
11 minut czytania • 27.06.2026 14:10
Michał Dybaczewski
Dziennikarz
Nie było ani oszałamiającej frekwencji w Lublinie, ani promocji instytucji i województwa na Biennale w Wenecji . Przedstawiamy kulisy projektu Lecha Majewskiego inspirowanego „Sądem Ostatecznym” Hansa Memlinga w Centrum Spotkania Kultur.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
Jest 9 wrzenia 2025 r. Sesja sejmiku województwa lubelskiego dobiega końca. Przemawia marszałek Jarosław Stawiarski (PiS):. „Dzisiaj był u mnie pan Lech Majewski. To taki starszy już reżyser, który jest członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej. Przyszedł ze świetną propozycją. Zrobił taką inscenizację nowoczesną na podstawie obrazu Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”. To są takie trzy wymalowane na drewnie rzeczy. I on chce tę inscenizację wystawiać w kościele na wielkim Biennale w Wenecji, przy Placu Świętego Marka. I on mówi, że przez sześć miesięcy województwo lubelskie może wisieć jako jeden z organizatorów tegoż to obrazu. Ten obraz, żeby tam eksponować to ojcowie chcą 20 tysięcy euro miesięcznie. 6 miesięcy razy 20 to jest 120 tysięcy. Ale jak państwo byście zobaczyli tą inscenizację! Warto pokazywać lubelskie na igrzyskach olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo i warto pokazywać na największym Biennale wystawienniczym w Wenecji”.
W tym samym czasie Lech Majewski wizytuje Centrum Spotkania Kultur. Ślad po tej wizycie został na social mediach Centrum Spotkania Kultur. Wydarzenie relacjonowano w pompatycznym tonie: „Podczas wizyty Dyrekcja CSK mogła przekonać się o rozmachu i wielowątkowości artystycznych przedsięwzięć Lecha Majewskiego. Dyrektor Michał Chorosiński podkreślił radość z faktu, że CSK odwiedza tak wybitny Artysta, którego dorobek jest znany i ceniony na całym świecie” .
Wizyta Lecha Majewskiego w CSK we wrześniu 2025 r. (Fot. CSK) Z kamerą wśród „Sądu Ostateczego”
Faktycznie, Lech Majewski* jest kimś. Reżyser filmowy, teatralny i operowy, poeta, malarz, pisarz i twórca wideoartów. Jego prace pokazywano m.in. w nowojorskim MoMA i w paryskim Luwrze.
Skąd pomysł by z „Sądu Ostatecznego” zrobić wideofreski? Ten XV-wieczny tryptyk autorstwa Hansa Memlinga znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku. W 2020 roku, podczas prac konserwatorskich i oceny stanu zachowania dzieła, obraz został wyjęty z ochronnej gabloty, a skrzydła tryptyku zdemontowano. Do współpracy zaproszono wówczas Majewskiego, który za pomocą kamery przyjrzał się z bliska detalom dzieła. Przez kolejne lata korzystając z zarejestrowanych wówczas materiałów, artysta stworzył narrację o przejmującej wizji Sądu Ostatecznego (łac. Ultimum Iudicium), uzupełnioną o efekty animacji i dźwięku.
„Kamera zatrzymuje się na niektórych detalach, niektóre fragmenty obrazu przybliża, inne pomija. Uzupełnieniem jest animacja niektórych gestów (Szymon Padoł). Narracja powstaje w trakcie przesuwania oka kamery – między poszczególnymi częściami nawiązuje się rodzaj dialogu. Efekt wzmacnia pejzaż dźwiękowy skomponowany przez Józefa Skrzeka, w którym słychać i jęki potępionych, i trąby anielskie – pisał dziennik „Rzeczpospolita” po wernisażu wystawy w Muzeum Narodowym w Gdańsku.
Na konto stowarzyszenia artysty
Wróćmy do Lublina. Ostatecznie to nie marszałek daje pieniądze na wystawę Majewskiego. Robi to CSK wykładając dokładnie tyle, ile wedle słów Stawiarskiego artysta potrzebował na sfinansowanie wystawy w Wenecji.
– Zgodnie z umową za wykonany Przedmiot Zamawiający zapłacił Wykonawcy wynagrodzenie w łącznej wysokości: 120 000 euro (ponad 500 tys. zł – red.) , w tym kwotę 30 000 euro brutto z tytułu przeniesienia własności egzemplarza Utworu. Tym samym Centrum Spotkania Kultur stało się właścicielem wizji obrazu „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga stworzonej przez Lecha Majewskiego – mówi Iwona Pachcińska , rzeczniczka CSK. Gdy dopytujemy ją, co to znaczy, że „CSK stało się właścicielem wizji obrazu” rzeczniczka nie odpowiada. Na informacje każe czekać do 2 sierpnia 2026 r.
Co istotne, z opublikowanego w BiP przez CSK ogłoszenia o udzieleniu zamówienia w trybie niekonkurencyjnym wynika, że przedmiotem umowy nie była wyłącznie lubelska ekspozycja. Dokument przewidywał przygotowanie dwóch wystaw: pierwszej w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, a drugiej jako „kompleksowej wystawy czasowej, o charakterze międzynarodowym (festiwal Biennale w Wenecji)”. Całość zamówienia obejmowała też przeniesienie własności utworu oraz udzielenie licencji.
Podmiotem z którym CSK zawarło umowę i któremu wypłaciło 120 tys. euro jest Stowarzyszenie Twórców i Mecenasów Kultury i Nauki „Angelus Silesius” . Stowarzyszenie zostało zarejestrowane w 2004 r. w Katowicach, jego prezesem jest Lech Majewski.
Wernisaż wystawy wideofresków „Sąd Ostateczny” wg Lecha Majewskiego w CSK 7 lutego 2026 r. (Fot. CSK) W Lublinie pół miliona, w Gdańsku 32 tys. zł
Od 4 lutego do 17 kwietnia „Ultimum Iudicium” można było oglądać na II poziomie gmachu CSK. Nie jest to zbiór fizycznych dzieł wymagających montażu i demontażu, lecz projekcje wideo na ekranach, więc wystawa może być prezentowana równocześnie w kilku miejscach. Tak też się stało. W tym samym czasie co w Lublinie, wideofreski Majewskiego można było oglądać również w Muzeum Narodowe w Gdańsku – w zabytkowym wnętrzu dawnego kapitularza klasztoru franciszkanów.
Lubelska wystawa nie cieszyła się zainteresowaniem. Chociaż była darmowa to od 2 lutego do 18 kwietnia kwietnia zobaczyło ją 2285 zwiedzających. To raptem 30 osób dziennie . Tymczasem ekspozycję w Muzeum Narodowym w Gdańsku (prezentowaną od 14 listopada 2025 r. do 31 maja 2026 r.), zobaczyło 21 329 zwiedzających. To średnio około 125 osób dziennie – ponad czterokrotnie więcej niż w Lublinie.
Różnica była także w kosztach. – Całkowity koszt wystawy L. Majewskiego to 32, 1 tys. zł – mówi nam Piotr Stasiowski , dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku. W tej kwocie mieściły się m.in. aranżacja, obsługa techniczna, działania promocyjne oraz opłata licencyjna. Jak podkreśla dyrekcja muzeum, umowa nie przewidywała przeniesienia własności egzemplarza utworu.
Tymczasem Centrum Spotkania Kultur zapłaciło za projekt aż 120 tys. euro, z czego 30 tys. euro to wynagrodzenie za przeniesienie własności egzemplarza utworu. Kwota ta obejmowała również ekspozycję na festiwalu Biennale w Wenecji . Przyjrzyjmy się bliżej temu wątkowi.
Wystawa wideofresków „Sądu Ostatecznego” wg L. Majewskiego w MNG Ile kosztuje mecenat? Zależy kogo
Logo województwa lubelskiego ostatecznie w Wenecji „nie zawisło”, jak życzył sobie tego we wrześniu marszałek Stawiarski. Pojawił się natomiast mecenat CSK. Rzeczniczka CSK Iwona Pachcińska wskazuje, że z umowy zawartej ze Stowarzyszeniem Twórców i Mecenasów Kultury i Nauki „Angelus Silesius” wynika też tytuł mecenatu nad wystawą Lecha Majewskiego w Wenecji. Tej, o której na sesji sejmiku mówił marszałek Stawiarski – w kościele San Gallo zlokalizowanym nieopodal Placu Św. Marka, od 6 maja do 30 września.
Ale mecenasem weneckiej wystawy jest także Muzeum Narodowe w Gdańsku. W tym przypadku nie trzeba było wielotysięcznej umowy, a z propozycją wyszedł sam Majewski. – Logotyp MNG został udostępniony grzecznościowo artyście w związku z miejscem premiery jego pracy w Muzeum, oraz faktem, że Muzeum udostępniło artyście obraz do celów realizacji jego animacji – mówi dyr. Piotr Stasiowski. I podkreśla : – Fakt pojawienia się logotypu Muzeum w materiałach promujących wystawę w Wenecji jest po prostu miłym gestem ze strony artysty, za który Muzeum jest wdzięczne .
Na oficjalnej stronie weneckiej wystawy w zakładce „partnerzy & mecenat” widnieje baner CSK, ale dość specyficzny, bo z wyeksponowanym imieniem i nazwiskiem dyrektora CSK, Michała Chrosińskiego.
Źródło: https://www.ultimum-iudicium.com/ Gdy pytamy rzeczniczkę CSK dlaczego znalazło się tam nazwisko dyrektora CSK, ta odpowiada, że dyrektor Chorosiński nie był prywatnym mecenasem i nie współfinansował wystawy z własnych środków, a jego nazwisko zostało użyte przez włoskich organizatorów wystawy zgodnie z przyjętym przez nich layoutem graficznym. Pachcińska wskazuje też, że właśnie z tego powodu na grafikach pojawiają się też nazwiska innych dyrektorów w tym np. Piotra Stasiowskiego z Muzeum Narodowego w Gdańsku.
Dyrektora Stasiowskiego pytamy o to samo. – Nazwisko dyrektora zostało umieszczone na prośbę artysty z racji pełnionej przez niego funkcji. Dyrektor udzielił telefonicznej zgody artyście na powołanie się na jego nazwisko – wyjaśnia szef MNG.
Jak CSK promuje się w Wenecji
To nie wszystko. Dopytujemy rzeczniczkę CSK, w jaki sposób – poza banerem na stronie internetowej – CSK jest promowane podczas wystawy Lecha Majewskiego w Wenecji. Pachcińska odpowiada, że „zgodnie z umową wykonawca zobowiązuje się do: informowania we wszystkich materiałach promocyjnych dotyczących Wystaw o Zamawiającym tj. CSK i oznaczania w nich logotypu CSK” .
Prosimy o podanie konkretnych linków, gdzie można znaleźć ślad promocji CSK, ale Iwona Pachcińska każe nam czekać do 2 sierpnia. Szukamy więc sami. Poza wspomnianą stroną internetową informacja o mecenacie znalazła się jeszcze na roll upie stojącym we wnętrzu kościoła San Gallo. Ale już na dużym plakacie wiszącym przy wejściu do świątyni logotypu CSK nie ma.
Sam Lech Majewski nie wspomina o CSK na swoim oficjalnym profilu w mediach społecznościowych, gdzie reklamuje wenecką wystawę. Ani słowa o lubelskiej instytucji nie ma w utworzonym z tej okazji na Facebooku wydarzeniu , O mecenacie Centrum Spotkania Kultur ani o sfinansowaniu projektu przez tę instytucję nie wspomina również włoska prasa , która w maju informowała o otwarciu wystawy.
Plakat informujący o wystawie (Źródło: https://www.ultimum-iudicium.com/) „Wystawa nie jest częścią oficjalnego programu Biennale”
Jest za to utrwalana przez CSK i Lecha Majewskiego narracja, że wystawa w Wenecji odbywa się podczas Biennale , czyli najbardziej prestiżowego wydarzenie sztuki współczesnej na świecie. „Wystawa, do której prawa posiada Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, prezentowana podczas Biennale w Wenecji! (…) Z ogromną satysfakcją informujemy, że w trakcie tegorocznego Biennale w Wenecji prezentowany jest wideofresk „Sąd Ostateczny” autorstwa Lecha Majewskiego – wyjątkowa, immersyjna interpretacja arcydzieła Hansa Memlinga” – czytamy na facebookowym profilu CSK .
A sam Majewski na swoim Facebooku pisze: „Projekt prezentujący wideofreski w renesansowym wnętrzu jest wydarzeniem towarzyszącym weneckiemu Biennale” .
Źródło: https://www.facebook.com/majewskilech Prawda okazuje się nieco inna. Nawiązaliśmy kontakt z Fondazione La Biennale di Venezia , organizatorem weneckiego Biennale. Zapytaliśmy czy wystawa Lecha Majewskiego może być uznawana za wydarzenie towarzyszące albo w jakikolwiek sposób powiązane z Biennale Arte 2026. – Wystawa nie jest częścią oficjalnego programu Biennale Arte 2026 i nie jest uwzględniona w oficjalnych materiałach 61. Międzynarodowej Wystawy Sztuki – mówi Jawnemu Lublinowi Nicoletta Graziano z biura prasowego La Biennale di Venezia.
– Sugerowanie, że wystawa ma coś wspólnego z Biennale, poprzez używanie takich sformułowań takich jak: „wydarzenie towarzyszące” lub „podczas Biennale” to jawna manipulacja . Ta wystawa ma tyle wspólnego z Biennale, co filmy Natalii Janoszek puszczane na Festiwalu w Cannes – komentuje jeden z pracowników CSK.
CSK nabiera wody w usta
O ile rzeczniczka CSK początkowo bez zwłoki udzielała odpowiedzi na pytania dotyczące kosztów wystawy w Lublinie czy liczby odwiedzających, to nasze kolejne pytania napotkały przeszkody. Pytaliśmy m.in. o szczegóły umowy dotyczącej nabycia praw do wideofresku „Sąd Ostateczny” Lecha Majewskiego, zasadność wydania 120 tys. euro na ten projekt, analizę efektów frekwencyjnych i ekonomicznych przedsięwzięcia, działania promocyjne prowadzone przez twórców wystawy na rzecz CSK, a także o najdroższe wydarzenia organizowane przez instytucję wraz z kosztami, frekwencją i wpływami ze sprzedaży biletów.
Wszystkie nasze pytania zostały potraktowane jako zadane w trybie dostępu do informacji publicznej, a terminy ich udostępnienia zostały przedłużone do 2 i 8 sierpnia (instytucja publiczna na odpowiedź ma do 14 dni, ale może ten czas wydłużyć – maksymalnie do 2 miesięcy).
– Konieczność przedłużenia terminu wynika z potrzeby przeprowadzenia kwerendy dokumentów oraz zgromadzenia i zweryfikowania informacji znajdujących się w różnych komórkach organizacyjnych Centrum Spotkania Kultur. Dodatkowo czynności te przypadają na okres sezonu urlopowego, co wpływa na czas niezbędny do przygotowania kompletnej odpowiedzi – tłumaczy dyr. Michał Chorosińsk i.
Do 7 sierpnia czekać musi także Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina), która w trybie dostępu do informacji publicznej zwróciła się do CSK o udostępnienie umowy zawartej przez CSK ze Stowarzyszeniem Twórców i Mecenasów Kultury i Nauki „Angelus Silesius”. W tym przypadku CSK również tłumaczyło się sezonem urlopowym, a także potrzebą „przeprowadzenia analizy dokumentu pod kątem zakresu informacji podlegających udostępnieniu” .
Telefon artysty milczy
CSK nie udostępniło nam informacji o najdroższych wystawach organizowanych w swojej historii, jednak z naszych ustaleń wynika, że ciesząca się ogromnym zainteresowaniem biletowana wystawa 50 obrazów i 100 grafik Zdzisława Beksińskiego, prezentowana przez niemal trzy miesiące (od 9 listopada 2022 r. do 31 stycznia 2023 r.), kosztowała instytucję około 40 tys. zł. W tym czasie odwiedziło ją blisko 21 tys. osób, a przedsięwzięcie przyniosło około 20 tys. zł zysku.
Próbowaliśmy uzyskać stanowisko Lecha Majewskiego. Kontaktowaliśmy się z reżyserem telefonicznie, jednak miał wyłączony telefon. Nie odpowiedział również na wiadomość SMS z prośbą o odpowiedź na pytania. Zapytaliśmy m.in. dlaczego to właśnie CSK sfinansowało wystawę w Wenecji, jakie konkretne korzyści promocyjne uzyskała lubelska instytucja w zamian za przekazanie 120 tys. euro stowarzyszeniu artysty. Poprosiliśmy także o wyjaśnienie, co w praktyce oznacza przeniesienie na CSK własności egzemplarza utworu, za co instytucja zapłaciła 30 tys. euro.
Do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Kilka dni temu, już po serii naszych pytań, CSK pochwaliło się w mediach społecznościowych zdjęciami wystawy w Wenecji. Jest na nich Lech Majewski w otoczeniu kilku osób (w tym księdza z kościoła San Gallo). Jak czytamy na Facebooku „wystawa wróci do Centrum Spotkania Kultur pod koniec roku i będzie można ją ponownie oglądać w naszych przestrzeniach” .
Wystawa Lecha Majewskiego w Wenecji (źródło: CSK)
7 komentarzy
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi