
Kilka dni temu zaprezentowaliśmy na naszych łamach koncepcję zagospodarowania terenu po byłym szpitalu przy ul. Sienkiewicza.
Od kilku dekad mieszkam tuż obok i doskonale pamiętam jak ważnym punktem na mapie Ostrołęki był szpital, z czasem zwany starym szpitalem. Nowy zresztą budował się tak długo, że jeszcze lata przed tym jak pojawili się w nim pierwsi pacjenci szpital przy Sienkiewicza zyskał miano starego.
Było z tego powodu sporo zamieszania. Zdarzało się, że ktoś szukawszy w Ostrołęce szpitala pytany był czy chodzi mu o nowy czy stary. W naturalny sposób często wybierał nowy, na co słyszał: "A nie, nowego to jeszcze nie ma". W końcu nowy szpital stał się po prostu szpitalem, stary pobył jeszcze trochę starym, a dziś już coraz częściej nazywany bywa byłym. A wkrótce wcale go nie będzie. Ale to dygresja...
Szpital przy Sienkiewicza, jako się rzekło, przez lata był ważnym punktem na mapie miasta. Jego likwidacja spowodowała, że osiedla Łęczysk i Sienkiewicza stały się nieco peryferyjne. To się wkrótce zmieni, także za sprawą amfiteatru z kompleksem tężni solankowych, o których pisaliśmy we wspomnianym wyżej tekście. Także, ale nie przede wszystkim. To tylko część urbanistycznej układanki, która spowoduje, że Ostrołęka ma wreszcie szansę wrócić tam skąd się wzięła. Czyli nad Narew. Tak, nie pogubiłem się w topografii miasta - stary szpital jest bliżej rzeki niż to się może na pierwszy rzut oka wydawać.
Od lat mówi się w naszym mieście o konieczności powrotu nad Narew, czy odzyskania Narwi dla miasta. Mówi, ale też i powolutku robi. Choćby dokonywane właśnie zagospodarowanie nabrzeży Narwi między mostami. Kluczowe jest tu to ostatnie wyrażenie właśnie - między mostami. Tak jest w każdym mieście - to właśnie okolice mostów, ten obszar gdzie miasto zbliża się do rzeki, by ją przekroczyć i spotkać się z drugą częścią miasta, często bardzo odmienną, stają się z czasem sercem miasta. Tak było też w Ostrołęce - rzeka była dla mieszkańców powoli odzyskiwana w okolicy najpierw starego mostu, potem między mostami. Tylko, że to "między mostami" jest u nas bardzo niewielkie (to właśnie niemal sąsiedztwo mostów, zbiegających się zresztą do jednego ronda, stanowiło przez lata, i ciągle stanowi, duży problem komunikacyjny).
To się za chwilę zmieni. Oddanie do użytku nowego mostu, być może nawet jeszcze w tym roku, najpóźniej wczesną wiosną przyszłego, spowoduje, że "między mostami" w Ostrołęce będzie miało nie jakieś 400 metrów jak obecnie, ale dobre półtora kilometra. I także na prawym brzegu rzeki zrobi się przestrzeń "między mostami" - z laskiem przy Warszawskiej, który w końcu stanie się laskiem miejskim. W tym nowym "między mostami" znajdzie się też grodzisko - miejsce, w którym historia Ostrołęki się zaczęła.
A uprzedzając głosy tych, którzy już się oburzają twierdząc, że Ostrołęka niszczy przyrodnicze walory rzeki; tych, którzy dziś podkreślają, że Narew w naszym mieście jest dziką rzeką, zalecam jednak miarkowanie. Nie przesadzałbym z tym, że dzikość Narwi w Ostrołęce jest taka istotna. Oczywiście nie chodzi o to, żeby ją przemienić w kanał, ale miejmy świadomość, że rzeka przepływająca przez miasto jest czym innym niż rzeka poza miastem. Niech Narew dziką tam pozostanie, a w mieście niech służy ludziom. To się da pogodzić...
Piotr Ossowski
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.