W sokołowskim magistracie z inicjatywy radnego Michała Lipińskiego zorganizowano spotkanie poświęcone walce z rosnącą liczba szczurów. Gryzonie te coraz bardziej panoszą się w Sokołowie Podlaskim, zwłaszcza na osiedlach bloków. Na jesień zaplanowana jest duża akcja deratyzacji, ale jej powodzenie w dużej mierze zależy od zaangażowania administratorów budynków, wspólnot i samych mieszkańców. A ważne jest też to, by w nieświadomy sposób nie dostarczać szczurom jedzenia...
Michał Lipiński: jest problem, choć telewizja go przejaskrawiła
Spotkanie odbyło się w piątek, 24 lipca, w Urzędzie Miasta w Sokołowie Podlaskim. Zainicjował je radny miejski Michał Lipiński, w którego okręgu leży Osiedle Gałczyńskiego. To jedno z tych miejsc, gdzie występuje problem ze szczurami. Niedawno temat „plagi” szczurów w tym miejscu podjęła TVP Warszawa i zdaniem radnego i innych osób temat przedstawiła w mocno podkoloryzowany sposób. Michał Lipiński dodał, że to nie robienie sensacji powinno być teraz kluczowe, lecz konkretne działania, które mają ograniczyć populację szczurów w mieście.
W spotkaniu – oprócz radnego - wzięły udział przedstawicielki Wydziału Gospodarki Komunalnej i Środowiska: Marta Leśniczuk i Katarzyna Skrzeczyńska, naczelnik Wydziału Inwestycji i Dróg Krzysztof Góral, prezes Sokołowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Adam Zawadzki, reprezentująca Sokołowską Spółdzielnię Mieszkaniową Halina Kozak oraz przedstawiciele Przedsiębiorstwa Usług Inżynieryjno-Komunalnych Piotr Skorupka i Piotr Lewandowski.
Mieszkańcy fundują szczurom ucztę – m.in. wylewając jedzenia do kanalizacji!
Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślali jedno: ogromny wpływ na rosnącą populację szczurów w Sokołowie mają zachowania mieszkańców – dokarmianie gryzoni. Gdy mają one pożywienie, to się w takim miejscu zadomawiają.
Przedstawiciel PUIK mówił, że szczury mają swoje siedliska w kanalizacji, bo tam jest łatwy dostęp do pożywienia.
Jeśli dostajemy zgłoszenie o zapchanej kanalizacji, czy robimy czyszczenie profilaktyczne na „Gałkach”, na Miłosnej, na Syndykacie, czyli na tzw. blokowiskach, to nie ma masy szczurów w kanałach głównych. One wszystkie bytują w odnogach. Tam jest spokojniej, nie ma nurtu ścieków, ale też jest tam jedzenie wyrzucane przez mieszkańców – mówił Piotr Lewandowski.
Mieliśmy ostatnio awarię kanalizacji przy ul. Wyspiańskiego 4, nawrzucane nie wiadomo czego. Nasz hydraulik był świadkiem sceny, że praktycznie obok niego przyszedł szczur z obranym kartoflem w zębach. Położył go, przyszedł drugi szczur i tego kartofla sobie zabrał. Hydraulik w niczym im nie przeszkadzał – mówił Adam Zawadzki.
Uczestnicy spotkania apelowali, by wraz z fakturami PUIK rozesłał ulotki z apelem, by mieszkańcy nie pozbywali się resztek jedzenia, wyrzucając je na trawniki, czy wylewając do sedesu i nie dokarmiali ptaków. Bo to w praktyce oznacza to dokarmianie szczurów. Resztki jedzenia powinny trafiać do brązowych pojemników na odpady. Do nich szczur się nie dostanie.
By nie było, jak we Wrocławiu, gdzie niektórzy szczury nazywają „wrocławskimi wiewiórkami”
Uczestnicy spotkania podkreślali, że wyzwanie z odszczurzaniem wcale nie jest takie proste.
We Wrocławiu mimo wieloletnich działań populację szczurów udało się ograniczyć zaledwie o 2 procent – podkreślił przedstawiciel PUIK.
Nie oznacza to, że my mamy się poddawać i nic nie robić. Potrzebna jest synergia działania, współpraca i być może zwiększenie częstotliwości deratyzacji i użycia skuteczniejszych preparatów – odparł radny Michał Lipiński.
O Wrocławiu mowa była też w innym kontekście. Bezsilność w walce z gryzoniami sprawiła, że mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska do nich się przyzwyczaili i niektórzy nazywają je „wrocławskimi wiewiórkami”.
Deratyzacja to obowiązek
Marta Leśniczuk i Katarzyna Skrzyczyńska przypomniały, że obowiązkiem właścicieli nieruchomości jest min. jednokrotne w ciągu roku przeprowadzenie deratyzacji (odszczurzania), a dwukrotne dla budynków wielorodzinnych i tych jednorodzinnych, w których utrzymywane są zwierzęta). W razie potrzeby można częstotliwość takiej akcji zwiększyć i przeprowadzić cztery razy w roku. Uczestnicy spotkania zgodzili się jednak, że obecnie warto skupić się nad tym, by jak najlepiej i najskuteczniej przeprowadzić w Sokołowie Podlaskim jesienną akcję.
Również Halina Kozak z SSM informowała, że spółdzielnia przy deratyzacji korzysta z usług profesjonalnej firmy. - Robimy to dwa razy w roku, chyba że jest dodatkowa potrzeba, to wtedy reagujemy – mówiła.
Problem w tym, jak do sprawy podejdą inni administratorzy budynków oraz wspólnoty. Część z nich może nie chcieć skorzystać z usług firmy, a kupić trutkę we własnym zakresie. Z jej skutecznością różnie bywa, są też obawy, że nie wszyscy przyłożą się do akcji deratyzacyjnej. A to może zniweczyć wysiłki innych, bo szczury przemieszczą się w inne miejsce.
Będzie kolejne spotkanie i wspólna akcja przeciwko szczurom
Rozmawiałam z panem Zasuwikiem. Siedlce miały podobny problem – sprawa populacji szczurów wymknęła się spod kontroli. Działania prowadzono wielostronnie, przy jednoczesnym udziale kilku profesjonalnych firm deratyzacyjnych, okazywały się one skuteczne – mówiła Marta Leśniczuk. - Chodzi o to, by działania podjąć wspólnie i kompleksowo o do tego nie jednorazowo, a wielokrotnie. W Siedlcach takie metody zdały egzamin – dodała.
Warto w takiej sytuacji skorzystać z pomocy fachowca, który doradzi skuteczne sposoby – dodał naczelnik Krzysztof Góral.
Na piątkowym spotkaniu ustalono, że zajmująca się deratyzacją firma przedstawi kompleksowy plan działań dotyczący zwalczania szczurów na terenie Sokołowa urzędnikom UM. Przedstawiciele miasta zaś po jego otrzymaniu, roześlą materiał do zainteresowanych i jednocześnie przygotują spotkanie wszystkich administratorów nieruchomości oraz wspólnot z terenu miasta. Wstępnie założono, że spotkanie odbędzie się w ostatnim tygodniu sierpnia i podczas niego zostaną ustalone szczegóły jesiennej akcji deratyzacyjnej.
Miasto wystosowało apel
Z apelem do mieszkańców o przyjrzenie się problemowi, zwróciło się też miasto i prosi o wspólne działania. Do Sokołowian mają też trafić ulotki.
Do sprawy wrócimy.
Obserwuj nas na Google News
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.