
„Bomba w zegarku” podczas kontroli
Do zdarzenia doszło w środę na lotnisku Kraków-Balice, przed wylotem samolotu rejsowego do Irlandii.
Podczas kontroli bezpieczeństwa 59-letni Polak miał powiedzieć, że w jego zegarku znajduje się „bomba”. Pracownik Służby Ochrony Lotniska potraktował te słowa poważnie i natychmiast powiadomił Straż Graniczną.
Na miejsce wezwano funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej w Krakowie-Balicach. Pasażer przyznał, że wypowiedział słowa o „bombie” i wyjaśnił, że miał to być nieprzemyślany żart. Przeprosił za swoje zachowanie, ale służby były zobowiązane do uruchomienia procedur bezpieczeństwa.
Mandat i decyzja przewoźnika
Straż Graniczna ponownie skontrolowała mężczyznę oraz jego bagaż. Sprawdzenie potwierdziło, że nie stanowiły one zagrożenia dla bezpieczeństwa lotu. Mimo braku realnego niebezpieczeństwa pasażer poniósł konsekwencje wynikające z Prawa lotniczego.
59-latek został ukarany mandatem karnym. Dodatkowo przewoźnik – niezależnie od działań Straży Granicznej – podjął decyzję o wycofaniu go z rejsu. Oznaczało to, że mężczyzna nie poleciał tego dnia do Dublina i musiał zmienić swoje plany podróży.
Służby: żarty o bombie to nie jest śmieszne
Karpacki Oddział Straży Granicznej przypomina, że wszelkie żarty dotyczące bomb, materiałów wybuchowych, broni czy innych zagrożeń na lotniskach są traktowane bardzo poważnie. Każdy taki sygnał uruchamia procedury bezpieczeństwa, angażuje służby i może powodować opóźnienia oraz dodatkowy stres u innych pasażerów.
– Nieprzemyślane słowa mogą zakończyć podróż jeszcze przed wejściem na pokład samolotu. Trzeba pamiętać, że lotnisko to miejsce objęte szczególnymi procedurami bezpieczeństwa i nie ma tam miejsca na żarty z bombą czy innym zagrożeniem – podkreślają funkcjonariusze Straży Granicznej w komunikacie.