
W Gminie Baranowo mieszka niespełna 6 tysięcy osób, a według prognoz za 20 lat mieszkańców będzie jeszcze mniej. Tymczasem z projektu planu ogólnego wynika, że tereny już przeznaczone pod zabudowę mają chłonność wynoszącą ponad 60 tysięcy osób. Skąd tak duża różnica? To nie prognoza liczby mieszkańców, lecz wynik obliczeń pokazujących, jak duże są obecnie rezerwy terenów pod budownictwo.
Liczba 60 059 osób pojawia się w uzasadnieniu do projektu planu ogólnego Gminy Baranowo. Jest to tzw. chłonność terenów mieszkaniowych, czyli maksymalna liczba mieszkańców, którzy mogliby teoretycznie zamieszkać na wszystkich niezabudowanych terenach, gdzie obowiązujące dokumenty planu ogólnego dopuszczają zabudowę. Autorzy dokumentu policzyli, ile osób mogłoby zamieszkać na gruntach już przeznaczonych pod budowę domów, gdyby zostały one w przyszłości w pełni wykorzystane. Do obliczeń przyjęto m.in. określoną wielkość działek oraz średnią liczbę mieszkańców przypadających na jeden budynek. Po zsumowaniu wszystkich takich terenów otrzymano wynik przekraczający 60 tysięcy osób.
To nie oznacza, że Baranowo będzie miało 60 tysięcy mieszkańców
Ta liczba może robić wrażenie, ale nie jest prognozą demograficzną. Dokument nie zakłada, że do gminy wprowadzą się dziesiątki tysięcy nowych mieszkańców ani że w najbliższych latach powstaną tysiące nowych domów. Chłonność pokazuje jedynie potencjał terenów, które już dziś są przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową lub zagrodową. Rzeczywista sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Pod koniec 2024 roku Gminę Baranowo zamieszkiwały 5924 osoby. Z kolei prognoza Głównego Urzędu Statystycznego, przywołana w uzasadnieniu do planu ogólnego, wskazuje, że w 2044 roku liczba mieszkańców spadnie do 4828 osób. Oznacza to ubytek blisko 1100 mieszkańców w ciągu najbliższych 20 lat. Jest to wyraźny kontrast. Z jednej strony prognozy mówią o spadku liczby mieszkańców, z drugiej, że tereny już przeznaczone pod zabudowę mogłyby teoretycznie pomieścić ponad dziesięć razy więcej osób, niż mieszka w gminie obecnie.
Dokument pokazuje, że terenów pod budowę już nie brakuje
Autorzy projektu obliczyli również zapotrzebowanie na nową zabudowę mieszkaniową. Wynosi ono 1008 osób do 2044 roku. Nie oznacza to jednak, że liczba mieszkańców wzrośnie o tysiąc. W wyliczeniach uwzględniono również zmieniające się potrzeby mieszkaniowe, między innymi większą powierzchnię mieszkań przypadającą na jedną osobę. Najważniejszy wniosek z dokumentu jest prosty, tereny już przeznaczone pod zabudowę są znacznie większe niż prognozowane potrzeby mieszkaniowe gminy. Z tego powodu projekt planu ogólnego nie zakłada wyznaczania kolejnych dużych terenów pod zabudowę mieszkaniową. Rozwój ma koncentrować się przede wszystkim tam, gdzie obowiązują już miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, istnieje zabudowa lub możliwe jest jej uzupełnienie.
Co to oznacza dla właścicieli działek?
Samo uchwalenie planu ogólnego nie odbiera prawa do budowy na terenach objętych obowiązującymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Takie plany nadal będą obowiązywać. Plan ogólny będzie jednak wyznaczał kierunek przy sporządzaniu nowych planów miejscowych, ich zmianach oraz przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. Oznacza to, że możliwość przeznaczania kolejnych terenów pod budowę będzie w przyszłości bardziej ograniczona i dostosowana do rzeczywistych potrzeb gminy.
Liczba, która daje do myślenia
Ponad 60 tysięcy potencjalnych mieszkańców brzmi jak liczba dotycząca dużego miasta, a nie gminy liczącej niespełna 6 tysięcy osób. W rzeczywistości nie zapowiada ona gwałtownego rozwoju Baranowa. Pokazuje natomiast, że przez lata wyznaczono bardzo duże rezerwy terenów pod zabudowę. Dziś, przy malejącej liczbie mieszkańców i niewielkim zapotrzebowaniu na nowe tereny mieszkaniowe, plan ogólny ma uporządkować dalszy rozwój przestrzenny i skupić go przede wszystkim tam, gdzie możliwość zabudowy już istnieje.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.