
Sześćdziesięciosiedmioletnia mieszkanka powiatu ostrołęckiego wyszła po południu na jagody i ślad po niej zaginął. Nie miała przy sobie telefonu, nie wracała przez wiele godzin, a jej stan zdrowia sprawiał, że każda kolejna minuta mogła mieć ogromne znaczenie. Gdy poszukiwania prowadzone przez bliskich nie przyniosły skutku, do akcji ruszyli policjanci, strażacy, pies tropiący i policyjny dron.
Do zaginięcia doszło w piątek 3 lipca. Zgłoszenie trafiło do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce tuż przed północą.
Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli akcję poszukiwawczą. W ostrołęckiej jednostce ogłoszono alarm, dzięki czemu do działań szybko dołączyli również policjanci będący poza służbą. W poszukiwania zaangażowano funkcjonariuszy różnych pionów, psa tropiącego oraz policyjnego drona z Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu.
Policjanci i strażacy sprawdzali kompleksy leśne, drogi, okoliczne miejsca, w które mogła udać się zaginiona, a także szpitale i inne placówki. Liczyła się każda minuta, bo kobieta była bez telefonu i mogła nie być w stanie samodzielnie wrócić do domu.
Przełom nastąpił nad ranem. Około godziny 5.00 sześćdziesięciosiedmiolatka została odnaleziona przez policjantów Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce. Kobieta była wyczerpana i osłabiona. Jak się okazało, zabłądziła w lesie i przez wiele godzin próbowała odnaleźć drogę powrotną.
Na szczęście pomoc przyszła na czas. Życiu i zdrowiu seniorki nie zagraża już niebezpieczeństwo.
Policjanci apelują do rodzin osób starszych i schorowanych, aby szczególnie dbały o ich bezpieczeństwo. Warto wyposażyć seniora w naładowany telefon komórkowy albo urządzenie z lokalizatorem GPS. Przed wyjściem do lasu należy też poinformować bliskich, dokąd się idzie i o której planuje się powrót. Takie proste działania mogą znacząco skrócić poszukiwania, a w sytuacji zagrożenia nawet uratować życie.