Sednem sprawy był fakt, iż od dłuższego już czasu kierowcy poruszający się po ul. Weteranów, na jej odcinku pomiędzy ul. Czwartaków a ul. Spadochroniarzy, zastanawiali się, dlaczego vis a vis garaży po północnej stronie
08:12 04-07-2026 | Autor: redakcja
Wczoraj pisaliśmy o trwających już ponad dwa tygodnie utrudnieniach w ruchu drogowym na ul. Weteranów. I zadaliśmy pytanie, dlaczego tak stosunkowo wizualnie niewielkie uszkodzenie w jezdni powoduje tak długą interwencję, której finał wg opinii, jaką uzyskaliśmy z ratusza, miał nastąpić dopiero do końca następnego tygodnia.
Sednem sprawy był fakt, iż od dłuższego już czasu kierowcy poruszający się po ul. Weteranów, na jej odcinku pomiędzy ul. Czwartaków a ul. Spadochroniarzy, zastanawiali się, dlaczego vis a vis garaży po północnej stronie jezdni, pośrodku prawego jej pasa, ustawiona była ostrzegawcza tablica kierunkowa, w znacznym stopniu utrudniając płynność ruchu w tym miejscu.
Jak ustaliliśmy, „pachołek” ten, zabezpieczał wprawdzie powstałą usterkę w jezdni, ale jednocześnie w tym newralgicznym punkcie miasta bardzo utrudniał ruch drogowy. Z tego, co widać było po wnikliwym oglądzie danego miejsca, usterka nie była duża, a to dodatkowo wywoływało zdziwienie kierowców. Obecność tej przeszkody w danym miejscu tym bardziej okazywała się uciążliwa, ponieważ na tak wąskiej ulicy (od strony południowej zawsze stoją tu parkujące samochody) ów „pachołek” całkowicie uniemożliwiał poruszanie się prawym pasem – w stronę ul. Spadochroniarzy. A sytuacja taka nie była ani wygodna, ani bezpieczna.
Logiczne wyjaśnienie przyczyn tak długo trwającej interwencji właściwych służb w tym miejscu wydawało się racjonalnie niewytłumaczalne. Tym bardziej, że z racji usytuowania danej awarii w bezpośrednim sąsiedztwie stacji karetek Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego (ul. Spadochroniarzy 8), ambulanse często poruszają się tą drogą na sygnale, co stwarzało jeszcze większe niebezpieczeństwo na ul. Weteranów.
Dana ostrzegawcza tablica kierunkowa należała do Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.
– Awaria została zauważona i zabezpieczona przez pracowników MPWiK około dwóch tygodni temu – potwierdziła sytuację w miniony czwartek Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. – (…) Ubytek nawierzchni nad studnią kanalizacyjną, spowodowany został uszkodzeniem betonowego kręgu i pokrywy studni pod wpływem ruchu samochodowego. Aktualnie wykonano prace zabezpieczające i uszczelniono studnię [sytuacja sprzed czwartku – red], natomiast, ze względu na konieczność użycia masy asfaltowej i organizację robót w miejscu o dużym natężeniu ruchu, zakończenie naprawy planowane jest do końca przyszłego tygodnia. Ciężko było oprzeć się wrażeniu, że właściwa służba niezbyt chyba przejęła się zaistnieniem danej sytuacji drogowej w tym konkretnym punkcie.
Jeśli zatem dopiero „pod koniec przyszłego tygodnia” planowano przywrócenie płynności ruchu drogowego w tym newralgicznym miejscu, to znaczy, że usuwanie tak niewielkiej awarii miało w sumie trwać ponad 3 tygodnie. Trudno też było zrozumieć fakt, iż konieczność użycia tutaj masy asfaltowej determinowała aż tak długi okres prac drogowych, tym bardziej, że ratusz przyznał, że jest to „miejsce o dużym natężeniu ruchu”.
Ale stał się cud. Prawie zaraz po naszej interwencji prasowej pozostająca w tym miejscu od ok. 14 dni ostrzegawcza tablica kierunkowa zniknęła, a pod nią pojawiła się substancja, która wg zapewnień ratusza, miała być „masą asfaltowa” położoną w „miejscu o dużym natężeniu ruchu”. Estetycznie to miejsce wcale nie wygląda, a do tego stopnia budzi ono wątpliwości wielu kierowców, że nadal omijają je oni szerokim łukiem. Widać, jakby pod czarną podstawą ostrzegawczej tablicy kierunkowej o wymiarach: 800 mm x 400 mm położono jedynie trochę owej „masy asfaltowej”.
I choć bardzo pozytywnym, to jednocześnie niezwykle dziwnym jest fakt, iż awaria, której usunięcie szacunkowo mogło trwać zaledwie kilka godzin, w sumie okazało się wykonalne w ciągu jedynie kilkudziesięciu minut. A zwlekano z jego realizacją ok. dwóch tygodni. Gdyby zaś nie interwencja prasowa, miało jeszcze oczekiwać na sfinalizowanie do końca następnego tygodnia.
Ponieważ wszystko wydarzyło się w piątek, zatem z racji rozpoczynającego się weekendu nie zdążyliśmy już w przedmiotowej sprawie skontaktować się z ratuszem. Chcieliśmy jednakże tę informację przekazać naszym Czytelnikom. Naprawa wygląda raczej na prowizoryczną, dokonaną, aby przywrócić płynność ruchu drogowego w tym miejscu. Prawdopodobnie – jak zapewniała jeszcze w czwartek przedstawicielka Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin – do końca przyszłego tygodnia nastąpi całkowita normalizacja sytuacji.
Tekst i zdjęcia Leszek Mikrut
Galeria zdjęć
Zdjęcie 1 z 3 Zdjęcie 2 z 3 Zdjęcie 3 z 3