Kierowca BMW, który driftował na parkingu przed jedną z galerii handlowych w Ostrołęce stracił już prawo jazdy. Otrzymał także mandat w wysokości 1500 zł, a jego konto kierowcy wzbogaciło się o 10 punktów karnych.
- Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce każdego dnia i każdej nocy dbają o bezpieczeństwo na drogach miasta i powiatu ostrołęckiego. Funkcjonariusze prowadzą również wzmożone działania ukierunkowane na przeciwdziałanie nielegalnym wyścigom, pokazom driftu oraz eliminowanie z ruchu pojazdów z niedozwolonymi modyfikacjami układów wydechowych, które zakłócają spokój mieszkańców - informuje nadkom. Tomasz Żerański - rzecznik ostrołęckiej policji.
I nie są to gołosłowne deklaracje.
- Wczoraj, w niedzielę 26 lipca, wieczorem, jeden z patroli ostrołęckiej drogówki, prowadząc tego rodzaju działania, zauważył kierującego samochodem marki BMW, który na parkingu przed jedną z galerii handlowych wykonywał niebezpieczne manewry polegające na celowym wprowadzaniu pojazdu w poślizg. Za kierownicą siedział 30-letni mieszkaniec Warszawy. Mężczyzna wykonywał drift, przewożąc jednocześnie trzech pasażerów, narażając ich oraz osoby znajdujące się w pobliżu na niebezpieczeństwo. Reakcja funkcjonariuszy na tak nieodpowiedzialne zachowania kierowcy BMW była natychmiastowa - informuje rzecznik Żerański.
Policjanci od razu zatrzymali kierowcy prawo jazdy na trzy miesiące. 30-latek został również ukarany mandatem karnym w wysokości 1500 zł, a do jego konta dopisano 10 punktów karnych.
- Przypominamy, że droga publiczna nie jest torem wyścigowym. Każdy kierowca, który swoim zachowaniem stwarza zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego, musi liczyć się z natychmiastową i zdecydowaną reakcją policjantów. Każdy przypadek nielegalnych wyścigów, driftu czy innych niebezpiecznych popisów za kierownicą będzie spotykał się ze stanowczą reakcją funkcjonariuszy oraz wykorzystaniem wszystkich przewidzianych prawem środków, włącznie z zatrzymaniem prawa jazdy - zapowiada nadkom. Tomasz Żerański.
Czytaj cały artykuł u źródła — Moja Ostrołęka