RAK
    Farma fotowoltaiczna tuż za domami? Mieszkańcy mówią stanowcze „nie”

    Farma fotowoltaiczna tuż za domami? Mieszkańcy mówią stanowcze „nie”

    633 odsłon
    Farma fotowoltaiczna tuż za domami? Mieszkańcy mówią stanowcze „nie”

    Część mieszkańców wsi Żebry-Stara Wieś i pobliskich miejscowości protestują przeciwko planowanej budowie farmy fotowoltaicznej. Instalacja miałaby powstać na terenie położonym w niewielkiej odległości od zabudowanych posesji. Pod protestem podpisało się 18 osób, które mieszkają lub posiadają działki blisko planowanej inwestycji.

    Sprawa wywołała gorącą dyskusję podczas czerwcowej sesji absolutoryjnej Rady Gminy Olszewo-Borki. Mieszkańcy pojawili się również na posiedzeniach komisji, a podczas lipcowej sesji ich stanowisko przedstawiła radna Małgorzata Milewska.

    Na tym etapie farma jeszcze nie powstaje. Do Rady Gminy wpłynął jednak wniosek inwestora o sporządzenie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego. To właśnie jego uchwalenie może otworzyć drogę do przeznaczenia terenu pod elektrownię słoneczną.

    Z przedstawionych podczas sesji informacji wynika, że 16 czerwca do Rady Gminy Olszewo Borki wpłynął wniosek dotyczący sporządzenia ZPI dla terenów położonych we wsiach Nakły i Żebry-Żabin. Wniosek obejmuje łącznie około 8,2 hektara.

    Celem planu ma być umożliwienie budowy elektrowni słonecznej. Według informacji przekazanych radnym inwestor posiada możliwość przyłączenia lub realizacji instalacji o mocy około 2 MW. Nie oznacza to, że panele zajmą cały obszar objęty wnioskiem.

    Największe emocje wzbudza odległość planowanej inwestycji od istniejących domów.

    Mieszkańcy nie sprzeciwiają się samej energetyce odnawialnej - jak twierdziła radna Małgorzata Milewska- Duże instalacje fotowoltaiczne powinny jednak powstawać dalej od zabudowań mieszkalnych.

    „To my tam żyjemy”

    Jedną z osób, które zabrały głos podczas czerwcowej sesji, był Andrzej Zabielski, mieszkaniec wsi Żebry-Stara Wieś.

    Jak mówił, obecność mieszkańców na sesji i złożenie protestu były efektem narastającego oburzenia.

    – Zjawiliśmy się i podpisaliśmy protest. Dotyczy on budowy farmy, która ma sąsiadować z zabudowanymi posesjami. Moje wystąpienie jest efektem oburzenia. Sprawa już ma swój bieg. Uważam, że pan wójt zaniedbał obowiązek, bo nadrzędnym celem powinno być dobro mieszkańców. To my tam żyjemy, a nie pan wójt – mówił Andrzej Zabielski. Mieszkaniec zarzucał władzom gminy, że informacja o planach inwestora nie została bezpośrednio i natychmiast przekazana osobom mieszkającym w sąsiedztwie planowanej farmy.

    Zdaniem protestujących sama publikacja dokumentów na stronie internetowej gminy nie wystarcza w sprawie, która może na wiele lat zmienić otoczenie ich domów.

    Wójt: „Niczego nie zaniedbałem”

    Do zarzutów mieszkańców odniósł się wójt gminy Olszewo-Borki Krzysztof Grala. Zapewniał, że urząd działa zgodnie z obowiązującymi przepisami i nie podjął jeszcze decyzji przesądzającej o budowie farmy.

    – Niczego nie zaniedbałem. Przychodzą do gminy różne osoby, które składają wnioski. Kiedy został złożony wniosek, mieliśmy trzy dni, aby zamieścić go na stronie gminy. Takie jest prawo. Mam obowiązek poinformowania radnych i tak też zrobiłem. To, czy inwestycja powstanie, czy nie, to daleka droga. Nawet etap konsultacji jest jeszcze daleko – odpowiadał wójt. Krzysztof Grala próbował uspokoić negatywne nastroje. Szczegółowo wyjaśniał kolejne etapy procedury oraz odpowiadał na pytania kierowane przez mieszkańców.

    – Musimy spełniać swoje obowiązki. Mamy procedury i zajmujemy się takim wnioskiem w sposób określony przez prawo – mówił wójt.

    Władze gminy podkreślają, że samo wpłynięcie wniosku nie oznacza zgody na realizację inwestycji. Urząd ma obowiązek przyjąć dokumenty i rozpocząć ich formalne rozpatrywanie.

    Wyjaśnienia wójta nie przekonały Andrzeja Zabielskiego.

    – My widzimy błąd moralny, a nie proceduralny – odpowiadał mieszkaniec Żebrów Starej Wsi.

    Protest podpisało 18 osób

    Formalny protest został złożony w Urzędzie Gminy 24 czerwca. Podpisało go 18 osób. Są to mieszkańcy oraz właściciele gruntów położonych w okolicy terenu objętego wnioskiem o ZPI.

    Obawiają się również, że późniejsze konsultacje społeczne mogą nie doprowadzić do zmiany projektu.

    – Wójt twierdzi, że reagujemy za wcześnie, bo będą konsultacje społeczne. Przeglądając jednak historię wcześniejszych uchwał rady i uwagi zgłaszane przez mieszkańców, widzimy, że większość z nich była uznawana za bezpodstawne i odrzucana – wskazują protestujący. Obawy dotyczą nie tylko hałasu

    Farmy fotowoltaiczne coraz częściej powstają na terenach wiejskich. Zajmują od kilku do nawet kilkudziesięciu hektarów. Choć same panele nie posiadają ruchomych części i nie generują znacznego hałasu, dźwięki mogą pochodzić z inwerterów, transformatorów, systemów chłodzenia oraz magazynów energii.

    Mieszkańcy zwracają jednak uwagę, że ich obawy nie dotyczą wyłącznie hałasu.

    Wskazują na zmianę krajobrazu. Obecne pola i otwarta przestrzeń mogą zostać zastąpione rzędami paneli, ogrodzeniami, drogami technicznymi oraz urządzeniami energetycznymi.

    Podnoszą również kwestie potencjalnego wpływu inwestycji na wartość sąsiednich nieruchomości, odprowadzanie wód opadowych, lokalną przyrodę oraz komfort życia.

    Kluczowa jest dla nich odległość farmy od domów. Podkreślają, że nie sprzeciwialiby się inwestycji, gdyby była planowana w miejscu oddalonym od zabudowań.

    Radna zabrała głos w imieniu mieszkańców: "To poroniony pomysł"

    Podczas sesji Rady Gminy 15 lipca mieszkańcy ponownie pojawili się w urzędzie. Tym razem nie zabierali głosu bezpośrednio. Ich stanowisko przedstawiła radna Małgorzata Milewska.

    Radna zwróciła uwagę, że mieszkańcy nadal nie znają dokładnego rozmieszczenia planowanych urządzeń.

    – Inwestor wskazał, że otrzymał pozwolenie na instalację farmy o mocy 2 MW. Nie obejmie więc ona całego terenu, ale nie wiemy dokładnie, gdzie ma zostać zlokalizowana. Nawet jeżeli instalacja zajmie około dwóch hektarów, pozostaje pytanie, co będzie z resztą działki – mówiła Małgorzata Milewska.

    Podkreśliła, że mieszkańcy zapoznawali się z doświadczeniami innych gmin, w których powstały podobne instalacje.

    – Mieszkańcy mają wiele obaw. Zapoznali się z kwestią takich farm w innych samorządach. Stoimy przed czymś nowym, czego dotychczas w naszej gminie nie realizowano. Nasi mieszkańcy są za tym, aby takie farmy powstawały, ale nie bezpośrednio przy działkach mieszkalnych – zaznaczyła radna. Jej zdaniem lokalizacja elektrowni słonecznej w tym miejscu jest niewłaściwa.

    – Jest to poroniony pomysł – stwierdziła.

    Podczas komisji radni mieli okazję porozmawiać z urbanistką, która dokładnie wyjaśniła na czym ma polegać inwestycja oraz gdzie będzie umiejscowiona. Odpierając atak na aspekt estetyczny wyjaśniła również, że wokół inwestycji postawiony zostanie żywopłot, który zasłoni panele.

    Radna wskazuje na historię miejscowości

    Podczas dyskusji pojawił się również argument dotyczący historycznego znaczenia wsi Żebry-Żabin i okolicznych miejscowości.

    Radna Małgorzata Milewska wskazywała, że w tym miejscu była dawna osada, która ma długą historię związaną z rodem Żebrowskich oraz osadnictwem drobnoszlacheckim.

    – Może powinien tutaj powstać szlak historyczny pokazujący dzieje osadnictwa i rodu Żebrowskich. To jedna ze starych osad szlacheckich. My natomiast chcemy w tym miejscu utworzyć farmę fotowoltaiczną, która pozostanie tam przez co najmniej 29 lat – mówiła. Czym jest Zintegrowany Plan Inwestycyjny?

    Zintegrowany Plan Inwestycyjny jest szczególną formą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Procedura rozpoczyna się na wniosek inwestora, który przedstawia projekt dotyczący konkretnej inwestycji.

    W tym przypadku chodzi o umożliwienie budowy elektrowni słonecznej na terenie, na którym obecne dokumenty planistyczne najprawdopodobniej nie pozwalają na realizację takiego przedsięwzięcia w planowanym kształcie.

    ZPI nie jest pozwoleniem na budowę. Jego uchwalenie zmienia jednak przeznaczenie terenu i tworzy podstawę planistyczną do dalszego prowadzenia inwestycji.

    Wójt prowadzi procedurę i negocjacje z inwestorem. Rada Gminy podejmuje natomiast ostateczną decyzję o przyjęciu lub odrzuceniu planu.

    Gmina nie ma obowiązku uchwalenia ZPI tylko dlatego, że inwestor złożył wniosek.

    Mieszkańcy będą mogli składać uwagi

    Procedura ZPI przewiduje konsultacje społeczne. Mieszkańcy powinni otrzymać możliwość zapoznania się z projektem planu, jego uzasadnieniem oraz dokumentami dotyczącymi wpływu inwestycji na otoczenie.

    Będą mogli składać uwagi dotyczące między innymi odległości paneli i urządzeń energetycznych od zabudowań, zieleni osłonowej, dróg dojazdowych, hałasu, gospodarki wodnej i ochrony krajobrazu.

    Po zakończeniu konsultacji gmina powinna przygotować raport wyjaśniający, jakie uwagi wpłynęły oraz w jaki sposób zostały rozpatrzone.

    Protestujący podkreślają jednak, że nie chcą czekać do ostatniego etapu procedury. Uważają, że sprzeciw należy wyrazić już teraz, zanim inwestor poniesie kolejne koszty, a projekt stanie się bardziej zaawansowany.

    ZPI nie oznacza jeszcze budowy

    Nawet jeżeli Rada Gminy uchwali ZPI, farma nie powstanie automatycznie.

    Inwestor może nadal potrzebować decyzji środowiskowej, warunków przyłączenia do sieci, uzgodnień wodnoprawnych, zgód związanych z wykorzystaniem gruntów oraz pozwolenia na budowę.

    Każdy z tych etapów może wiązać się z dodatkowymi wymaganiami i kontrolą zgodności inwestycji z przepisami.

    Uchwalenie ZPI będzie jednak przełomową decyzją. Otworzy bowiem możliwość przeznaczenia terenu pod elektrownię słoneczną i pozwoli inwestorowi przejść do kolejnych procedur.

    Spór dopiero się rozpoczyna

    Władze gminy podkreślają, że są dopiero na początku postępowania, a mieszkańcy będą mogli uczestniczyć w konsultacjach.

    Protestujący odpowiadają, że właśnie dlatego występują teraz. Obawiają się, że po wejściu procedury w bardziej zaawansowaną fazę zatrzymanie inwestycji będzie znacznie trudniejsze.

    Spór w Żebrach Żabinie nie dotyczy wyłącznie tego, czy odnawialne źródła energii są potrzebne. Dotyczy przede wszystkim tego, gdzie powinny być lokalizowane duże instalacje i jak duży wpływ na takie decyzje powinni mieć mieszkańcy najbliższych posesji. Dla protestujących mieszkańców jest to decyzja, która może na niemal trzy dekady zmienić otoczenie ich domów.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Moja Ostrołęka

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era