
Krótki film opublikowany przez Urząd Miasta Zamość wywołał prawdziwą lawinę komentarzy. Widać na nim specjalistyczny wóz polewający wodą kostkę brukową na Rynku Wielkim. Dla jednych to bezsensowne marnowanie wody i pieniędzy, dla innych rozsądny sposób na walkę z ekstremalnymi upałami oraz ochronę nawierzchni przed uszkodzeniami. Miasto wyjaśnia, że akcja nie kosztowała podatników ani złotówki, a wykonała ją bezpłatnie firma Jacka Szuwary, ta sama, która podczas Rajdu Koguta polewała drogi na lotnisku w Mokrem.
To jest po prostu bez sensu! Tylko marnujecie wodę” Na facebookowym profilu Urzędu Miasta pojawił się krótki film z podpisem: „Deszczu nie ma, ale zrobiło się mokro. Trwa chłodzenie wodą ekstremalnie nagrzanej nawierzchni Rynku Wielkiego. Miasto stara się robić co tylko możliwe, aby złagodzić skutki upałów”. Pod nagraniem pojawiły się dziesiątki komentarzy. Spora część była krytyczna. Internauci nie szczędzili ostrych słów. „To jest po prostu bez sensu! Tylko marnujecie wodę, czas i pracę ludzką!” „Zwykłe marnowanie wody i tyle. Polewanie przestrzeni, która nie ma właściwości retencyjnych, wodą z ujęć głębinowych w czasie suszy jest zwykłym marnowaniem wody.” „Ani zabawne, ani skuteczne.” „Bezsensowne lanie wody… i pomyśleć, że w dobie, gdy wysychają rzeki, w Zamościu chłodzi się beton…” „Ciekawe kto płaci za to lanie wody?”
A może zamiast polewać kostkę, posadzić drzewa?
Pojawiały się również głosy, że zamiast polewać bruk, miasto powinno inwestować w zieleń. „Może zamiast polewać lepiej zrealizować obiecankę – więcej zieleni. Tak chyba miało być. Nie tylko donice, ale zielone aleje.” „Szkoda tylko wody. Niech pan prezydent pomyśli o zdjęciu kostki i posadzeniu trawy oraz drzew. To byłoby skuteczne.” „A może by tam drzewka posadzić? Nie trzeba by robić cyrku z polewaniem wody, która wyparuje w kilka sekund.” Jeden z komentujących przypomniał, że przed wojną Rynek Wielki wyglądał zupełnie inaczej. „Przed wojną na rynku były duże drzewa. To jest realna zmiana, która spowoduje obniżenie temperatury, a nie jakieś polewanie wodą.” Nie zabrakło także ironicznych wpisów. „Czego tu nie rozumieć? Więcej kostki urośnie.” „Tymczasem Zamość: podlejmy kostkę brukową.” „Po co to robią? Przecież nic to nie daje. Wylewanie pieniędzy na beton. Gratuluję pomysłu.”
Leją wodę – źle. Nie leją – też źle
Choć negatywnych komentarzy było zdecydowanie więcej, pojawiły się także głosy broniące pomysłu. Jeden z internautów szczegółowo wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem chłodzenie rynku ma sens. „Dla wszystkich, którzy piszą, że to »marnowanie wody« – nie, to jest kontrolowane zraszanie ekstremalnie nagrzanej nawierzchni, a nie bezmyślne lanie wody. W ciągu trzech godzin zużyto około trzech tysięcy litrów wody. Dla wielu osób ta liczba może wydawać się duża, ale celem nie jest polewanie rynku, tylko obniżenie temperatury kostki, która podczas takich upałów potrafi nagrzewać się do kilkudziesięciu stopni. Rozgrzana nawierzchnia oddaje ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca, pogarszając warunki w centrum miasta. Takie działania mają chronić zdrowie mieszkańców, turystów, dzieci, seniorów i zwierząt. Podobne rozwiązania stosuje wiele miast w Polsce i za granicą.” Inny komentujący zwrócił uwagę na to, że niezależnie od decyzji władz miasta zawsze znajdą się osoby niezadowolone. „Czytam komentarze i zastanawiam się, gdzie ta ewolucja skręciła nie tak. Leją wodę – źle, nie leją – też źle. Trzydzieści lat temu polewaczki ulic też istniały. Skąd w was tyle jadu? Albo są chodniki – źle, albo zieleń – też źle. Kiedyś też były upały, tylko jakoś nikt z tego nie robił problemu.” Pojawił się również komentarz odnoszący się do ilości zużytej wody. „Ciekawe ilu ludzi oglądających ten film napełniło swoje baseny przy domach, które mieszczą po trzy tysiące litrów wody.”
Chodziło o ochronę kostki. Miasto nie zapłaciło Jak wyjaśnia magistrat, celem akcji nie było wyłącznie obniżenie temperatury odczuwalnej na rynku. Podczas ostatnich upałów kostka brukowa na Rynku Wielkim nagrzewała się do bardzo wysokich temperatur, zwiększała swoją objętość i w kilku miejscach zaczęła się wybrzuszać. – Chcieliśmy schłodzić temperaturę przy ziemi, żeby później nie wydawać pieniędzy na remonty całych fragmentów rynku. W trzech miejscach kostka zaczęła się niemal wysypywać – tłumaczy rzecznik prezydenta Zamościa. Jak dodaje, miasto nie poniosło żadnych kosztów związanych z akcją. Polewanie wykonała bezpłatnie firma Jacka Szuwary, która kupiła nowy beczkowóz i chciała go przetestować w praktyce. To ta sama firma, która podczas czerwcowego Rajdu Koguta polewała drogi na lotnisku w Mokrem, ograniczając unoszenie się kurzu. W ramach jazdy testowej schłodzono najbardziej nagrzewające się miejsca w mieście – Rynek Wielki, Rynek Wodny, Plac Wolności oraz ulicę Łukasińskiego.
Będzie więcej zieleni Miasto zapewnia również, że nie zapomina o zwiększaniu ilości zieleni na starówce. Przypomina, że w ubiegłym roku na Rynku Wielkim ustawiono sześć dużych donic z lipami drobnolistnymi. Kolejnych sześć miało pojawić się już teraz, jednak ze względu na ekstremalne upały dostawca odradził ich transport i sadzenie. – Drzewa pojawią się, gdy tylko temperatury spadną i będą miały większą szansę na przyjęcie – zapewnia rzecznik. Na czas upałów w mieście działają również kurtyny wodne, w tym jedna na Rynku Wielkim, a mieszkańcy mogą korzystać z beczkowozu z wodą pitną ustawianego podczas największych fal gorąca. Jak widać po internetowej dyskusji, nawet pozornie prosta akcja chłodzenia nagrzanej kostki potrafi podzielić mieszkańców. Jedni widzą w niej rozsądne działanie zapobiegające uszkodzeniom nawierzchni i ograniczające skutki upałów, inni – niepotrzebne marnowanie wody i argument za tym, by w centrum miasta było więcej zieleni.
Obserwuj nas na Google News