
Niedoszłe witraże królewskiej katedry
Rok 1901. Dobiega końca zasadnicza część prac w ramach wielkiej restauracji katedry na Wawelu. W oknach brakuje jednak ciągle witraży. Zlecenie na ich wykonanie otrzymuje Fritz Geiges, ceniony niemiecki malarz z Fryburga Bryzgowijskiego , którego pracownia należy wówczas do najbardziej renomowanych w Europie.
W tym samym czasie sytuacja w społeczeństwie polskim pod zaborami staje się coraz bardziej napięta. W maju 1901 roku wybucha strajk dzieci we Wrześni przeciwko germanizacji nauczania religii. Represje pruskich władz wobec jego uczestników prowadzą do nasilenia nastrojów antyniemieckich.
W takiej atmosferze decyzja o powierzeniu wykonania witraży do katedry wawelskiej niemieckiemu artyście staje się przedmiotem coraz ostrzejszej krytyki na łamach prasy.
Dziś projekty Fritza Geigesa i zachowane kwatery witraży, które nigdy nie trafiły na Wawel, można po raz pierwszy oglądać w Polsce na wystawie „Odrzucone / Zapomniane. Witraże katedry krakowskiej w dobie historyzmu” w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie . Ekspozycja, czynna od 9 lipca do 30 września, prezentuje także projekty polskich artystów.
Powrót po ponad 100 latach
Dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego ks. Jacek Kurzydło tłumaczy, że wykonanie nowych witraży miało być częścią programu restauracji katedry na Wawelu.
W Krakowie w tamtym czasie nie było jeszcze pracowni, która mogłaby zrealizować tak duże zamówienie. Dlatego kardynał Jan Puzyna zlecił wykonanie witraży pracowni Fritza Geigesa we Fryburgu Bryzgowijskim. Niemiecki artysta wykonał projekt dziesięciu dużych okien witrażowych. Zaproponował cykl witraży przedstawiających polskich świętych i wydarzenia z historii Polski . Jego pracownia wystartowała nawet z realizacją. Wśród społeczeństwa panowało jednak przekonanie, że witraże do królewskiej katedry nie powinny mieć niemieckich korzeni.
– To był czas zaborów i kulturkampfu, dlatego społeczeństwo było z natury rzeczy negatywnie nastawione do Niemców. Wydaje się, że momentem przełomowym okazał się strajk dzieci we Wrześni . To właśnie on stał się iskrą, po której w prasie zaczęły pojawiać się artykuły wyśmiewające i szkalujące ten pomysł – opowiada ksiądz.
W ówczesnej prasie dominowały publicystyczne komentarze, przesiąknięte krytyką, które tylko podsycały już negatywne nastroje. Ton publicznej debacie w dużej mierze nadawał Feliks Jasieński, mecenas sztuki i krytyk artystyczny.
– W archiwum krakowskiej policji zachował się anonimowy list z pogróżkami. J ego autorzy zapowiadali, że jeśli witraże zostaną osadzone w katedrze, będą zachęcać do ich wybijania. Sprawa przybrała na tyle poważny obrót, że wszczęto śledztwo – tłumaczy dyrektor muzeum.
Wraz z narastającą presją opinii publicznej kardynał Puzyna wycofał zamówienie . Niedługo potem w Krakowie powstała pracownia witrażowa, a wykonanie witraży do katedry powierzono już polskim artystom.
Prace wykonane przez Geigesa pozostawały zapomniane przez dziesięciolecia. Dopiero po 2010 roku badacze związani z międzynarodowym stowarzyszeniem Corpus Vitrearum odnaleźli je we Fryburgu i rozpoczęli ich opracowanie naukowe. To właśnie dzięki temu można je dziś podziwiać na ekspozycji muzealnej.
Zapomniane dzieło Matejki
Wystawa „Odrzucone / Zapomniane. Witraże katedry krakowskiej w dobie historyzmu”. Muzeum Archidiecezjalne kardynała Karola Wojtyły w Krakowie Wśród eksponatów znalazł się również mało znany witraż zaprojektowany przez Jana Matejkę przedstawiający św. Leonarda . Praca została wykonana w pracowni Carla Geylinga a jej historia jest równie wyboista.
Matejko zaprojektował ten witraż jeszcze w drugiej połowie XIX wieku. Wówczas układ krypt katedry wyglądał zupełnie inaczej, a okno znajdowało się za ołtarzem krypty św. Leonarda. Tam właśnie został osadzony. Sytuacja zmieniła się w latach 30. XX wieku, kiedy przebudowano krypty wawelskie. Zmiany architektoniczne sprawiły, że okno utraciło dostęp do światła dziennego. Witraż został więc zdemontowany i przekazany do zbiorów Muzeum Diecezjalnego. Przez kolejne lata kolekcja muzeum była wielokrotnie przenoszona, aż trafiła do klasztoru augustianów.
– Gdy pod koniec lat 80. tworzono muzeum przy ul. Kanoniczej, przeniesiono tam zbiory. Jak się jednak okazało, nie wszystko trafiło do nowej siedziby. Witraż św. Leonarda pozostał u augustianów i do dziś zdobi okno ich wewnętrznej kaplicy, niedostępnej dla ogółu . Dopiero podczas przygotowań do tej wystawy przeprowadziliśmy kwerendę i okazało się, że się zachował – kończy opowieść dyrektor.
Na ekspozycji znalazły się również projekty Stanisława Wyspiańskiego, kompozycje Juliusza Makarewicza do Kaplicy Świętokrzyskiej oraz obrazy, akwarele i rysunki architektoniczne ukazujące historię wawelskich witraży od XIX wieku po okres wielkiej restauracji katedry.