Właściciel psów, które zagryzły kierowcę ciężarówki, stanie przed sądem. 54-letni hodowca, były policjant, usłyszał zarzuty tak poważne, że grozi mu nawet dożywocie. Prokuratura twierdzi, że wiedział o agresji swoich zwierząt, a mimo to nie zabezpieczył terenu strzelnicy, z której uciekły.
Autor: Mariusz Mucha / Super Express, Shutterstock
Agresywne psy zaatakowały 46-latka
Dramatyczne sceny rozegrały się w połowie października 2025 roku na MOP-ie Racula nieopodal trasy S3 w Zielonej Górze. Kierowca ciężarówki z Puław, 46-letni Marcin, zaparkował auto na przymusowy postój, a wolny czas postanowił wykorzystać na spacer po okolicznym lesie w poszukiwaniu grzybów . Na miejscu doszło do tragedii – został napadnięty przez trzy ogromne psy w typie owczarka niemieckiego.
Poszkodowany mężczyzna odniósł 53 rany kąsane i szarpane. Chociaż natychmiast udzielono mu pomocy i poddano zabiegom chirurgicznym, ofiara ataku zmarła po niespełna trzech dobach . Funkcjonariusze prowadzący sprawę są pewni: sprawcami śmiertelnych pogryzień były czworonogi należące do 54-letniego właściciela okolicznej strzelnicy sportowej.
Polecany artykuł:
Akt oskarżenia i poważne zarzuty dla hodowcy
Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, prok. Ewę Antonowicz, postępowanie przygotowawcze dobiegło końca, a akt oskarżenia trafił do sądu. Oskarżony Piotr M. stanie przed obliczem sądu za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć, oraz za znęcanie się nad zwierzętami .
Śledczy dowodzą, że 54-latek był w pełni świadomy agresywnych skłonności swoich czworonogów i zdawał sobie sprawę, że mogą one stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo dla ludzi. Mimo tej wiedzy, obszar strzelnicy nie został odpowiednio ogrodzony, co umożliwiło psom swobodną ucieczkę poza jej teren .
Złe warunki życia zwierząt wpłynęły na atak
W toku dochodzenia wyszło na jaw, że zwierzęta przebywały w dramatycznych okolicznościach. Nie zagwarantowano im ani odpowiedniej opieki, ani prawidłowego odżywiania, nie zaspokajano także ich elementarnych potrzeb wynikających z natury gatunku . Według specjalistów, to właśnie te fatalne warunki bytowe mogły drastycznie spotęgować poziom agresji i wpłynąć na tragiczne zachowanie psów.
Ekspertyzy kluczowe dla ustaleń śledczych
W toku postępowania organy ścigania zgromadziły bogaty materiał dowodowy. Zbadano raporty specjalistów z zakresu medycyny sądowej, biologii, a także ekspertów ds. behawioryzmu i szkolenia czworonogów . Dzięki tym specjalistycznym analizom udało się dokładnie zrekonstruować ciąg zdarzeń i sposób, w jaki doszło do śmiertelnego pogryzienia.
Przedstawiciele prokuratury akcentują, że zebrane dowody są bardzo obszerne, a wyciągnięte z nich konkluzje nie pozostawiają cienia wątpliwości. Chociaż oskarżony mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i złożył rozległe wyjaśnienia, śledczy uważają, że jego wersja wydarzeń stoi w sprzeczności z faktami . Były policjant nadal przebywa w izolacji więziennej.
Sąd Okręgowy w Zielonej Górze zajmie się sprawą dożywocia
Proces odbędzie się przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze. 54-letni hodowca zwierząt musi liczyć się z niezwykle surowymi konsekwencjami prawnymi, włącznie z karą dożywotniego pozbawienia wolności . Rozpatrywana sprawa jest jednym z najdrastyczniejszych przykładów odpowiedzialności karnej właściciela za śmiertelny atak jego zwierząt w ciągu ostatnich lat.
Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ESKA Zielona Góra / Gorzów