
Ta sprawa wstrząsnęła opinią publiczną, nie tylko lokalną, w połowie listopada ubiegłego roku. Stowarzyszenie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt opublikowało w mediach społecznościowych wstrząsające nagrania z Troszyna. Członkowie stowarzyszenia pojawili się w jednym z gospodarstw.
I udokumentowali stan psa, który - jak sami twierdzą - został przez nich odebrany radnej powiatu ostrołęckiego (z listy PiS) i jednocześnie urzędniczce z gminy.
Sprawa od razu wzbudziła kontrowersje. Także dlatego, że Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt to organizacja, która od dawna budzi kontrowersje. Niedawno ogłosiła ona zakończenie działalności, po tym jak jej prezes i pracownik zostali skazani za… kradzież psa.
Obszernie informował o tym portal TVN24.pl. Przeczytaj: Sąd uznał interwencję DIOZ za kradzież psa. "Musimy zakończyć działalność ratunkową"
Tymczasem okazuje się, że w sprawie znęcania się nad psem w Troszynie "coś jest na rzeczy" choć to nie radna powiatowa występuje tu w roli winnej. Tak zresztą od początku utrzymywała. Radna Agnieszka Jasionek zareagowała na publikacje DIOZ i wydała oświadczenie w tej sprawie - podpisując się imieniem i nazwiskiem:
Informuję, że pies, który został zabrany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w nocy, nie jest moim psem ani psem mojej córki, Wiktorii Jasionek. Zwierzę nie przebywało na mojej posesji. Jednocześnie podkreślam, że próby nadawania tej sprawie charakteru politycznego są bezpodstawne. Nie należę do żadnej partii politycznej. Proszę media i internautów o uszanowanie faktów i o powstrzymanie się od tworzenia nieprawdziwych powiązań. Zawiadamiam również, że w związku z naruszaniem dóbr osobistych moich i mojej córki zostaną podjęte odpowiednie kroki prawne - napisała radna w przesłanym nam oświadczeniu.
Mogę potwierdzić, że do prokuratury wpłynęło - drogą mailową - zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na znęcaniu się nad psem. W zawiadomieniu wskazano konkretną osobę - radną powiatu ostrołęckiego - poinformowała nas w listopadzie ubiegłego roku Edyta Łukasiewicz - rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte. I właśnie się zakończyło. Aktem oskarżenia.
Jak się okazuje Krzysztof J. także przekonuje, że nie jest właścicielem psa.
Do sprawy będziemy wracać.