
To nie będzie zwykły marsz. Przez cztery dni Sebastian Radziewicz samotnie pokona 135 kilometrów przez Roztocze, by zwrócić uwagę na dramatyczną walkę małego Szymonka Zelenta z nieuleczalną chorobą. Każdy kilometr tej wyprawy ma przypominać, że chłopiec potrzebuje pomocy, a czas ma ogromne znaczenie.
Cztery dni marszu i 135 kilometrów nadziei Marsz rozpoczął się 2 lipca rano w Dubience, a zakończy 5 lipca w Zwierzyńcu. Po drodze Sebastian przejdzie przez kilkanaście miejscowości, zachęcając mieszkańców do wsparcia leczenia chłopca. Trasa została podzielona na cztery etapy. Dzień pierwszy (2 lipca) prowadzi z Dubienki przez Starosiele, Matcze do Hrubieszowa (około 32 km). Drugiego dnia (3 lipca) uczestnik marszu przejdzie z Hrubieszowa przez Gródek, Sahryń do Tyszowiec (około 35 km). Trzeciego dnia (4 lipca) trasa poprowadzi przez Rachanie, Lasy Łosinieckie do Tomaszowa Lubelskiego (około 35 km). Finałowy etap, 5 lipca, rozpocznie się w Tomaszowie Lubelskim, następnie poprowadzi przez Szumy nad Tanwią w Suścu, by zakończyć się w Zwierzyńcu (około 33 km). To nie pierwszy raz pomaga Szymonkowi Sebastian Radziewicz już wcześniej zaangażował się w pomoc chłopcu. Pod koniec maja wspólnie z Tomaszem podjął wyzwanie pod nazwą „Bug niesie nadzieję dla Szymonka”. Przez dwa dni płynęli rzeką Bug na trasie Dubienka – Włodawa, nagłaśniając zbiórkę i zachęcając ludzi do wsparcia. Tym razem postawił przed sobą jeszcze większe wyzwanie. Samotnie przemierzy całe Roztocze, udowadniając, że każdy krok może przybliżyć Szymonka do leczenia.
Tata: „Nie mam prawa się poddać” Za marszem kryje się historia kilkuletniego chłopca i jego rodziców. Ojciec Szymonka, Krystian Zelent, w poruszającym liście opisuje moment, który na zawsze zmienił życie ich rodziny. – Dzień, który miał być zwykłą wizytą lekarską, zamienił się w najgorszy koszmar rodzica. Lekarz powiedział nam, że chorujesz na dystrofię mięśniową Duchenne'a – śmiertelną chorobę genetyczną, która stopniowo odbiera Ci siłę, sprawność, samodzielność i marzenia – napisał. Jak wspomina, pamięta ciszę po diagnozie, łzy żony i własną bezradność. – Spojrzałem wtedy na Ciebie i zrozumiałem, że nie mam prawa się poddać. Od tamtego dnia walczę o Ciebie każdego dnia. Szukam nadziei, leczenia i szansy, która pozwoli Ci żyć. Walczę, bo jesteś moim synem. Bo jesteś całym moim światem – podkreśla.
Choroba odbiera dzieciom mięśnie Dystrofia mięśniowa Duchenne'a (DMD) to rzadka choroba genetyczna, która powoduje stopniowy zanik mięśni. Najpierw dzieci mają problemy z bieganiem i wchodzeniem po schodach. Z czasem choroba odbiera możliwość samodzielnego chodzenia, poruszania rękami, a w końcu atakuje również mięśnie odpowiedzialne za oddychanie i pracę serca. Szansą dla Szymonka jest niezwykle kosztowna terapia genowa. – Jej koszt przekracza 15 milionów złotych. To kwota, której żadna rodzina nie jest w stanie zebrać sama. Dlatego proszę każdego, kto czyta ten list – pomóż nam zawalczyć o życie Szymona. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo przybliża nas do celu – apeluje ojciec chłopca.
Każdy może pomóc Organizatorzy podkreślają, że marsz ma przede wszystkim nagłośnić zbiórkę i pokazać, że dobro potrafi jednoczyć ludzi. Pomóc można na kilka sposobów – przekazując darowiznę na leczenie Szymonka poprzez zbiórkę w serwisie Siepomaga, udostępniając informacje o akcji, kibicując Sebastianowi na trasie lub dołączając do niego na wybranych odcinkach marszu.
Obserwuj nas na Google News