
Z Wisły do Cracovii
Piotr Sadczuk ekspresowo zmienił klub. 16 czerwca złożył rezygnację ze stanowiska w Płocku, a już dwa dni później pozował do zdjęć na stadionie Cracovii. Jak mówią nam dziennikarze z Płocka, był to ruch wyprzedzający 53-latka. W klubie z Mazowsza zapanowało ogromne zamieszanie, odeszli także trener Mariusz Misiura i dyrektor sportowy Radosław Kucharski.
Wszyscy szybko znaleźli zatrudnienie. Szkoleniowiec przeniósł się do Motoru Lublin, a spec od transferów do Jagiellonii Białystok. Sadczuk zamienił barwy niebiesko-biało-niebieskie na biało-czerwone. Bardzo dobrze wypadł przed klubową kamerą, w czasie rozmowy wyraził nadzieję na walkę o europejskie puchary.
Z naszą redakcją nie chce się na razie spotkać. W klubie usłyszeliśmy o potrzebie wdrożenia nowego dyrektora w obowiązki. Rozmowa ma być możliwa za jakiś czas.
Kibice apelowali o zmianę zdjęcia
Czym w Cracovii zajmuje się Sadczuk? Klub zakomunikował, że zarządzaniem „procesami i operacjami”. W korporacjach stanowisko dyrektora operacyjnego (COO) jest jednym z najważniejszych – to druga osoba po prezesie. Tego, którego Cracovia nie ma od 18 lutego.
Mecz Cracovia - Korona Kielce Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl Tuż po ogłoszeniu „transferu”, Sadczuk przywitał się z kibicami na platformie X. Ci życzyli mu powodzenia, a także poprosili o... zmianę zdjęcia w tle. Był na nim napis Wisła (Płock). Dyrektor szybko zareagował i zamieścił fotografię stadionu Cracovii z lotu ptaka.
Mógł sędziować dłużej
Sadczuk przez 15 lat był sędzią asystentem na szczeblu centralnym, w tym przez dziesięć na zawodowym kontrakcie. Brał udział w ponad 100 meczach międzynarodowych. Pracował w zespole m.in. najlepszego od wielu lat polskiego arbitra Szymona Marciniaka.
Studia z zarządzania, marketingu i ekonomii otworzyły mu drogę do zamiany sportowego stroju na prezesowski garnitur. W Górniku Łęczna (2018-2023) poprowadził klub do awansów z II ligi do ekstraklasy. Po przenosinach na Mazowsze wrócił do ekstraklasy z Wisłą Płock, którą zarządzał w latach 2023-2026. Klub otrzymuje co roku wielomilionowe środku z budżetu miasta.
Piotr Sadczuk cracovia.pl Sadczuk zakończył karierę zakończył dziesięć lat temu, choć wiek pozwalał mu jeszcze na pracę z chorągiewką. Decyzję przyspieszyły nieporozumienia z przełożonym, czyli przewodniczącym kolegium sędziów Zbigniewem Przesmyckim , który zawnioskował o rozwiązanie kontraktu z powodu rażących zasad jego wypełniania.
To było zabronione
Jak opisywał portal Weszło, Sadczuk miał się kontaktować i wymieniać protokołami ocen z innym arbitrem, Michałem Mularczykiem, którego pracę oceniał, a to było zabronione.
Dyrektor Cracovii przyznał po czasie, że z jego strony doszło do niedopatrzenia, ale całościowo zupełnie inaczej patrzył na tamte wydarzenia i swoje postępowanie. – Rozstania są normalną rzeczą, ale sposób w jaki to zrobiono mnie boli i siedzi we mnie. Dlatego postanowiłem się wyłączyć z tego środowiska. Po takiej sytuacji nie wyobrażałem sobie dalszej pracy w miejscu, gdzie to się wydarzyło – podkreślał w wywiadzie z serwisem kibiców Górnika.
Sędzia, zdjęcie ilutracyjne Pod ostrzałem
W 2015 roku Legia Warszawa pokonała Jagiellonię Białystok po rzucie karnym, który jej się nie należał, a przeciwko niej sędziowie nie podyktowali słusznej jedenastki. Arbitrem głównym był Paweł Gil, który po konsultacji z Sadczukiem zdecydował o karnym dla zespołu ze stolicy. Interweniował prezes PZPN Zbigniew Boniek. Zawnioskował o zawieszenie sędziów i sprawdzenie, czy Sadczuk zdał egzaminy z przygotowania fizycznego i mógł się znaleźć w obsadzie.
Kibice Wisły Kraków nie pałają do niego sympatią. W 2024 roku jako prezes Płocczan przyłączył się do bojkotu fanów Białej Gwiazdy. W wywiadzie dla TVP Sport nie krył, że ma związane ręce, czyli poddał się naciskom środowiska kibicowskiego swojego klubu.
Mecz Wisła Kraków - Chrobry Głogów Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl – Ta sprawa jest do załatwienia w samym Krakowie , wśród kibiców Wisły Kraków, a raczej niewielkiej grupy. Myślę, że PZPN i wszystkie kluby oczekują dobrego gestu z Waszej strony, by zakończyć bojkot. To pierwszy krok, który należy do Wisły Kraków. Bez tego nie ruszymy. Wszyscy chcemy normalności. Nie wpuszczanie kibiców na mecze to nic przyjemnego – pisał z kolei na portalu X do Jarosława Królewskiego, prezesa Wisły.