
Wystarczy chwila nieuwagi, gorsza widoczność lub zmierzch, by na popularnej ścieżce rowerowej łączącej Tymbark z Podłopieniem doszło do nieszczęścia. Nad trasą rekreacyjną zwisa gruby kabel. Reakcja odpowiedzialnych służb? „Zabezpieczenie” prowizoryczną taśmą ostrzegawczą i podparcie suchym badylem.
Do naszej redakcji dotarły zdjęcia od zaniepokojonego Czytelnika, który spacerował tą trasą. Fotografie doskonale obrazują absurd oraz skrajną lekkomyślność osób, które odpowiadają za bezpieczeństwo w tym miejscu.
PROWIZORKA GONI PROWIZORKĘ
Czarny, gruby przewód – najprawdopodobniej światłowodowy lub telefoniczny zawisł bardzo nisko nad asfaltową ścieżką w Tymbarku. Zamiast go natychmiast naciągnąć lub zdemontować, ktoś postanowił zastosować „klasyczny patent” na odczepne:
Zwisający kabel podparto... suchą gałęzią wetkniętą w trawę na poboczu.
Przewód owinięto biało-czerwoną taśmą , która ma rzekomo sprawić, że przeszkoda stanie się widoczna.
Wysokość? Wyciągasz rękę i bez problemu go dotykasz. Dla pędzącego rowerzysty, dorosłego biegacza czy jadącego z górki rolkarza to wysokość idealna, by w ułamku sekundy doszło do tragedii.
– To jest jakiś ponury żart. Ta ścieżka to świetna trasa rekreacyjna, a tutaj na drodze mamy wiszącą pułapkę. Ktoś owinął kabel taśmą i uznał, że temat jest zamknięty? Przecież po zmroku tej taśmy prawie nie widać! Wystarczy, że ta sucha gałąź się złamie i kabel spadnie komuś prosto pod szyję – denerwuje się nasz czytelnik. Ścieżka rekreacyjna czy tor przeszkód?
Ścieżka rowerowa z Tymbarku w kierunku Dobrej to jedno z fajniejszych miejsc rekreacyjnych w tej okolicy.
Taka prowizorka nie chroni nikogo. Suchy konar podtrzymujący konstrukcję może w każdej chwili runąć pod wpływem mocniejszego podmuchu wiatru, a sam przewód opadnie bezpośrednio przed przejeżdżające tam osoby.