- To rodzinne gospodarstwo. Wszyscy bardzo przeżywamy to, co się wydarzyło - mówi nam kilka dni po pożarze Dariusz Banaszek, różański radny. - Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Po pierwsze, przez duże straty, a po drugie - jesteśmy teraz w zawieszeniu: nie możemy na razie posprzątać pogorzeliska, trudno jest też normalnie funkcjonować bez sprzętu rolniczego.
Przypomnimy, ogień pojawił się w zabudowaniach gospodarstwa w Miłonach 18 lipca 2026 rano. Gospodarstwo jest ubezpieczone. Rodzina czeka na ekspertyzę. Towarzystwo Ubezpieczeniowe ma wydać decyzję w ciągu 30 dni.
- Spłonęły budynki, spłonął sprzęt. Liczymy straty, nie są małe. Ale najważniejsze, że nikomu nic się nie stało - mówi Dariusz Banaszek.
Podkreśla, że jest wdzięczny za deklaracje pomocy, których, jak mówi, wiele usłyszał od soboty.
Fot. Archiwum prywatne
Czytaj cały artykuł u źródła — MakówMaz24.pl