
Położony wśród lasów Ośrodek Geriatrii w Torzymiu trudno porównać do typowego szpitala. Zamiast szpitalnego zgiełku jest cisza, śpiew ptaków i taras, na którym seniorzy spędzają wspólnie czas. Pokoje przypominają domowe wnętrza, pacjenci uczestniczą w rehabilitacji i terapii zajęciowej, a personel od pierwszych chwil buduje atmosferę bezpieczeństwa. ośrodek funkcjonuje przy Lubuskim Szpitalu Specjalistycznym Pulmonologiczno-Kardiologicznym w Torzymiu .
– Tu jest pięknie. Personel jest uśmiechnięty i pomocny. Nawet serialowa Leśna Góra nie ma porównania – mówi z uśmiechem pacjentka Elżbieta Kurzyńska.
Jej opinia nie jest odosobniona.
Pierwszy dzień leczenia zaczyna się od rozmowy, nie od stresu
Oddziałowa Elżbieta Seraficka podkreśla, że proces leczenia rozpoczyna się już w dniu przyjęcia.
– Już pierwszego dnia wykonujemy niezbędne badania i przeprowadzamy całościową ocenę geriatryczną. Ale równie ważne jest zwykłe podanie ręki, uśmiech i spokojne wyjaśnienie pacjentowi, co będzie się działo. To bardzo zmniejsza lęk i daje poczucie bezpieczeństwa – wyjaśnia.
W opiekę nad pacjentami zaangażowany jest cały zespół – lekarze geriatrzy, pielęgniarki, opiekunowie medyczni, fizjoterapeuci, terapeuci zajęciowi oraz ratownik medyczny. Równie ważną rolę odgrywają rodziny, które od początku uczestniczą w planowaniu leczenia i przygotowaniu chorego do powrotu do domu.
Najważniejsza jest samodzielność seniora
W Torzymiu rehabilitacja nie polega wyłącznie na ćwiczeniach. Jej celem jest przywrócenie pacjentom możliwie największej samodzielności.
– Pracujemy nad tym, aby pacjent potrafił sam zjeść posiłek, przesiąść się z łóżka na wózek czy bezpiecznie chodzić. Bardzo dużo uwagi poświęcamy także równowadze i zapobieganiu upadkom, bo właśnie one są jedną z największych przyczyn utraty sprawności u osób starszych – mówi fizjoterapeutka Natalia Bożyk .
Dodaje, że efekty wspólnej pracy całego zespołu są widoczne każdego dnia.
– Cudów nie obiecujemy, ale robimy wszystko, by poprawić jakość życia naszych pacjentów.
„Szóstka z plusem”
Pacjent Marian Szymczak nie ma wątpliwości, jak ocenia pobyt w ośrodku.
– Dałbym szóstkę. Atmosfera jest wspaniała. Mamy terapię zajęciową, robimy różne prace, spędzamy wspólnie czas. Takiej opieki i dbałości o pacjenta życzyłbym wszystkim szpitalom w Polsce – mówi.
Podobnego zdania jest pacjentka Elżbieta Kurzyńska.
– Czuję się świetnie. Atmosfera jest rodzinna. To naprawdę wyjątkowy szpital. Jeżeli ktoś pyta o porównanie z Leśną Górą, to odpowiadam, że tutaj jest nawet lepiej.
Specjalistyczna diagnostyka, której często brakuje gdzie indziej
Kierownik oddziału dr Urszula Kawalec-Hurny , kierująca ośrodkiem i pełniąca funkcję konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie geriatrii, podkreśla, że oddział zajmuje się znacznie szerszym zakresem problemów niż klasyczna interna.
– Geriatria to nie tylko leczenie chorób przewlekłych. Bardzo duży nacisk kładziemy na diagnostykę zaburzeń pamięci, otępień, depresji, zaburzeń snu, problemów z mobilnością oraz ocenę wszystkich przyjmowanych leków. Osoba starsza często trafia do kilku specjalistów i przyjmuje kilkanaście preparatów. My sprawdzamy, czy leczenie jest bezpieczne i rzeczywiście potrzebne.
Jak podkreśla, z konsultacji geriatrycznej powinny korzystać praktycznie wszystkie osoby starsze z wielochorobowością, szczególnie jeśli pojawiają się problemy z pamięcią, samodzielnością, częste upadki czy pogarszająca się sprawność.
W tym szpitalu pacjent nie leży cały dzień w łóżku
Jednym z elementów wyróżniających ośrodek jest sposób organizacji dnia.
– Nie chcemy, żeby pacjenci całymi dniami leżeli w łóżkach. Ubierają się w swoje ubrania, jedzą posiłki przy wspólnych stołach, uczestniczą w rehabilitacji, terapii zajęciowej i spotkaniach z innymi. To sprawia, że atmosfera jest bardziej domowa niż szpitalna – podkreśla dr Urszula Kawalec-Hurny.
Dodaje, że ogromną rolę odgrywa nie tylko leczenie, ale także codzienna życzliwość personelu.
– U osób starszych często nie ma tabletki na osłabienie. Najlepszym lekarstwem jest ruch, odpowiednie odżywianie i poczucie, że ktoś naprawdę się nimi interesuje.
„Przecierałem oczy ze zdumienia”
O wyjątkowej opiece opowiada również syn jednej z pacjentek.
Przez 15 lat opiekował się ciężko chorą mamą i odwiedzał z nią wiele szpitali. Jak przyznaje, do Torzymia jechał bez większych oczekiwań.
– Już samo miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Budynek otoczony lasem, piękny taras, pokoje przypominające dom i stołówka wyglądająca bardziej jak domowa kuchnia niż szpital.
Największe zaskoczenie przyszło jednak dzień później.
– Mama wcześniej była osobą leżącą i bardzo cierpiała. Kiedy przyjechałem następnego dnia, siedziała uśmiechnięta na wózku. Była wykąpana, uczesana i ubrana w swoje rzeczy. Dodatkowo wykonano badania, których wcześniej nikt nie zrobił, dzięki czemu dobrano właściwe leczenie. Przez 15 lat nie spotkałem się z takim profesjonalizmem i takim podejściem do człowieka.
Kto może trafić na oddział geriatryczny?
Na oddział mogą zostać skierowane osoby, które ukończyły 60. rok życia. Skierowanie może wystawić zarówno lekarz rodzinny, jak i każdy lekarz specjalista.
Ze względu na ograniczoną liczbę łóżek część przyjęć odbywa się planowo. Wielu pacjentów trafia najpierw do poradni geriatrycznej działającej przy szpitalu, gdzie lekarze oceniają ich stan zdrowia i decydują o dalszym leczeniu.
Jak podkreśla dr Urszula Kawalec-Hurny, nie warto zwlekać z konsultacją.
– Im wcześniej rozpoznamy problemy z pamięcią, samodzielnością czy wielolekowością, tym większa szansa, że senior będzie dłużej funkcjonował samodzielnie i zachowa dobrą jakość życia.
Miejsce, które daje poczucie bezpieczeństwa
Historie pacjentów pokazują, że w Torzymiu leczenie nie kończy się na podawaniu leków. Równie ważne są rehabilitacja, terapia zajęciowa, rozmowa, życzliwość i stworzenie warunków, w których senior nie czuje się jak w szpitalu.
To właśnie dlatego wielu pacjentów opuszcza ośrodek nie tylko w lepszej kondycji fizycznej, ale także z przekonaniem, że trafili do miejsca, w którym zostali potraktowani z wyjątkową troską i szacunkiem.
Komentarz dziennikarski
Przyznam szczerze, jadąc do Ośrodka Geriatrii w Torzymiu, spodziewałam się po prostu kolejnego szpitala. Profesjonalnego, dobrze wyposażonego, ale jednak szpitala. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy przekroczyłam jego próg.
Najbardziej uderzył mnie klimat tego miejsca. Nie nowoczesny budynek, nie piękne otoczenie lasów ani estetyczne wnętrza, choć to wszystko rzeczywiście robi bardzo dobre wrażenie. Największą wartością okazali się ludzie.
Nie było osoby z personelu, która przeszłaby obok pacjenta obojętnie. Każde spotkanie zaczynało się od uśmiechu, przywitania czy krótkiej rozmowy. Nie wyglądało to na wyuczone procedury ani obowiązek wpisany w regulamin. Spędziłam trochę czasu, przechodząc samodzielnie po ośrodku i obserwując codzienne relacje pacjentów z lekarzami, pielęgniarkami, fizjoterapeutami, terapeutami zajęciowymi, opiekunami medycznymi, a nawet z paniami salowymi.
To, co zobaczyłam, sprawiało wrażenie całkowicie naturalnego. Pacjenci zwracali się do personelu z zaufaniem, rozmawiali swobodnie, żartowali. Z kolei pracownicy poświęcali im uwagę, cierpliwie tłumaczyli, pomagali i po prostu byli obok. Odniosłam wrażenie, że każdy senior jest tam traktowany jak człowiek, a nie kolejny numer historii choroby.
Właśnie dlatego wielu pacjentów mówiło, że nie czują się tam jak w szpitalu. I po tej wizycie doskonale rozumiem, co mieli na myśli. Można odnieść wrażenie, że opiekuje się nimi ktoś bliski – ktoś, komu naprawdę zależy na ich zdrowiu, komforcie i godności.
W czasach, gdy tak często słyszymy o przepracowanym personelu, pośpiechu i braku czasu dla pacjenta, takie miejsca są wyjątkowe. I właśnie dlatego warto o nich mówić.
Czytaj cały artykuł u źródła — I Love Słubice - Portal powiatu słubickiego