– Idzie mały tapirek! Ale piszczy, pewnie mama zaraz da mu jedzenie – komentowały dzieci widok nowego mieszkańca płockiego zoo, tapira malajskiego. Pręgowany młodziak urodził się niespełna miesiąc temu. Od razu stał się
+21
27
– Idzie mały tapirek! Ale piszczy, pewnie mama zaraz da mu jedzenie – komentowały dzieci widok nowego mieszkańca płockiego zoo, tapira malajskiego. Pręgowany młodziak urodził się niespełna miesiąc temu. Od razu stał się sławny, ponieważ jest jedynym takim maluchem w całej Polsce.
W płockim zoo mają ostatnio dużo powodów do radości. Zoologiczna rodzina powiększyła się o daniela i dwie puchate pandy małe. Blisko miesiąc temu, 17 czerwca, powitali także tapira malajskiego. Malec na razie pozostaje bezimienny.
– Są to pierwsze narodziny tapira w Polsce – mówił w środę Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka, chwilę przed wypuszczeniem maluszka wraz z mamą na wybieg. Tapir to niezwykle rzadki gatunek zagrożony wyginięciem, którego w Polsce możemy podziwiać jedynie w łódzkim i w płockim ogrodzie zoologicznym. Szacuje się, że na wolności żyje mniej niż 2,5 tys. dorosłych osobników, w tym 46 w Europie. W ostatnim czasie zarejestrowano zaledwie trzy rozmnożenia w warunkach ogrodowych, natomiast w skali świata - w ciągu ostatniego roku - doszło do siedmiu takich narodzin, dlatego płocki osesek przyszedł na świat jako czwarty w Europie i ósmy na świecie! Przez ten pierwszy miesiąc od narodzin w zoo upewnili się, że malec rozwija się prawidłowo. Oswajano go również z obecnością ludzi wokół.
Wpisaliście się złotymi zgłoskami w ochronę przyrody
Z powodu narodzin do ogrodu zawitali goście, w tym z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
– Płocki ogród w czerwcu wpisał się złotymi zgłoskami w ochronę przyrody nie tylko w Polsce. Także w tę europejską i światową – gratulowała z powodu narodzin malca Anna Ronikier-Dolańska, zastępczyni Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. – W tej chwili ochronę przyrody bardziej możemy kojarzyć z tworzeniem parku narodowego, z rezerwatami przyrody. A tu, obok nas, narodziło się bardzo rzadkie zwierzę. Ponieważ człowiek za późno zorientował się o konieczności ochrony przyrody, musimy to zwierzę hodować w ogrodzie zoologicznym. Ratowanie gatunku możemy wesprzeć tylko w taki sposób – dopowiadała. Pierwsze przysmaki
Rodzice maluszka mieszkają w płockim zoo od czterech lat. U tapirów ciężar opieki nad potomstwem bierze na siebie mama. Pięcioletnia samica Krissy została mamą po raz pierwszy. Ciąża trwała 13 miesięcy i 10 dni.
„Ojcami i matkami sukcesu narodzin” zostali opiekunowie pary, która dochowała się potomstwa: Olga, Rafał, Wojtek i Janusz. Olga Adamkowska opiekuje się tapirami od dwóch lat, Rafał Krajewski – od momentu przyjazdu Krissy z Holandii. Oboje zajmują się także opieką nad słoniami, żyrafami i reniferami.
– Krissy do nowego miejsca i do nas przyzwyczajała się tak przez około pół roku. My podchodziliśmy do niej bardzo powoli. Teraz tak samo próbujemy z młodym, nie wymuszając, ale zachęcając. Już nam się pewne rzeczy udają – stwierdził z zadowoleniem Rafał. Maluchowi, podobnie jak jego mamie, dopisuje apetyt. Olga dodała:
– To są spore zwierzęta, potrafią dużo zjeść. Malec miał troszkę ponad tydzień, a już skubał kapustę pekińską i podjadał sałatę – śmiała się na samo wspomnienie. – Ząbki dopiero zaczynają mu wychodzić. Jak tylko jego mama zaczyna coś podjadać, on od razu chciałby spróbować tego samego jedzenia. Reklama Najpierw był szok, potem wielka radość
Opiekunowie przyznali, że przy tak rzadko występujących narodzinach trochę nie dowierzali, czy faktycznie uda się doprowadzić do szczęśliwego finału. – Najpierw był szok, potem wielka radość – opowiadała Olga. Poród odbył się bez komplikacji. Później najważniejsze była odpowiedź na pytanie, czy mama potrafi wykarmić synka. Po około dwóch godzinach okazało się, że wszystko jest w porządku.
– Tapiry to zwykle mocno agresywne zwierzęta. A te nasze, dzięki ogromnej pracy pielęgniarzy, są wyjątkowe, o bardzo łagodnym usposobieniu. Można do nich wejść i je dotknąć – podkreślał Radomir Lewandowski, kierownik działu hodowlanego w płockim zoo, prezes Stowarzyszenia Tapir. Reklama Dlatego nie było problemu, aby na drugi dzień po porodzie zważyć malca. Ważył solidne 10,5 kg. Wystarczył tydzień, aby dobił do 19 kg, po trzech tygodniach przybrał na wadze do 24 kg. Teraz to już prawie 30-kilogramowy mieszkaniec płockiego zoo. Przez najbliższe sześć miesięcy samiec będzie bardzo związany ze swoją mamą. Zobaczymy na nim umaszczenie w postaci pręg. Te pręgi, stanowiące formę kamuflażu, rozmyją się po upływie pół roku. – Maluch jest niezwykle miły, sympatyczny. Podchodzi do nas, aby go podrapać za uchem. Wykorzystujemy ten fakt nie po to, aby je oswajać, tylko monitorować zdrowie przedstawiciela tego niezwykle rzadkiego gatunku – kontynuował Radomir Lewandowski.
Młode zwykle pozostają z matką półtora roku. Z czasem naszego tapira zapewne czeka podroż do innego ogrodu. Każdy gatunek zagrożony wyginięciem ma grupę koordynatorów – osób, które mając na względzie dobro całego gatunku, decydują, w których ogrodach zoologicznych znajdą się poszczególne zwierzęta. Dlatego umieszczenie wyjątkowo rzadkiego, cennego okazu w danym ogrodzie, a za taki uchodzi tapir malajski, to powód do dumy, oznaka dużego zaufania do wskazanego zoo. – Jako ogród zoologiczny mamy ogromne doświadczenie w hodowli gatunku pokrewnego, powszechniej spotykanego w ogrodach zoologicznych. Już od lat 80. rozmnażaliśmy tapiry anta. I te młode były wysyłane do ogrodów w całej Europie – zaznaczył kierownik działu hodowlanego.
Warto dodać, że nasza samica może doczekać się następnej ciąży nie szybciej niż za dwa lata.
Uszczypnięcie za ciasteczko
Maluszek i jego mama muszą na tyle ufać opiekunom, aby można było przeprowadzać treningi medyczne. Na czym one polegają? Radomir Lewandowski tłumaczy, że chodzi o to, aby zwierzę pozwoliło dotknąć się w różne części ciała, obejrzeć nogi czy uszy. – Dzięki temu, jeśli wystąpią jakiekolwiek problemy, nie musimy zwierzęcia usypiać na czas badania. Część naszych podopiecznych dostaje nagrody za szczypanie w uszy. To może brzmieć zabawnie, ale dzięki temu, kiedy zwierzęciu trzeba dać zastrzyk, ono nie odróżni tego od szczypnięcia. I po wszystkim dostanie nagrodę. Zamawiamy specjalistyczne smakołyki, np. ciasteczka zrobione z marchwi.
Duzi roślinożercy
Tapiry bardzo lubią pływać. To zwierzęta żyjące wieczorami, w dzień głównie śpią. Należą do roślinożerców. Na wolności przebywają w Azji Południowo-Wschodniej (m.in. w Tajlandii, na Półwyspie Malajskim, na Sumatrze). Preferują gęste lasy deszczowe i dżungle. Głównym czynnikiem wypływającym na spadek ich liczebności jest utrata naturalnych siedlisk spowodowana rozwojem rolnictwa.
Obserwuj nas na Google News