
12:41 30-06-2026 | Autor: redakcja
Dwóch chłopców w wieku 8 i 9 lat wjechało rowerami na drogę ekspresową S17 i poruszało się pod prąd w kierunku Lublina. Dzieci nie miały kasków, a ich obecność na trasie szybkiego ruchu stanowiła śmiertelne zagrożenie. Dzięki szybkim zgłoszeniom kierowców i natychmiastowej reakcji garwolińskich policjantów udało się uniknąć tragedii.
Policjanci z Garwolina interweniowali po serii zgłoszeń od kierowców, którzy zauważyli dwóch małych chłopców jadących rowerami po drodze ekspresowej S17. Dzieci poruszały się w kierunku Lublina, jednak — co szczególnie niebezpieczne — jechały pod prąd.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Funkcjonariusze szybko odnaleźli 8- i 9-latka, a następnie zabrali ich w bezpieczne miejsce. Chłopcy nie mieli kasków, a ich obecność na ekspresówce stwarzała ogromne ryzyko zarówno dla nich samych, jak i dla kierowców.
Opiekunowie szukali dzieci
Jak ustalili policjanci, opiekunowie od dłuższego czasu szukali chłopców. Nie wiedzieli, że dzieci oddaliły się tak daleko od miejsca zamieszkania i wjechały na drogę szybkiego ruchu. Sytuacja mogła zakończyć się tragicznie, zwłaszcza że na tego typu trasach pojazdy poruszają się z dużą prędkością, a rowerzyści nie mają prawa się tam znajdować.
Policjanci przypomnieli opiekunom zasady bezpieczeństwa oraz obowiązek stałego nadzoru nad dziećmi, szczególnie tymi poniżej 10. roku życia. Wobec opiekunów podjęto działania przewidziane prawem.
Rowerem nie wolno wjeżdżać na drogę ekspresową
Funkcjonariusze podkreślają, że drogi ekspresowe są całkowicie zakazane dla rowerów. Wjazd jednośladem na taką trasę to skrajnie niebezpieczne zachowanie, które może doprowadzić do poważnego wypadku.
To zdarzenie pokazuje, jak ważna jest szybka reakcja świadków. Kierowcy, którzy zauważyli dzieci na S17 i powiadomili służby, mogli zapobiec tragedii. Policja apeluje również do rodziców i opiekunów, by rozmawiali z dziećmi o zasadach poruszania się po drogach oraz kontrolowali, gdzie przebywają najmłodsi.