
Pierwszy dzień uroczystości
Na zaproszenie Wojciecha Sumlińskiego staliśmy się uczestnikami obchodów przygotowanych w Miejscu Pamięci w Jedwabnem. Czwartkowe uroczystości rozpoczęły się Mszą Świętą, a następnie prapremierą książki „EKSHUMACJA” z wystąpieniem prof. Małgorzaty Grupy .
O godzinie 17.00 miał rozpocząć się tzw. blok wystąpień historycznych i współczesnych z udziałem dr Ewy Kurek , Leszka Żebrowskiego , gen. Bogusława Samola – byłego dowódcy Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO – oraz mjr. Tomasza Budzyńskiego .
O godzinie 18.00 głos zabrał Bolesław Szenicer – działacz społeczności żydowskiej w naszym kraju i wieloletni dyrektor cmentarza żydowskiego w Warszawie.
Wystąpił również Wojciech Sumliński – dziennikarz śledczy, publicysta, reżyser filmowy oraz autor wielu książek, w tym „POWRÓT DO JEDWABNEGO” , „POROZMAWIAJMY O ŻYDACH” czy właśnie „EKSHUMACJA” , która miała w Jedwabnem swoją prapremierę. Zaraz po nim, tuż przed godziną 19.00, mogliśmy wysłuchać wystąpienia Stowarzyszenia „Wizna 1939”.
Po godzinie 19.00 odbywały się wydarzenia równoległe: wyjazd autokarami do Wizny – śladami kpt. Władysława Raginisa i por. Stanisława Brykalskiego – oraz koncert Roberta Fałkowskiego z muzyką chopinowską, patriotyczną i poważną w tle.
Nam udało się dotrzeć na godzinę 21.00, na Apel Jasnogórski, który stał się jednocześnie zakończeniem pierwszego dnia uroczystości.
Drugi dzień obchodów
Drugi dzień uroczystości również rozpoczęliśmy od polowej Mszy Świętej. Do grona prelegentów dołączyli Jerzy Kwaśniewski , polski adwokat oraz prezes zarządu Fundacji Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, a także Robert Bąkiewicz z Ruchu Obrony Granic.
Towarzyszył nam również koncert Jana Pietrzaka pt. „Żeby Polska była Polską” . Artysta jest kojarzony przede wszystkim jako polski satyryk, kabareciarz i piosenkarz. Nie zabrakło także Lecha Makowieckiego i jego koncertu patriotycznego „Wolność” . Wykonawca jest bardem, poetą, kompozytorem, redaktorem radiowym oraz liderem zespołu „Zayazd”.
Mieliśmy okazję spotkać również Bartłomieja Kurzeję , artystę rzeźbiarza, który na tę okoliczność wyrzeźbił krzyż. Został on ustawiony wraz z głazem na sąsiednim placu wykupionym przez Grzegorza Brauna . Spotkaliśmy również ekipę „Oscypeknews” z Nowego Targu.
Nawet Jan Hartman miał swoje pięć minut. Ciekawość zaprowadziła go prawie pod samą scenę. Babcia Kasia również dała o sobie znać.
O godzinie 18.00 ponownie wystąpiło Stowarzyszenie „Wizna 1939”, a zaraz po nim rozpoczęły się wydarzenia równoległe: projekcja filmu „Powrót do Jedwabnego” , do którego obejrzenia gorąco Państwa zachęcam, oraz wymarsz do Lasu Przestrzelskiego, który niesie ze sobą kolejne tajemnice zbrodni.
O godzinie 21.00 odbyły się Apel Jasnogórski, modlitwa i zakończenie uroczystości.
Echo zbrodni w Jedwabnem
Echo zbrodni w Jedwabnem, do której doszło 10 lipca 1941 roku, niesie się do dziś. Czy wszystko zostało już wyjaśnione?
Jak mawia naczelny rabin Polski Michael Schudrich :
„Pamięć o zbrodni w Jedwabnem powinna jednoczyć”. Czy jednak pamięć budowana na kłamstwie jest w stanie jednoczyć ludzi?
Oddajmy głos prof. Małgorzacie Grupie , która uczestniczyła w licznych pracach archeologicznych – podwodnych i ziemnych – w Polsce oraz Europie, a kilkadziesiąt lat temu kierowała pracami ekshumacyjnymi w Jedwabnem:
„Coś takiego spotkało mnie tylko raz. To było w 2001. Reputacja kraju była w ruinie, kłamstwo po kłamstwie, większość Polski sypała głowy popiołem, a ja wyruszyłam do Jedwabnego, by sprawdzić, jak było naprawdę.To było wtedy, gdy przeprosił Kwaśniewski, a dalej nie trzeba było już niczego sprzedawać, bo to się samo sprzedawało. Po prezydencie przepraszali właściwie wszyscy, na wyścigi: Kieres, szef IPN, dziennikarze, autorytety moralne, biskupi i kto tam tylko mógł.W tej sytuacji wzięłam zespół „moich” archeologów i zebraliśmy fakty. Setki niepodważalnych dowodów. Wszystkie demaskujące kłamstwa, ale zwłaszcza jeden, definitywnie miażdżący narrację o Polakach-mordercach Żydów: niemieckie łuski.Byliśmy pewni, że to nie koniec bajki lansowanej przez środowiska żydowskie na użytek opinii publicznej i wydumanych roszczeń. (…) Żydzi patrzyli nam na ręce, a o wszystkim decydowano w Tel Awiwie i Waszyngtonie. Nigdy wcześniej ani później nie spotkałam się z czymś takim, bo na miejscu badań to archeolog jest zawsze gospodarzem i decydentem. Pogwałcono podstawowe zasady (…)”. Małgorzata Grupa „EKSHUMACJA”
Przerwanie ekshumacji
Po znalezieniu niemieckich łusek, pod naciskiem naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha , ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński przerwał ekshumację.
„Decyzja o przerwaniu ekshumacji została ogłoszona niespodziewanie, wieczorem, a rano wszyscy mieli wszystko. Media miały używanie. Dziennikarze znali uzasadnienie i mieli szczegóły, a wszystko opatrzone głębokim researchem, z dokładnym omówieniem żydowskiego prawa religijnego, zebrane i opracowane w najmniejszych detalach, z wypowiedziami i opiniami, wyłożone na stole jak karty w pasjansie.Mimo że w tamtym czasie, w erze sprzed rozwiniętego internetu, zebranie takiego materiału zazwyczaj zajmowało wiele godzin, a gazety drukowano przecież wieczorem. Zastanawiałam się, jak to było możliwe.Argumenty dla mediów dotyczące przerwania ekshumacji zaczęto przygotowywać, zanim ogłoszono decyzję – to jedyne logiczne wytłumaczenie. Odkryłam też, że niektóre z nich były z gruntu fałszywe.Żydowskie prawo – Halacha – nie zakazuje, a wręcz nakazuje ekshumację i przeniesienie szczątków na kirkut, jeśli wiadomo na pewno, że chodzi o szczątki Żydów, a tak było w tym przypadku.Argumentacja z Halachą była więc fikcją, bo tu nie chodziło o fakty, lecz o mydlenie oczu i wywiedzenie opinii publicznej w pole, z nadzieją, że prawda w tym rejwachu zaginie. Kłamcy liczyli na to, że kiedy będzie już po wszystkim, ludzie nie będą rozumieli, co jest istotą sprawy i o co w tym wszystkim chodzi.To było sprytnie pomyślane: przerwali ekshumację, bo bez ekshumacji nie można było dowieść, że informacje Grossa o Polakach-mordercach, w które uwierzył świat, to nieprawda”. Małgorzata Grupa „EKSHUMACJA”
Zastanówmy się: jeśli Polacy są domniemanymi sprawcami pogromu w Jedwabnem, to dlaczego Żydzi blokują ekshumację, skoro religia nakazuje przeniesienie szczątków na kirkut?
Dlaczego naoczni świadkowie tamtych wydarzeń, którzy widzieli, jak Żydów mordowali Niemcy, nie byli dopuszczani do głosu, a w zamian brano pod uwagę m.in. wersję wydarzeń Eliasza Grądowskiego , którego Sowieci mieli w tym czasie wywieźć na Syberię za kradzież patefonu?
Jeżeli Polacy byli sprawcami tych wydarzeń, to jakim cudem w stodole znaleziono niemieckie łuski i guziki?
Zaraz po przerwaniu ekshumacji wszystkim pracownikom i archeologom nakazano podpisać zobowiązanie do zachowania wszystkiego w ścisłej tajemnicy, pod rygorem odpowiedzialności karnej i utraty prawa do wykonywania zawodu.
Głos prokuratora IPN
Pamięć o zbrodni w Jedwabnem powinna jednoczyć. Dlatego oddajmy teraz głos jednemu z prokuratorów IPN, który pragnął pozostać anonimowy w wypowiedzi zawartej w książce Wojciecha Sumlińskiego :
„Na pewno była to wielka hucpa. (…) Związano ręce archeologom profesor Grupy i uniemożliwiono normalną pracę. Ktoś bardzo się bał, by nie dokopali się – dosłownie i w przenośni – do prawdy. A gdy mimo wszystko pokonywali kolejne przeszkody, rozwalono wszystko w drzazgi i pod karą więzienia nakazano im milczenie.Czy materiał dowodowy zebrano kompletnie, zgodnie ze standardami wymaganymi w każdym normalnym śledztwie? Oczywiście, że nie. Nic w tej sprawie nie zrobiono, jak należy.Jak to zrobiono? Jak wyglądały podstawy do skierowania sprawy w ślepą uliczkę? Kodeks postępowania karnego, czyli ustawa opisująca, jak prowadzi się śledztwo oraz proces, zawiera dwa kluczowe dla tej sprawy przepisy.Artykuł 209 jest tu bardzo precyzyjny i jasny jak słońce: jeśli zachodzi podejrzenie, że ktoś zginął wskutek przestępstwa, trzeba przeprowadzić oględziny i, w razie potrzeby, sekcję zwłok, określaną kodeksowo jako „otwarcie zwłok”. Kropka. Tu nie ma miejsca na dywagacje czy interpretacje.Z kolei artykuł 210 dodaje, że nawet gdy ciało zostało już pochowane, prokurator zarządza jego wydobycie – i to właśnie nazywamy ekshumacją. Takie działanie było absolutnie konieczne z dwóch zasadniczych powodów: by ustalić liczbę ofiar i przyczyny ich śmierci. (…)Ziemia – zimny świadek i kultywator historii. Nie ma poglądów ani politycznych, ani religijnych, ani w ogóle żadnych. Kryje w sobie prawdę, którą wynosi na światło dzienne, tyle że niekiedy trzeba na to poczekać długie lata – jak tutaj.W naszej sprawie to ziemia jest najważniejszym „świadkiem”, który zna prawdę. I my także mogliśmy ją poznać – tak naprawdę wciąż możemy. Poprzez układ szczątków w grobie, ślady na kościach, przedmioty znalezione przy ciałach – wszystkie te elementy wystarczy porównać z tym, co powiedzieli świadkowie. Wtedy wyjdzie na wierch, niczym podszewka spod kurtki, kto zapamiętał wiernie, a kto się mylił bądź kłamał.Bez tego nigdy nie poznamy prawdy i do końca świata będziemy niczym dzieci we mgle”. Prokurator IPN „EKSHUMACJA”
Na zakończenie
Na zakończenie pragnę przytoczyć słowa przypisywane Israelowi Singerowi , które miały paść w kwietniu 1996 roku podczas Światowego Kongresu Żydów w Buenos Aires:
„Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym”. Białe plamy historii to często kałuże ludzkiej krwi. Dokończmy ekshumację w Jedwabnem – w imię najwyższych wartości, godności ofiar i prawdy, która jest zakopana po dziś dzień.
ZIEMIA NIE KŁAMIE!
Ciąg dalszy nastąpi…