
Interweniowała straż miejska, ostatecznie sprawa została przekazana policji.
Informuje o niej Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa płockich municypalnych.
Zgłoszenie wpłynęło do straży miejskiej w niedzielę ok. godz. 10.10. Świadek poinformował, że między garażami przy ul. Bielskiej w zaparkowanym samochodzie znajdują się dwa zamknięte psy.
Strażnicy potwierdzili zgłoszenie. Choć klapa bagażnika była lekko uchylona, według nich nie zapewniało to zwierzętom bezpieczeństwa. W tym czasie temperatura dochodziła do 36 st. Jak relacjonują strażnicy, psy ciężko dyszały i próbowały znaleźć w aucie choć odrobinę cienia. Świadkowie twierdzili, że zwierzęta przebywały w samochodzie już od około godziny.
Funkcjonariusze próbowali szerzej otworzyć klapę bagażnika. Wykorzystał to jeden z psów i wydostał się na zewnątrz. Zwierzę było wyraźnie zestresowane i nie pozwalało do siebie podejść, jednak łapczywie wypiło podaną wodę. Na miejsce wezwano pracowników schroniska, aby bezpiecznie odłowili psa.
W trakcie interwencji pojawił się właściciel samochodu i jednocześnie obu zwierząt. Jak informuje straż miejska, 53-letni mężczyzna tłumaczył, że nie ma z kim zostawić psów, gdy wyjeżdża. Nie okazał skruchy.
Ze względu na podejrzenie narażenia zwierząt na niebezpieczeństwo strażnicy wezwali policję, której przekazali dalsze prowadzenie sprawy.
Straż miejska przypomina, że pozostawienie zwierzęcia w nagrzanym samochodzie może stanowić zagrożenie dla jego życia. W przypadku zauważenia podobnej sytuacji należy powiadomić straż miejską pod numerem 986 lub policję, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.
Fot. Straż miejska
Gazeta Płocka