Prokuratura Rejonowa w Siedlcach prowadzi postępowanie w związku z zawiadomieniem o pobiciu , do jakiego miało dojść w szpitalu miejskim w Siedlcach . Dopuścić się go miał wobec pacjentki jeden z ratowników medycznych . Sprawa jest analizowana między innymi w kierunku uszkodzenia ciała.
"Łapał moją głowę i uderzał nią o posadzkę"
Poszkodowaną jest pani Ewa, która trafiła do ośrodka w kryzysie psychicznym z interwencji policji. Sytuację, do której miało dojść 29 czerwca tego roku, opisała we wpisie w mediach społecznościowych.
– Policja jest mi świadkiem, że kiedy byłam przewożona w karetce do szpitala w Siedlcach, nie miałam obrażeń twarzy, nie miałam też obrażeń nóg. W tym momencie po prostu szukam sprawiedliwości , tak żeby osoby odpowiedzialne za niewłaściwe potraktowanie mnie jako pacjentki zostały ukarane – powiedziała naszej reporterce.
Pani Ewa zapewniła, że nie zaatakowała fizycznie pielęgniarza ani siebie, mimo to miała doznać od niego przemocy.
– Jedyne co robiłam, to wyrywałam mu kartkę, rwałam ją na kawałki i rzucałam w niego papierkami. Zostałam w mojej perspektywie pobita pięściami w twarz, co nie miało doprowadzić do żadnego mojego uspokojenia się. Ten człowiek właśnie łapał moją głowę i uderzał nią o posadzkę – dodała.
Nawet 5 lat więzienia
Rodzina kobiety poinformowała o sprawie rzecznika praw pacjenta. Sprawę bada też prokuratura rejonowa w Siedlcach.
– Zawiadomienie w tej sprawie złożył ojciec pacjentki. Według relacji ojca miało dojść do pobicia pacjentki przez ratownika medycznego. Postępowanie jest sprowadzane w kierunku uszkodzenia ciała, spowodowania rozstroju zdrowia. To jest absolutnie początek postępowania. Zabezpieczyliśmy bardzo obszerny materiał z monitoringu i jest aktualnie przeglądany – wskazał zastępca prokuratora rejonowego w Siedlcach Adrian Wysokiński.
– W chwili obecnej to, co zostało do tej pory przejrzane, nie potwierdziło żadnego zdarzenia na korytarzu . Ale jeszcze mamy przed sobą trochę tego materiału do przejrzenia – dodał prokurator.
Jeśli natomiast zarzuty wobec pracownika szpitala by się potwierdziły, mężczyźnie, w zależności od kwalifikacji czynu, może grozić do maksymalnie 5 lat pozbawienia wolności .
Sam SP ZOZ stoi na stanowisku, że wszystkie procedury wykonano prawidłowo, przepisów i regulaminów wewnętrznych nie złamano. Wpisy pacjentki w mediach społecznościowych, które zamieściła są analizowane pod kątem naruszenia dobrego imienia szpitala .
Czytaj cały artykuł u źródła — Polskie Radio RDC (Radio dla Ciebie)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.