
Ponad dwadzieścia lat temu Artur Kropiwiec wyjechał z rodzinnej Włodawy do Anglii. Nie przypuszczał wtedy, że jego pasja do historii doprowadzi go do wydarzeń, które połączą losy dwóch żołnierzy z czasów II wojny światowej oraz ludzi z Polski, Wielkiej Brytanii i Włoch. Wszystko zaczęło się od niewielkiego wojskowego nieśmiertelnika odnalezionego podczas legalnych poszukiwań z wykrywaczem metali na polu w hrabstwie Yorkshire.
Historia od zawsze była jego pasją. Już jako uczeń Szkoły Podstawowej nr 2 we Włodawie Artur Kropiwiec interesował się przeszłością. Po przeprowadzce do Anglii wolny czas poświęcił legalnym poszukiwaniom historycznych przedmiotów. Wiele z odnalezionych przez niego zabytków zostało zgłoszonych do brytyjskiego programu Portable Antiquities Scheme, a część trafiła do muzeów. Najważniejszym odkryciem okazał się jednak niewielki wojskowy nieśmiertelnik. – Po oczyszczeniu przedmiotu okazało się, że nosi włoskie napisy oraz numer identyfikacyjny. Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że po ponad osiemdziesięciu latach wróci on do rodziny swojego właściciela – mówi detektorysta. Artur Kropiwiec rozpoczął wielomiesięczne poszukiwania. Analizował archiwa, dokumenty oraz materiały poświęcone historii II wojny światowej. Dzięki determinacji i pomocy historyków oraz pasjonatów z Wielkiej Brytanii i Włoch udało się ustalić, że właścicielem nieśmiertelnika był Antonio Gelada, włoski żołnierz, który po walkach w Afryce trafił do brytyjskiej niewoli. Podczas pobytu w Anglii, gdzie pracował w rolnictwie, zgubił swój wojskowy identyfikator. – Na ustaleniu nazwiska historia się jednak nie zakończyła. Kolejnym moim celem było odnalezienie rodziny żołnierza. Po kilku miesiącach poszukiwań udało się dotrzeć do jego bliskich. Dla rodziny była to niezwykle wzruszająca wiadomość. Po ponad ośmiu dekadach od zakończenia wojny odnalazła się jedna z nielicznych pamiątek po ojcu, dziadku i pradziadku – cieszy się poszukiwacz. Wkrótce po tym Artur Kropiwiec otrzymał zaproszenie do Borgo San Siro, rodzinnej miejscowości Antonio Gelady. Rodzina oraz lokalne władze poprosiły go, aby osobiście przekazał odnaleziony nieśmiertelnik podczas oficjalnej uroczystości. Na miejscu czekali mieszkańcy, przedstawiciele władz, organizacji historycznych i mediów. Najbardziej poruszającym momentem było spotkanie z rodziną Antonio, z którą wcześniej kontaktował się jedynie na odległość. Uroczystość odbyła się na rynku przed zabytkowym kościołem. W obecności licznie zgromadzonych mieszkańców wojskowy nieśmiertelnik wrócił do rąk rodziny swojego właściciela. Dla bliskich Antonio był to symboliczny powrót części rodzinnej historii. To nie koniec niezwykłej opowieści Po zakończeniu uroczystości organizatorzy przekazali Arturowi Kropiwcowi archiwalne dokumenty dotyczące brytyjskiego żołnierza Desmonda Jonesa. Podczas II wojny światowej dostał się on do niewoli we Włoszech, a po ucieczce z obozu przez wiele miesięcy był ukrywany przez mieszkańców Borgo San Siro. Ryzykując własnym życiem, dostarczali mu żywność i pomagali uniknąć schwytania przez Niemców. Ostatecznie udało mu się dotrzeć do wojsk alianckich i wrócić do rodzinnego domu. Dzięki odnalezionemu nieśmiertelnikowi losy dwóch żołnierzy po raz kolejny się spotkały. Antonio Gelada był włoskim jeńcem wojennym, który trafił do Anglii. Desmond Jones był brytyjskim żołnierzem walczącym o przetrwanie we Włoszech. Choć podczas wojny stali po przeciwnych stronach konfliktu, po ponad osiemdziesięciu latach ich historie połączyło przypadkowe odkrycie mieszkańca Włodawy. Historia odbiła się szerokim echem we Włoszech. Opisały ją lokalne gazety, relacje z uroczystości pojawiły się w mediach społecznościowych, a gratulacje napływały z wielu krajów. Zainteresował się nią również brytyjski magazyn Treasure Hunting Magazine, który już wcześniej publikował materiały o odkryciach Artura Kropiwca. Największą wartością tej historii nie był jednak sam wojskowy nieśmiertelnik. Najważniejsze okazało się przywrócenie pamięci o Antonio Geladzie oraz przypomnienie losów Desmonda Jonesa. Niewielki przedmiot odnaleziony na angielskim polu stał się symbolem pamięci, pojednania i niezwykłych ludzkich losów. Artur Kropiwiec podkreśla, że wszystkie opisane poszukiwania prowadził legalnie, za zgodą właścicieli gruntów i zgodnie z brytyjskim prawem. Od wielu lat współpracuje z programem Portable Antiquities Scheme, zgłaszając odnalezione zabytki i przekazując najcenniejsze z nich do dalszych badań. Jak zaznacza, każdy odkrywca powinien pamiętać, że za każdym przedmiotem wydobytym z ziemi kryje się historia człowieka, którą warto ocalić od zapomnienia.
Artykuł Niezwykła podróż mieszkańca Włodawy pochodzi z serwisu Nowy Tydzień - tygodnik lokalny .