An athlete has made a significant comeback to the World Championships after overcoming an illness. This return is highlighted as a testament to perseverance, possibly symbolizing a 'longest breath' achievement.
PIASECZNO Po ciężkiej operacji nowotworowej mogła zrezygnować z aktywności. Zamiast tego wróciła do freedivingu – nurkowania na wstrzymanym oddechu. Po zaledwie kilkumiesięcznych przygotowaniach 64-letnia kobieta wystartowała w Mistrzostwach Świata w Budapeszcie jako najstarsza zawodniczka. Nie udało się wywalczyć medalu, bo to było z założenia niemożliwe, ale wróciła z poczuciem dumy, wiarą we własne możliwości i doświadczeniem, które jest warte więcej niż wszelkie trofea sportowe.
Dla Doroty Łeweć freediving nie jest sportem, lecz sposobem na życie. Sama zresztą nie lubi nazywać siebie sportsmenką. – Freediving jest moim hobby. Sportowcami są ludzie, którzy większość swojego czasu poświęcają treningom i rywalizacji. Ja po prostu kocham nurkowanie i robię to dlatego, że sprawia mi radość – mówi. Jej przygoda z nurkowaniem rozpoczęła się w 2000 roku. Wtedy ukończyła pierwszy kurs nurkowy z butlami, a niemal równocześnie odkryła nurkowanie na wstrzymanym oddechu. Były to pionierskie czasy polskiego freedivingu. – Nikt nie miał wtedy profesjonalnego sprzętu. Nie było pianek, nie było zabezpieczeń. Pierwsze nurkowanie w polskim jeziorze odbyłam... w góralskim swetrze i rękawiczkach. Zmarzłam potwornie – wspomina z uśmiechem. Później zajęła się nurkowaniem ze sprzętem, zdobyła uprawnienia instruktorskie, napisała książkę „Nurkująca kobieta” i popularyzowała kobiece nurkowanie w Polsce.
Diagnoza, która wszystko zmieniła
Przełom nastąpił pod koniec 2022 roku. Lekarze zdiagnozowali u niej rzadki nowotwór. – Po operacji biodra leżałam sama w domu. Dzięki pomocy sąsiadów mogłam dojść do łazienki czy przygotować sobie jedzenie. Wtedy pomyślałam, że jeśli poradziłam sobie z czymś takim, to nie zrezygnuję z nurkowania – opowiada Dorota Łeweć. Noszenie ciężkich butli po operacji wydawało się nierealne. Wtedy podjęła decyzję o powrocie do freedivingu. – Moją rehabilitacją miał być sport. Nie chciałam żyć od jednej rehabilitacji do drugiej – mówi i podkreśla, że nie jest okazem zdrowia. – Całe życie chorowałam. Mam różne problemy zdrowotne, ale regularnie się nimi zajmuję. Najważniejsze jest dbanie o siebie.
Droga na Mistrzostwa Świata
Powrót do treningów rozpoczął się na basenie GOSiR w Piasecznie, z którym związana jest od ponad dwóch dekad. – Gdyby nie ten basen, nie wiem, czy byłabym w stanie przygotować się do Mistrzostw Świata. Jest blisko mojego domu, a dla mnie każda dodatkowa godzina dojazdu to ogromny wysiłek – podkreśla Dorota Łeweć. Początkowo nie planowała żadnych startów. W 2025 roku wystąpiła jedynie w lokalnych zawodach. – Chciałam po prostu zobaczyć, jak wyglądają zawody. Wystartowałam bez oczekiwań i bez presji. Ku własnemu zaskoczeniu osiągnęła wynik 5 minut i 30 sekund statycznego wstrzymania oddechu. Kilka miesięcy później, przypadkiem, dowiedziała się, że została zakwalifikowana do reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata AIDA. – Nikt mnie oficjalnie nie poinformował. Zadzwoniła znajoma i zapytała, czy jadę na mistrzostwa, bo ewentualnie ktoś mógłby zająć moje miejsce. Wtedy dopiero dowiedziałam się, że jestem w reprezentacji – wspomina nasza rozmówczyni.
Najstarsza w stawce
Do zawodów przygotowywała się zaledwie cztery i pół miesiąca. Jej trenerką została wielokrotna mistrzyni świata z Niemiec, Heike Schwerdtner. W Budapeszcie Dorota Łeweć była najstarszą zawodniczką kategorii Open.
– Startowałam z osiemnastolatkami i dwudziestolatkami, oczywiście byli też i starsi, sportowcy w sile wieku, trzydziesto- czy czterdziestoletni. Nie było żadnego podziału na grupy wiekowe – podkreśla z dumą mieszkanka Piaseczna. Na mistrzostwach osiągnęła czas 5 minut i 37 sekund. Mimo tego bardzo dobrego wyniku dostała czerwoną kartkę z powodu niezaliczenia procedury powierzchniowej po wynurzeniu.
– Źle oceniłam swoje możliwości, którymi dysponowałam po tak krótkim przygotowaniu – ocenia z perspektywy czasu. – Zdecydowałam się na wynurzenie kilka sekund za późno, kiedy miałam już silną hipoksję (niedotlenienie) i nie zdołałam wykonać wymaganej sekwencji znaków w ciągu 15 sekund. Ale, startując, wiedziałam, że na treningach zabrakło mi czasu na dopracowanie końcówki. Paradoksalnie nie uważa tego za porażkę.
– Osiągnęłam wszystkie cele, które sobie postawiłam. Poznałam swoje możliwości, nauczyłam się pokory i wiem, nad czym muszę pracować – podsumowuje 64-latka.
Oddech to życie
Najważniejszym elementem freedivingu nie jest – jak podkreśla – długość wstrzymania oddechu, lecz umiejętność świadomego oddychania.
– Oddech to życie. Nawet podstawowa nauka prawidłowego oddychania może przedłużyć życie i poprawić zdrowie – podkreśla Dorota Łeweć. Dlatego spotyka się z seniorami, pokazując, jak świadomy oddech wpływa na organizm. – Ludzie po sześćdziesiątce często myślą, że są już za starzy na aktywność. A przecież kondycję buduje się stopniowo, poznając własne ciało. Nie trzeba być wyczynowym sportowcem.
Przygotowania do mistrzostw zmusiły ją również do całkowitej zmiany stylu życia.
– Musiałam nauczyć się gotować, zadbać o dietę, odwiedzić wielu lekarzy i naprawdę zacząć pilnować swojego zdrowia – opowiada. – Niestety, nie ma żadnej pomocy systemowej dla osób, które chcą przygotowywać się do wydarzenia rangi Mistrzostw Świata we freedivingu. Po prostu dowiedziałam się, że mogę wystartować i cały ciężar przygotowań oraz organizacji musiałam wziąć na swoje barki.
Sport bez metryki
Dorota Łeweć już planuje kolejne starty, choć patrzy na rywalizację z dużym spokojem i rozsądkiem. – Chcę jeszcze wystartować w zawodach, ale już bez presji – mówi. - Najważniejsze jest to, że odzyskałam siebie, poznałam swój organizm, możliwości i ograniczenia, właściwe tempo i intensywność treningów. Jednocześnie zwraca uwagę, że osoby starsze potrzebują większego wsparcia w rozwijaniu aktywności fizycznej. – Seniorów zachęca się do aktywności, ale często zostawia się ich samych – zwraca uwagę kobieta. – A przecież ruch naprawdę może być najlepszą rehabilitacją. Podkreśla także, że ogromne znaczenie w jej powrocie do sprawności miały zajęcia pilatesu prowadzone w Piasecznie przez Natalię Tarkę. Jest również wdzięczna Magdalenie Machaj z Przystani pod Klonami za możliwość poporowadzenia spotkania edukacyjnego dla seniorów.
Największe zwycięstwo
Choć z Mistrzostw Świata nie przywiozła klasyfikowanego wyniku, uważa, że wygrała coś znacznie cenniejszego. Po chorobie, ciężkiej operacji i miesiącach rehabilitacji znów mogła zanurzyć twarz w wodzie, wziąć głęboki oddech i udowodnić przede wszystkim sobie, że wiek nie musi wyznaczać granic, i że w każdej sytuacji życiowej można zawalczyć o siebie. – Najpierw trzeba nauczyć się słuchać własnego ciała, a dopiero potem próbować przekraczać jego granice – podkreśla Dorota Łeweć.
Kamil Staniszek
Co sądzisz na ten temat?
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.