
W Troszynie spotkało się 120 osób, które połączyły wspólne nazwisko, rodzinne historie i pamięć o tych, od których wszystko się zaczęło. V Zjazd Rodziny Nosków był pełen wzruszeń, rozmów, uścisków i wspomnień, a także okazją do pokazania niezwykłej historii rodu opisanej przez Dorotę Chylińską. Tego dnia dziewięć pokoleń przodków i potomków znów symbolicznie usiadło przy jednym stole.
Spotkanie odbyło się 20 czerwca 2026 r. w Troszynie, a wszystkiemu przyświecała piękna myśl przewodnia: Bociany przylatują i odlatują, dzieci pozostają (autor nieznany)
Po zjeździe pozostały zdjęcia, wspólne rozmowy zachowane w pamięci oraz poniższe wspomnienie, które spisała Anna Nosek:
Emocje, uściski, serdeczne powitania za nami... Łzy radości, dumy i wzruszenia, które zapadną w pamięć na zawsze! To było duże przedsięwzięcie organizacyjne, nad którym pracowała grupa aktywnych kuzynek, które włożyły dużo pracy i dużo serca w przygotowanie całego spotkania. Miały mnóstwo pomysłów i dużo determinacji do ich realizacji. Piąte już Spotkanie Rodziny Noskóww Troszynie zgromadziło 120 uczestników. Spotkała się wielopokoleniowa rodzina: babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie, rodzice i dzieci. Uczestnicy cieszyli się sobą, rozmawiali, wspominali, wypytywali. Dużo żartowali i nikt nie siedział w telefonie.
Spotkanie było fantastyczną okazją do przygotowania wydawnictwa o Historii Rodziny Nosków. Nad tym projektem pracowała Dorota Chylińska - prawnuczka Józefa Noska i Emilii Zaborowskiej. Skrupulatnie przez 20 lat dokumentowała przeszłość rodzinną. Szperała w archiwach, w parafiach, na portalach genealogicznych i w szufladach członków Rodziny, poszukując aktów urodzenia, małżeństwa i zgonu. Dodatkowo zdobywała od rodziny archiwalne fotografie, świadectwa szkolne, legitymacje i inne cenne dokumenty. Do zdjęć i dokumentów dodała opisy miejsc i nazwiska osób. Ale najcenniejszą rzeczą są wspomnienia członków rodziny - opisy miejsc i sytuacji z ubiegłego wieku, z trudnych czasów wojny i z niełatwych czasów komunizmu. Te wspomnienia często przekazywane były przez nasze babcie, zapamiętane i spisane zostały zamieszczone w tej książce. Do tego emocjonalne wspomnienia swoich dziadków napisane przez wnuków....
Autorka niezwykłej książki zasługuje na podziw i szacunek. Na zjazdy Rodziny Nosek ona przygotowała - narysowane lub wydrukowane drzewo genealogiczne całej rodziny, pochodzącej z Lipnik. Z biegiem czasu rozrosła się do dziewięciu pokoleń. Na wydrukowanym drzewie znajdowały się 734 osoby, z czego 502 są bezpośrednimi potomkami Stanisława Noska i Katarzyny Czyż. W tym roku drzewo rodzinne wydrukował Roman Nosek. To potężne drzewo nie chciało w tym roku współpracować - potarmosił je wiatr. Więc przodkowie rodziny znaleźli miejsce w cieniu na trawniku i byli z nami cały czas. Krótko kilka informacji o pracy nad drzewkiem i o sukcesach życiowych przekazała nam Dorota:
(...) Praca nad stworzeniem drzewka genealogicznego zajęła mi ponad 20 lat. Pracowałam nad nim w wolnym czasie, z przerwami pomiędzy prowadzeniem domu i firmy, wychowywaniem syna, podróżami i pasjami. W czasie tym wydarzyło się wiele pięknych rzeczy. Poznałam wielu fantastycznych ludzi, doświadczyłam ogromnej ilości przeżyć i ciekawych przygód. Osiągnęłam wiele sukcesów, potykając się po drodze. Weszłam na wiele najwyższych gór świata, przebiegłam dziesiątki maratonów, podziwiałam podwodne cuda natury, poznawałam dzikie plemiona, zwiedzałam kraje i piękne miejsca. Dzisiaj przenoszę się wraz z wami w czasie i z sentymentem podziwiam życie naszych przodków. Rozczulają mnie stare fotografie" (...) Jestem pod wrażeniem jej pasji i ekstremalnych wyzwań, z którymi nieustannie się mierzy.
A na zjeździe było tak...
O godzinie 12.00 odbyła się Msza Święta w Kościele Troszynie w intencji zmarłych i żyjących członków rodziny. Pięknym momentem było spotkanie się tak wielu osób w jednym czasie nad grobem prababci Emilii Nosek. Znicze zostały zapalone też na wielu grobach rodzinnych, a tych jest na cmentarzu w Troszynie ponad 30. Spotkanie było kontynuowane w sali przy ulicy Kmicica. Po tym, jak wszyscy ze wszystkimi się przywitali, zjedli smaczny obiad, na salę wjechał tort przygotowany specjalnie na tę okazję przez siostry - Kasię i Martę. Nie został nawet jeden okruszek. Na szczęście wszystkie najlepsze gospodynie w rodzinie upiekły swoje najlepsze ciasta i rzeczywiście było kolorowo, różnorodnie i przepysznie.
Po obiedzie i kawie uczestnicy byli gotowi posłuchać opowieści o historii rodziny Nosków, a te przygotowała i poprowadziła Dorota Chylińska. To był najbardziej oczekiwany punkt zjazdu. Oto fragmenty Jej opowieści...
Dziewięć pokoleń to nie tylko liczba. To setki lat wspomnień, narodzin, małżeństw, wyzwań i sukcesów. Każde pokolenie dopisało własny rozdział do historii rodziny. Przez dziewięć pokoleń zmieniały się granice, ustroje, mody i technologie, ale nadal tworzymy wyjątkową rodzinę. Wywodzimy się z Lipnik na Kurpiach. Lipniki może nie są największą miejscowością na mapie, ale dla naszej rodziny są niezwykle ważne. To stąd przez pokolenia wyruszali nasi przodkowie - jedni do sąsiedniej wsi, inni do miasta, a jeszcze inni na drugi koniec Polski i świata. W tych Lipnikach Stanisław Nosek, urodzony w 1770 z żoną Katarzyną Czyż miał dużo dzieci w tym Bartłomieja... Stanisław Nosek - tak w skrócie - jest pradziadkiem naszego pradziadka Józefa, a ten gospodarzył już w Rabędach wraz ze swoją śliczną żoną Emilią Zaborowską i to tam dalej "pisała" się historia naszej rodziny. Naszej dużej rodziny. Było wiele wzruszających momentów - biała róża dla seniorów poszczególnych rodów, wspomnienie osób, które pożegnaliśmy w ciągu ostatnich 8 lat, dzieci, które powitaliśmy w rodzinie... Zaśpiewaliśmy tradycyjne "Sto lat" jako wyraz podziękowań i serdecznych życzeń dla inicjatorki zjazdów, które kolejno odbywały się w latach 2006-2010-2014-2018). Dopisała pogoda, więc wcześniej opracowany przez organizatorów zjazdu scenariusz pełen wspaniałych atrakcji i niespodzianek rozkręcał się na dobre na zewnątrz lokalu. Przy stołach ustawionych pod parasolami rozpoczęły się wspomnienia, rozpoznawanie, kto kim jest. Pomocą były identyfikatory z imieniem i nazwiskiem i kolorem oznaczającym przynależność do poszczególnych gałęzi rodzinnego drzewa. Były zabawy, były zdjęcia w grupach i indywidualnie. Najfajniej było pozować w upalny dzień do wspólnej fotografii z chustkami na głowach, tak jak kiedyś nosiły się nasze prababki!
Brawa i gratulacje dla wszystkich kuzynek, kobiet o niespożytej energii i kreatywności. Dziękujemy z całego serca! V Zjazd Rodziny Nosków to już dzisiaj historia, ale jeszcze duże emocje są w nas. A najważniejsze jest to, że pamięć o rodzinie została podtrzymana w cudownej atmosferze! Cieszę się, że byłam obecna na spotkaniu.
Tekst: Anna Nosek