
Sędziowie NSA zajmą się skargami kasacyjnymi autorstwa wojewody małopolskiego, Prokuratury Regionalnej oraz Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Dokumenty z krakowskiego sądu administracyjnego trafiły do Warszawy 16 lipca . Termin rozprawy jeszcze nie widnieje na wokandzie.
Wygrana miasta
W połowie stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił większość zarzutów dotyczących zasad funkcjonowania Strefy Czystego Transportu . Zgodził się natomiast w dwóch aspektach ze skarżącym.
Przede wszystkim WSA stwierdził, że nie ma konieczności legitymowania się meldunkiem na terenie miasta, aby kwalifikować się do zwolnienia z opłat – nawet wtedy, kiedy samochód (kupiony przed wejściem w życie SCT) nie spełnia odpowiednich norm. Z tych ulg mogą korzystać osoby mieszkające i jednocześnie płacące w Krakowie podatki. Unieważniony został również zapis dotyczący zwalniania z opłat osób, które dojeżdżają wyłącznie do publicznych placówek medycznych. WSA uznał, że do listy należy dopisać te prywatne.
Protest przeciwko SCT pod ZDMK Mateusz Kaleta Trzy skargi kasacyjne
Mimo zapowiedzi miasta dotyczących modyfikacji uchwały o SCT, do wyroku wpłynęły trzy skargi kasacyjne. Wojewoda Krzysztof Klęczar upiera się przy zarzucie, że strefa dyskryminuje mieszkańców Małopolski . Wymieniał m.in. studentów, których często nie stać na zakup auta spełniającego normy. Wstawił się też w obronie rolników i drobnych przedsiębiorców spoza miasta, którzy dostarczają produkty i usługi.
– Dla wielu z nich zakup nowego auta jest zwyczajnie poza zasięgiem, więc pojawia się realny problem – stwierdził Krzysztof Klęczar.
Powtórzył również argument o nieuzasadnionym objęciu SCT tak dużego obszaru miasta , podając za przykład godny do naśladowania Warszawę czy Katowice. Tożsame z przedstawicielem rządu w regionie zastrzeżenia wyrażał na etapie procesu prokurator regionalny.
Nowością było przystąpienie do sprawy Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw. W skardze rzecznik zarzuca krakowskiemu sądowi zbyt pobieżną ocenę skutków uchwały dla biznesu oraz brak przeprowadzenia tzw. „testu proporcjonalności”. Zarzuty dotyczą nierównego traktowania firm spoza Krakowa, co jest tożsame z wnioskami wojewody.
– Uchwała w obecnym kształcie różnicuje przedsiębiorców wyłącznie ze względu na miejsce zamieszkania , mimo że korzystają z podobnych pojazdów i prowadzą działalność na tym samym rynku. Może to prowadzić do zakłócenia konkurencji pomiędzy firmami z Krakowa i spoza miasta – powiedziała nam w maju Dagmara Rybicka, zastępca dyrektora gabinetu Rzecznika MŚP.
Zdaniem Rybickiej zabrakło też rzetelnej analizy skutków gospodarczych uchwały , szczególnie jaki wpływ będzie miała na małe i średnie firmy z regionu.
Zdaniem rzecznika władze Krakowa nie sprawdziły też, ile będzie realnie kosztowało przedsiębiorców dostosowanie się do nowych przepisów . Według rzecznika MŚP sąd powinien też zbadać, czy wprowadzenie alternatywnej SCT, m.in. na mniejszym obszarze miasta, spowodowałoby oczekiwany efekt ekologiczny.
Zwróciliśmy się do urzędu miasta z prośbą o podanie odpowiedzi na te skargi. – Postępowanie jest w toku i na tym etapie nie mamy możliwości przedstawienia treści pism procesowych – odpowiada Patrycja Piekoszewska z biura prasowego krakowskiego magistratu.
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl Nowy samochód albo bankructwo?
Jednym z żywych przykładów realnego wpływu nowych przepisów na życie codzienne była para sadowników z podkrakowskiej Woli Zachariaszowskiej. Pani Ewa z mężem pod koniec 2025 roku założyła zbiórkę na jednym z portali w celu zakupu nowego samochodu.
Jak przekonywali, dostawczak z 2001 roku, którym wozili produkty, nie spełnia norm SCT. A to właśnie w Krakowie mają największy rynek zbytu : w detalu i hurtowniach. Podkreślili, że nie stać ich na nowe auto.
Samochód miał kosztować 50 tys. złotych, udało się uzbierać niecałe 6,5 tysiąca złotych ( miesięczna opłata za wjazd do SCT to 100 złotych w 2026 roku, w przyszłym wzrośnie do 250 zł). Sadownicy wciąż zajmują się ogrodem i sprzedają owoce .