinka przewodu pokarmowego".
W 2024 roku ordynatorem Oddziału Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej był doktor Emil Jędrzejewski. Według nieoficjalnych ustaleń "Wyborczej" to właśnie niego miało dotyczyć zawiadomienie złożone przez prezesa NFZ.
"W 2024 roku miał poświadczać nieprawdę w rozliczeniach z NFZ, by uzyskać korzyść majątkową. (...) Według naszych informacji proceder wyglądał tak: zabieg, który według standardów NFZ powinien zostać rozliczony jako 'średni', czyli tańszy, był opisywany jako 'duży', czyli droższy. Oddział otrzymał więc od NFZ więcej pieniędzy, niż mu się należało za faktycznie wykonane zabiegi" - opisała "Wyborcza".
Z jej wyliczeń wynika, że w 2024 roku w ten sposób rozliczono zabiegi proktologiczne u ponad 130 pacjentów. Kontrola NFZ miała wykazać, że Fundusz zapłacił oddziałowi Jędrzejewskiego o 1,1 miliona złotych za dużo.
Skalpel i salony. Dwie twarze lekarza
Zawiadomienie trafiło do praskiej prokuratury
Zawiadomienie najpierw trafiło do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W poniedziałek jej rzecznik prokurator Piotr Skiba przekazał, że zawiadomienie zostało przekierowane do Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Lekarz był pod koniec czerwca przesłuchiwany dwukrotnie w stołecznej prokuraturze okręgowej w charakterze świadka . Miało to związek z informacjami, jakie medyk przedstawił w wywiadzie w Kanale Zero. Mówił między innymi, że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. Jak oceniał, w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
Jednak Prokuratura Regionalna w Warszawie nie będzie zajmować się zawiadomieniem. - Zostało ono w piątek przekazane do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga - powiedział rzecznik warszawskiej Prokuratury Regionalnej prokurator Mateusz Martyniuk.
Dwa śledztwa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dwa śledztwa w sprawie Szpitala Południowego. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Postępowania zostały wszczęte po publikacji portalu Zero.pl, w której opisano sprawę lekarza Dawida Kacprzyka - jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny Koalicji Obywatelskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w 2025 roku 1,6 miliona złotych. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
Trzecie śledztwo w Szpitalu Południowym na horyzoncie