
„Dzień dobry, Składam rezygnację z mandatu radnego Rady Miejskiej w Andrychowie . Decyduję się na ten krok, ponieważ moje zasady nie pozwalają mi dłużej uczestniczyć w takich działaniach. W mojej ocenie obecny sposób funkcjonowania rady skupia się w zbyt małym stopniu na merytorycznej pracy dla mieszkańców, a w zbyt dużym na sporach personalnych, w których nie chcę uczestniczyć. Przystępowałem do tej roli z dużą nadzieją na konstruktywne działanie i nie chcę firmować swoją obecnością praktyk, które oddalają nas od skutecznych działań. Chcę podkreślić, że moje odejście z rady nie oznacza rezygnacji z wspierania rozwoju naszej gminy. W dalszym ciągu pozostaję zwolennikiem działań Pani Beaty Smolec, Burmistrz Andrychowa, i z przekonaniem popieram jej decyzje. Pozdrawiam, Kamil Trzaska”. Słowa o potrzebie merytoryki i konstruktywnego działania brzmią jednak specyficznie w ustach radnego, którego własna aktywność na sesjach była właściwie niezauważalna. Oficjalne statystyki pokazują, że Kamil Trzaska przez kilkadziesiąt posiedzeń rady nie zabrał głosu w dyskusji ani razu. Nie złożył również ani jednej interpelacji, nie sformułował żadnego oficjalnego wniosku i nie zadał pytań w sprawach bieżących. Jego rola w samorządzie ograniczała się w praktyce do obecności i głosowania. Za ten czas Kamil Trzaska pobrał z budżetu gminy ponad 36 tysięcy złotych diet.
Kontrast między postawą Trzaski a zaangażowaniem innych członków rady jest bardzo widoczny. Dla porównania, radny Sławomir Jończy w trakcie swoich wystąpień spędził w sumie ponad 10 godzin na aktywnej debacie, wielokrotnie analizując uchwały i zadając pytania (źródło: esesja). Kamil Trzaska wolał zachować milczenie, co było szczególnie widoczne podczas najważniejszych momentów w roku samorządowym, takich jak debata nad wotum zaufania dla burmistrza czy sesja absolutoryjna. Wtedy, gdy ważą się kluczowe decyzje dla gminy, radny nie zdecydował się publicznie zabrać głosu.
Warto też zwrócić uwagę na zawarte w liście zapewnienia o poparciu dla burmistrz Beaty Smolec. Kamil Trzaska startował z jej komitetu wyborczego, więc jego polityczna sympatia nie jest zaskoczeniem. Rzecz w tym, że to poparcie w trakcie kadencji miało charakter wyłącznie milczący. Radny nigdy nie zdecydował się poprzeć działań burmistrzsłownie na forum rady ani nie brał udziału w obronie jej projektów podczas dyskusji. Jego lojalność ograniczała się do samego głosowania.
Mieszkańcy Andrychowa otrzymali więc radnego, który zamiast aktywnego reprezentowania ich spraw na forum, wolał pozostać cichym uczestnikiem obrad. Gdy nadszedł czas rezygnacji, zamiast otwartej debaty o powodach swojej decyzji, Kamil Trzaska przekazał jednostronne oświadczenie zaprzyjaźnionemu portalowi i wycofał się z lokalnej polityki. W Radzie Miejskiej nie pozostawił po sobie śladu w postaci interpelacji czy projektów, a jego kadencja zamknęła się w kwocie 36 tysięcy złotych wypłaconych diet.
Zdjęcie: FB Kamil Trzaska