
5 minut czytania • 20.07.2026 17:39
Sławomir Skomra
Dziennikarz
Zostałem odsunięty od wykonywania obowiązków, ale nie mam zakazu kontaktowania się z pracownikami towarzysko. Czasami przychodzę na kawę – mówi nam Tomasz Szabłowski, Lubelski Kurator Oświaty. Kilka tygodni temu został zatrzymany przez CBA . Zaprzecza plotkom, że podczas kolejnej wizyty agentów, miał się ukryć w schowku na szczotki. – Przed nikim nie muszę się ukrywać, jestem wolnym człowiekiem – podkreśla.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
– Nadzór pedagogiczny nad szkołami prowadzony jest bez zakłóceń – mówiła w ostatni czwartek w Sejmie Katarzyna Lubnauer , wiceministra edukacji.
Odpowiadała na pytania lubelskich posłów PiS Sławomira Skwarka i Tomasza Zielińskiego , którzy żądali wyjaśnień w sprawie zatrzymania przez CBA Tomasza Szabłowskiego , Lubelskiego Kuratora Oświaty.
CBA w Lubelskim kuratorium
W połowie czerwca agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego – na polecenie Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej – przeszukali m.in. siedzibę Kuratorium Oświaty w Lublinie oraz Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Zabezpieczyli dokumentację dotyczącą jednego z zamówień publicznych , które realizowało kuratorium oraz zatrzymali samego kuratora.
Chodzi o zapytanie ofertowe w sprawie zorganizowanych w 2025 r. obchodów 100-lecia LKO. CBA informowało wówczas, że śledztwo dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień, ustawiania rozstrzygnięć zamówień publicznych i przyjęcia korzyści majątkowej. Czyli chodzi o to, że „ustalone osoby” uzgadniały tryb oraz wartość zamówień oraz kierowały zapytania ofertowe do wcześniej wybranych firm, a to gwarantowało wybór konkretnego wykonawcy.
– Porozumienie to miało na celu wywarcie bezprawnego wpływu na wynik postępowania o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego organizacji uroczystości z okazji 100-lecia Kuratorium Oświaty w Lublinie – ogłosiło CBA.
Tomasz Szabłowski usłyszał zarzuty, a prokurator zdecydował o zawieszeniu go w czynnościach służbowych oraz nałożeniu dozoru policji i obowiązku wpłacenia poręczenia majątkowego.
– Złożyłem wyjaśnienia, nie czuję się winny, współpracuję z CBA – mówił nam kurator, a potem w krótkim oświadczeniu zapewnił: – Nigdy nie działałem w sposób naruszający prawo i nie wywierałem wpływu na przetargi.
Najpierw agenci weszli do Ratusza
Sprawa kuratora łączy się ściśle z wydarzeniami ze stycznia br. Wówczas CBA zatrzymało Beatę Stepaniuk-Kuśmierzak , zastępcę prezydenta Lublina, Jakuba K ., ówczesnego dyrektora Wydziału Sportu, jedną z urzędniczek oraz kilku przedsiębiorców z branży eventowej (to ta sama spółka, która pojawia się w sprawie kuratora). Cała trójka usłyszała zarzuty sprzedajności urzędniczej, zakłócania przebiegu postępowania dotyczącego organizacji Strefy Kibica Euro 2024 nad Zalewem Zemborzyckim w klubie Playa Marina oraz przyjęcia korzyści majątkowej w postaci biletów VIP do tej strefy.
Kilka miesięcy późnej CBA zapukało do domu Anny Glijer , miejskiej radnej Koalicji Obywatelskiej z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka i urzędniczki – jednej z ważniejszych osób w w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Agentów interesował m.in. zawartość jej telefonu, a powodem mógł być fakt, że Glijer swoje 40. urodziny w 2025 roku zorganizowała właśnie w Playa Marina na Zalewem Zemborzyckim.
– Postępowanie prowadzone przez organy państwowe toczy się w sprawie (in rem), a nie przeciwko osobie – tłumaczyła wówczas Glijer. – Potwierdzam, że impreza urodzinowa odbyła się w Playa Marina, jednak wydarzenie to miało charakter w stu procentach prywatny. Zostało ono zorganizowane i sfinansowane ze środków prywatnych. Mając na uwadze powyższe, sprawa moich urodzin nie ma żadnego związku ze sprawą .
„Pewna linia obrony”
Wróćmy do kuratora.
– Zgodnie z obowiązującym regulaminem możliwe było zastosowanie przyjętej procedury wyboru wykonawcy. Dokumenty potwierdzają prawidłowość procedury; zostały zabezpieczone dopiero po jego zatrzymaniu i będą oceniane przez sąd – broniła w Sejmie kuratora Katarzyna Lubnauer. I zastrzegła: – Stanowisko to oczywiście stanowi pewną linię jego obrony, w związku z tym zostanie wyjaśnione przez sąd. Ponieważ dokumenty zostały zabezpieczone dopiero po jego zatrzymaniu, w związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że jego wyjaśnienia są prawdziwe.
Co ważne, Szabłowski nie został odwołany ze swojego stanowiska, choć nie może świadczyć pracy ani podejmować decyzji. Jednak, według naszyvh informacji, ma się regularnie pojawiać w kuratorium.
– 6.07.2026 r. zawieszony lubelski kurator oświaty Tomasz Szabłowski przebywał w siedzibie Kuratorium Oświaty w Lublinie i uczestniczył w posiedzeniu kierownictwa kuratorium. To nie jedyna jego wizyta w kuratorium – bardzo często Szabłowski przychodzi ze swoim pieskiem i przesiaduje w pokoju swojej prawej ręki Filipa Jastrzębskiego – informację tej treści dostaliśmy a anonimowego źródła.
Filip Jastrzębski to „młody wilk” lubelskiej polityki. Karierę zaczynał w Młodzieżówce PO, był członkiem Młodzieżowej Rady Miasta Lublina, działał przy kampaniach wyborczych. W 2023 roku bez sukcesu startował w wyborach do Sejmu. W sierpniu 2024 roku, kilka miesięcy po tym, jak Szabłowski został kuratorem oświaty, wygrał konkurs na stanowisko inspektora w LKO. Jest członkiem Koalicji Obywatelskiej. Ostatnio na swoim Facebooku promuje nie tylko siebie, ale i wiceprezydenta Lublina Tomasza Fularę .
Nie udało nam się z Jastrzębskim skontaktować. Nie odbierał komórki, której numer podaje w internecie. W biurze też go nie było – wyjechał w delegację.
„Czasami przychodzę na kawę”
W rozmowie z nami kurator przyznaje, że rzeczywiście bywa w kuratorium. – Zostałem odsunięty od wykonywania obowiązków, ale nie mam zakazu kontaktowania się z pracownikami towarzysko. Czasami przychodzę na kawę. Nie jest to częste. Pierwszy raz w kuratorium od początku tej przykrej sprawy byłem może dwa tygodnie temu. Nie świadczę pracy, nie podejmuję decyzji – zapewnia. I potwierdza, że ostatnio sprawił sobie psa.
Anonimowy informator opisuje jeszcze jedno wydarzenie. Niedawno (udało nam się ustalić, że był to wtorek tydzień temu) agenci CBA po raz drugi zapukali do kuratorium.
– Do księgowego. W popłochu Filip Jastrzębski ukrywał swojego zawieszonego szefa w magazynku na szczotki. Głośno o tym jest w środowisku dyrektorów i nauczycieli, którzy załatwiali swoje sprawy w urzędzie i natknęli się na zawieszonego kuratora – czytamy w anonimie.
Szabłowski stanowczo zaprzecza, żeby coś takiego miało miejsce. Zapewnia też, że gdy pojawiło się CBA (wie o tym od pracowników), jego w LKO nie było. Nie ma też mowy o chowaniu się w magazynku.
– Jestem do dyspozycji CBA. Przed nikim nie muszę się ukrywać, jestem wolnym człowiekiem – mówi nam.
Zażalenie na środki zapobiegawcze
Kurator Szabłowski mówi nam, że nie tylko nie zgadza się z przedstawionymi zarzutami , ale także ze sposobem ich zaprezentowania przez agentów. Z komunikatu CBA można wywnioskować, że przyjął jakąś korzyść majątkową, podczas gdy takiego zarzutu nie ma. I dodaje, że złożył zażalenie na wszystkie zastosowane wobec niego środki zapobiegawcze.
– Wobec Tomasza Szabłowskiego zastosowano środki zapobiegawcze w postaci zawieszenia w wykonywaniu czynności służbowych, zakazu kontaktowania się z określonymi osobami, dozoru policji oraz poręczenia majątkowego w wysokości 30 tys. zł – mówi Jawnemu Lublinowi prokurator Eryk Stasielak , naczelnik Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.
Zażalenie Szabłowskiego wpłynęło już do Sądu Rejonowego Kraków-Śródmieście, ale na razie nie ma jeszcze wyznaczonego terminu posiedzenia w tej sprawie. Wiadomo natomiast, jakie jest stanowisko Prokuratury Krajowej wobec wniosku kuratora.
– Jesteśmy za oddaleniem zażalenia. Stoimy na stanowisku, że wszystkie zastosowane środki zapobiegawcze powinny być podtrzymane – dodaje prok. Stasielak.
Współpraca: Krzysztof Wiejak
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi