
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...Społeczeństwo starzeje się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Coraz więcej seniorów mieszka samotnie, a ich dzieci i wnuki próbują pogodzić opiekę nad bliskimi
Społeczeństwo starzeje się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Coraz więcej seniorów mieszka samotnie, a ich dzieci i wnuki próbują pogodzić opiekę nad bliskimi z pracą zawodową i codziennymi obowiązkami. Choć chcieliby być przy rodzicach na każdym kroku, rzeczywistość często okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Tymczasem osoby starsze nie zawsze potrzebują całodobowej opieki. Często potrzebują po prostu kogoś, kto będzie obok.
Taką refleksję przyniosło założycielce „Pomocnej dłoni” Dorocie Toczyskiej doświadczenie, które zaczęło się od jej własnej mamy. – Wszystko zaczęło się od niej – wspomina. Latem ubiegłego roku jej 76-letnia mama wróciła sama z wizyty u lekarza. Kiedy córka zadzwoniła, by zapytać o przebieg konsultacji, usłyszała jedynie krótkie: „Wszystko jest w porządku”. Im bardziej dopytywała o zalecenia, terminy kolejnych wizyt czy skierowania, tym bardziej rozmowa stawała się niejasna. Dopiero wspólne wizyty u lekarzy pozwoliły zrozumieć, gdzie tkwi problem. – Mama doskonale słyszała i rozumiała lekarza podczas wizyty. Jednak kilka minut później nie potrafiła już przypomnieć sobie zaleceń, terminów czy informacji o dalszym leczeniu – opowiada.
Dorota Toczyska – założycielka Złotej Dłoni
To doświadczenie otworzyło jej oczy również na inne trudności, z którymi mierzą się osoby starsze. Coraz większym wyzwaniem stawały się zwykłe czynności – wejście do samochodu, odnalezienie odpowiedniego gabinetu, oczekiwanie na swoją kolej czy odnalezienie się w szpitalnej rzeczywistości.
W szpitalnych korytarzach
Podczas kolejnych wizyt Dorota zaczęła uważniej obserwować innych seniorów. Większość przychodziła z córkami lub wnuczkami. Młodsze osoby co chwilę spoglądały na zegarki, odbierały telefony z pracy, próbowały godzić obowiązki zawodowe z opieką nad rodzicami. Widać było, że chcą pomóc, ale równie wyraźnie było widać, jak trudno znaleźć na to czas. To właśnie wtedy narodziła się myśl, że problem często nie polega na braku dobrej woli, lecz na braku możliwości. Seniorzy potrzebują nie tylko transportu do lekarza. Potrzebują kogoś, kto zapamięta zalecenia, zapisze termin kolejnej wizyty, pomoże odnaleźć właściwy gabinet, odbierze receptę albo po prostu będzie obok.
Samodzielność można wspierać
Coraz częściej mówi się o aktywnym starzeniu się i jak najdłuższym zachowaniu samodzielności. Nie zawsze oznacza to kosztowną opiekę czy pobyt w specjalistycznej placówce. Czasami wystarczy niewielkie wsparcie w codziennych sprawach, aby osoba starsza mogła nadal bezpiecznie mieszkać we własnym domu.
– Powiedziałabym każdemu, kto zastanawia się nad pomocą dla swoich rodziców, żeby nie czekał na moment, w którym stanie się ona koniecznością. Czasem jedno wspólne wyjście do lekarza, pomoc przy zakupach czy zwykła rozmowa wystarczą, aby senior poczuł się pewniej i bezpieczniej. Skorzystanie z pomocy nie oznacza utraty samodzielności. Wręcz przeciwnie – bardzo często pozwala ją zachować na dłużej – podkreśla Dorota Toczyska.
Małe rzeczy, które mają wielkie znaczenie
Choć z pozoru są to drobne gesty, właśnie one często decydują o jakości życia osób starszych. Regularny kontakt z drugim człowiekiem, pomoc w organizacji codzienności czy wsparcie podczas wizyt lekarskich sprawiają, że seniorzy odzyskują poczucie bezpieczeństwa, a ich bliscy mogą odetchnąć z większym spokojem. Dorota nie ukrywa, że jej marzeniem jest stworzenie miejsca, które będzie kojarzyło się przede wszystkim z zaufaniem i życzliwością. W przyszłości chciałaby poszerzyć zakres wsparcia o wizyty domowe fizjoterapeuty oraz pomoc w drobnych pracach wokół domu i ogrodu. Jak podkreśla, chce współpracować wyłącznie z osobami, do których sama miałaby pełne zaufanie.
Bo właśnie zaufanie jest fundamentem każdej relacji z seniorem. Historia, od której wszystko się zaczęło, pokazuje, że czasami największym wyzwaniem nie jest choroba ani wiek. Największym problemem bywa samotność, zagubienie i brak kogoś, kto po prostu potrzyma za rękę w odpowiednim momencie.
Misję swojej działalności Dorota Toczyska opisuje jednym zdaniem: „Pomagam tak, jak sama chciałabym, żeby ktoś pomógł moim rodzicom, bo prawdziwe człowieczeństwo mierzy się tym, jak traktujemy tych, którzy najbardziej nas potrzebują. Pomoc dla seniorów realizowana na terenie: Otwocka, Józefowa, Karczewa, Wiązowny, Celestynowa oraz okolicznych miejscowości.
(materiał promocyjny) Artykuł Czasem największą pomocą nie jest lekarstwo. Jest nią obecność drugiego człowieka pochodzi z serwisu Portalotwocki.pl - żyj lokalnie .