
Na Osiedlu Kabaty zawrzało. W miejsce starych, niskich drewnianych płotków robotnicy montują wyższe stalowe panele. Ta zmiana wywołała opór i zdecydowaną reakcję części sąsiadów. - To zakład karny dla roślin i niebezpieczeństwo dla jeży! - grzmią oburzeni mieszkańcy.
Wiadomość o konflikcie przekazała nam pani Diana, czytelniczka oraz lokatorka osiedla. Kobieta zwraca uwagę na całkowity brak dialogu ze strony władz spółdzielni oraz niszczenie dotychczasowego charakteru okolicy.
Spółdzielnia bez konsultacji wymienia drewniane barierki na wysokie metalowe kratownice.Nikt nie miał świadomości, że nowe ogrodzenia będą zupełnie inne i nie pasują do śródziemnomorskiej estetyki osiedla. To kolejna zmiana bez pytania mieszkańców - wcześniej przemalowano klatki na szaro, wprowadzono lamperie i szlabany. Przy niskich płotkach jeże mogły swobodnie się przemieszczać, przy panelach do ziemi zginą.Spółdzielnia nie reaguje na protesty. Każdemu może przecież powiedzieć, że to tylko jemu się nie podoba. A jednak pojawiają się ogłoszenia ze sprzeciwem, tylko spółdzielnia je usuwa
Zdania na osiedlu są podzielone
Nowe, zielone ogrodzenie panelowe pojawiło się już w tunelu między blokami przy wejściu od strony fontanny. W tym miejscu stal zdominowała przestrzeń, choć w innych częściach osiedla wciąż stoją drewniane płotki. Wśród sąsiadów widać głęboki podział.
Nie brakuje głosów sprzeciwu.
Tragedia, jeszcze niech nas w klatkach pozamykają! Strasznie to wygląda, jak jakiś zakład karny dla roślin!
Nie wszyscy mieszkańcy, którym nie podobają się nowe ogrodzenia, są skłonni do protestu.
Osobiście wolałam te starsze, drewniane płotki, bo były ładniejsze i lepsze dla jeży.Problem w tym, że spółdzielnia wywieszała wcześniej informacje przed uchwaleniem budżetu i można było sprawdzić plany, a grupa protestująca uaktywniła się akurat, gdy wszystko jest gotowe. Ogrodzenia są już kupione i ponowna wymiana oznaczałaby kolejne koszty dla nas, spółdzielców
Niektórzy nie rozumieją wręcz, o co całe zamieszanie.
Nie są wcale takie złe te nowe płoty. Ludziom to potrafi wszystko nie pasować. Może i tamte były ładniejsze, ale te są nowe i zamiast się cieszyć, że ktoś coś robi, to jest wielki płacz. Ludzie już zapomnieli, jak było kiedyś i na wszystko narzekają
Spółdzielnia odpiera zarzuty
O wymianę ogrodzeń zapytaliśmy władze SMB „Osiedle Kabaty”. Wiceprezeska Renata Lepionka-Michalak kategorycznie odpiera zarzuty o brak informacji i podkreśla techniczne uzasadnienie inwestycji.
Były zupełnie już spróchniałe (stare ogrodzenia - dop. red.). Odbiegały znacznie od obecnych standardów. Ich naprawy i konserwacje pochłaniały stałe koszty i czas naszych pracowników. Stąd zdecydowaliśmy się na wymianę na coś trwałego
Spółdzielnia twierdzi też, że mieszkańcy mieli wystarczająco dużo czasu, by zapoznać się z decyzją i wnieść ewentualne zastrzeżenia. Władze wspólnoty uważają również, że protest ma charakter marginalny.
Na przełomie września i października ubiegłego roku wysyłaliśmy informację, że płotki drewniane będą demontowane i wymieniane na ogrodzenia panelowe. Odzew na etapie konsultacji był minimalny, a teraz na 440 mieszkań protestują lokatorzy z zaledwie kilku lokali.Dziwimy się, że na etapie planowania nie dostaliśmy żadnych pytań
Według spółdzielni zmianę chwalą mieszkańcy lokali usytuowanych na parterze. Nowe panele mają ograniczyć załatwianie się psów pod ich oknami. Renata Lepionka-Michalak zwróciła też uwagę na dziki, przed którymi mają chronić wyższe ogrodzenia.
Dalszych wymian nie będzie
Mimo że spółdzielnia odpiera argumenty mieszkańców, wygląda na to, że protest jednak przyniósł wymierny efekt.
Wymiana tegoroczna obejmuje tylko te odcinki, które zostały zamontowane. Po reakcji mieszkańców najprawdopodobniej odstąpimy od dalszych wymian
Co sądzisz na ten temat?