Czy karate może pomóc zachować równowagę, pamięć i samodzielność? Lek. med. Tomasz Zając przekonuje, że największą wartością tradycyjnego karate nie są kopnięcia i ciosy, lecz trening mózgu, świadomości i całego organizmu. Ta rozmowa zmienia sposób patrzenia na aktywność seniorów. Czytaj również: Letnie koncerty w amfiteatrze w Krynicy-Zdroju. Belcanto i największe wakacyjne przeboje
miastoNS.pl: Jesteśmy kilka dni po Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Karate jako terapia ruchem. Sztuka zdrowego życia”, poświęconej karate senioralnemu. Muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz usłyszałem o Pańskim pomyśle, pomyślałem: „To chyba żart”. Karate i seniorzy? Przecież karate kojarzy się z walką, kopnięciami i młodymi, wysportowanymi ludźmi. Tomasz Zając: Rozumiem taką reakcję i uważam ją za całkowicie naturalną. Rzeczywiście, karate narodziło się jako sztuka walki i nie ma sensu tego ukrywać ani zmieniać historii. Ale warto zadać sobie pytanie: dlaczego właśnie walka od tysięcy lat tak silnie angażuje człowieka? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przez miliony lat życie musiało się bronić. Człowiek musiał chronić siebie, swoje dzieci, zdobywać pożywienie i przetrwać. Walka o życie była jednym z podstawowych mechanizmów ewolucji. Dlatego właśnie sytuacja zagrożenia angażuje cały organizm. W jednej chwili współpracują wzrok, słuch, propriocepcja, układ przedsionkowy, pamięć, emocje, oddech i układ ruchu. Przetrwanie nigdy nie było zadaniem jednego mięśnia. Było zadaniem całego mózgu. I właśnie dlatego uważam, że tradycyjne karate jest czymś znacznie więcej niż tylko zbiorem technik walki.
miastoNS.pl: Czyli uważa Pan, że karate jest przede wszystkim treningiem mózgu? Tomasz Zając: Powiedziałbym raczej, że jest treningiem integracji człowieka. Dzisiaj nie walczymy już z dzikimi zwierzętami ani o zdobycie pożywienia. Mamy jednak innych przeciwników. Starzenie się. Utratę równowagi. Choroby. Lęk. Samotność. Brak wiary we własne możliwości. Wewnętrzny opór przed ruchem. To są współcześni przeciwnicy człowieka. Największym przeciwnikiem seniora nie jest drugi człowiek. Jest nim dezintegracja. Stopniowa utrata współpracy pomiędzy mózgiem, zmysłami, układem ruchu i emocjami. Karate nadal uczy walki, ale coraz częściej jest to walka z tym, co dzieje się wewnątrz nas. https://miastons.pl/wp-content/uploads/VID-20260702-WA0068.mp4 miastoNS.pl: Nadal jednak nie odpowiedział Pan na pytanie, dlaczego akurat karate. Przecież mamy fitness, jogę, nordic walking, pływanie… Tomasz Zając: I wszystkie te formy aktywności są bardzo potrzebne. Nigdy nie powiedziałbym, że karate jest od nich lepsze. Ale jest inne. Podczas jednego ćwiczenia senior jednocześnie utrzymuje równowagę, kontroluje oddech, pamięta sekwencję ruchów, orientuje się w przestrzeni, przenosi ciężar ciała, świadomie pracuje stopami, koordynuje obie strony ciała i cały czas podejmuje decyzje. Mózg wykonuje jednocześnie ogromną liczbę operacji. Nie ćwiczymy pojedynczych mięśni. Ćwiczymy zdolność mózgu do integrowania całego człowieka. To właśnie dlatego karate interesuje mnie jako lekarza.
miastoNS.pl: Wspomina Pan o intencji ruchu. Co ma Pan na myśli? Tomasz Zając: To jedna z najpiękniejszych cech tradycyjnego karate. W karate nie wykonuje się ruchów mechanicznie. Każda technika ma swoją intencję. Jest odpowiedzią na określoną sytuację. Mózg nie tylko porusza ręką czy nogą. Najpierw rozpoznaje sytuację, przewiduje rozwój wydarzeń, organizuje całe ciało, a dopiero potem powstaje ruch. To właśnie intencja sprawia, że mózg nie wykonuje jedynie zaprogramowanego ruchu. Każda technika staje się świadomą odpowiedzią na określoną sytuację. Dzięki temu aktywowane są nie tylko ośrodki odpowiedzialne za ruch, ale również uwaga, przewidywanie, podejmowanie decyzji i kontrola emocji. To bardzo przypomina sposób, w jaki człowiek funkcjonuje w prawdziwym życiu. Nie żyjemy w świecie automatycznych ruchów. Żyjemy w świecie decyzji. Dlatego uważam, że intencja ruchu jest jednym z najcenniejszych elementów treningu. Właśnie dlatego tradycyjne karate jest treningiem człowieka, a nie tylko treningiem ciała.
miastoNS.pl: Powiedział Pan kiedyś, że karate jest sztuką integracji. Co to właściwie znaczy? Tomasz Zając: W kulturze japońskiej istnieją dwa bardzo ciekawe pojęcia: omote i ura. Omote oznacza to, co widzimy na pierwszy rzut oka. Ura oznacza to, co ukryte – głębsze znaczenie tej samej rzeczy. Omote karate to sztuka walki. I to jest prawda. Ale ura karate mówi o czymś znacznie głębszym. Mówi o zdolności człowieka do zachowania integracji. Integracji ruchu. Oddechu. Równowagi. Pamięci. Emocji. Uwagi. Świadomości własnego ciała. To są dwie strony tej samej monety. Jedna nie istnieje bez drugiej. Młody człowiek najczęściej fascynuje się omote. Po wielu latach treningu zaczyna odkrywać ura. I wtedy rozumie, że największym przeciwnikiem nie zawsze jest człowiek stojący naprzeciwko. Czasami jest nim utrata własnej sprawności, odwagi, równowagi czy wewnętrznej harmonii.
miastoNS.pl: A więc nie uczy Pan seniorów sztuki walki? Tomasz Zając: Uczę ich tradycyjnego karate. Nie zmieniam jego istoty. Zmienia się jedynie cel. Dla dwudziestolatka technika może być drogą do doskonalenia umiejętności walki. Dla siedemdziesięciolatka ta sama technika staje się drogą do zachowania równowagi, sprawności i samodzielności. To nadal jest to samo karate. Zmienia się człowiek i zmieniają się jego potrzeby. miastoNS.pl: Dlaczego wszyscy ćwiczą w karate-gi? Czy to nie jest tylko folklor? Tomasz Zając: Nie. Karate-gi ma ogromne znaczenie psychologiczne. Senior nie przychodzi jako pacjent. Nie przychodzi na rehabilitację. Nie przychodzi dlatego, że jest chory. Przychodzi do dojo. Zakłada karate-gi. Staje się uczniem. Członkiem wspólnoty. Odzyskuje poczucie godności. Poczucie sprawczości. I przekonanie, że nadal może się rozwijać. To ma ogromne znaczenie.
miastoNS.pl: Gdyby miał Pan jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego karate dla seniorów, co by Pan powiedział? Tomasz Zając: Powiedziałbym tak. Karate nie jest dla seniorów dlatego, że uczy walczyć z drugim człowiekiem. Jest dla seniorów dlatego, że pomaga zachować to, co w procesie starzenia człowiek traci najwcześniej – integrację całego organizmu. Integrację ruchu, równowagi, pamięci, uwagi, emocji i świadomości własnego ciała.
W moim przekonaniu właśnie to jest ukryte znaczenie tradycyjnego karate.
Ono nie przestaje być sztuką walki. Po prostu z wiekiem zaczynamy odkrywać jego głębszy wymiar. Bo karate nie jest tylko metodą ćwiczenia mięśni. Jest metodą utrzymywania integracji człowieka. I właśnie dlatego wierzę, że może ono stać się jednym z najcenniejszych narzędzi wspierających zdrowe starzenie się człowieka. miastoNS.pl: Dziękujemy za rozmowę.
Artykuł Karate jako terapia ruchu. Rozmowa o zdrowym starzeniu bez stereotypów pochodzi z serwisu miastoNS.pl .
Czytaj cały artykuł u źródła — Miasto NS / Tygodnik Nowosądecki (miastons.pl)