
Wioletta Dudek-Ruszel
23.06.2026 15:00
Dariusz Gałecki, dyrektor SP ZOZ w Tomaszowie Lubelskim, odnosi się do medialnego szumu z wyraźnym rozgoryczeniem, podkreślając, że został zmuszony do tłumaczenia się z ciężko przepracowanych godzin. Źródło: SP ZOZ Tomaszów Lubelski, Dariusz Gałecki/Fb
Dariusz Gałecki , dyrektor SP ZOZ w Tomaszowie Lubelskim, odnosi się do medialnego szumu z wyraźnym rozgoryczeniem, podkreślając, że został zmuszony do tłumaczenia się z ciężko przepracowanych godzin.
– Tak naprawdę tłumaczyć powinni się winni. Ja w tym momencie jestem w pozycji, że muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Jestem przerażony tym, co się dzieje, taką nagonką na środowisko lekarskie, bo ktoś szuka przykrywki na sytuację w szpitalu w Warszawie, że niby tak jest w całej Polsce [Gałecki odnosi się do afery z udziałem 28-letniego Dawida Kacprzyka , dzielnicowego radnego Koalicji Obywatelskiej i koordynatora SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie, który przez rok zarobił ponad 1,6 miliona złotych. Sprawie przygląda się Naczelna Izba Lekarska – dop. red.]. To bzdura. Większość lekarzy i dyrektorów ciężko pracuje. Bardzo chętnie zaprosiłbym kogokolwiek, żeby zobaczył, jak wygląda moja praca jako dyrektora i lekarza, i wtedy możemy podyskutować na temat mojego wynagrodzenia – mówi dr Dariusz Gałecki. Wyjaśnia, że podawana w mediach kwota (864,6 tys. zł) to suma brutto, która jest niemal o połowę niższa „na rękę”.
Pensja dyrektorska to tylko część dochodów
Dyrektor podkreśla, że jego zasadnicze wynagrodzenie za zarządzanie placówką stanowi jedynie fragment całkowitej sumy.
– Moje wynagrodzenie za pełnienie funkcji dyrektora to 27 000 zł brutto. Po odjęciu wszystkich danin i podatków, na rękę dostaję około 17-18 tysięcy złotych – wylicza Gałecki. Reszta dochodów, jak zaznacza, pochodzi z jego aktywności zawodowej jako lekarza ginekologa-położnika, czyli pełnienia dyżurów na oddziale ginekologii i położnictwa.
– Mam zgodę zarządu na maksymalnie osiem dyżurów w miesiącu – dodaje dyrektor. Praca ponad wymiar
To są dyżury stacjonarne, podczas których jest na miejscu cały czas, z czego połowa z tych ośmiu to dyżury całodobowe, w święta – soboty, niedziele i dni ustawowo wolne od pracy. – Cztery dyżury zaczynają się o godzinie 15, czyli po zakończeniu pracy jako dyrektor – wyszczególnia dyr. Gałecki . Wyjaśnia, że wynagrodzenie za nie naliczane jest na podstawie regulaminu płacowego i kategorii zaszeregowania lekarza.
Następnie pełni dyżury pod telefonem, czyli tzw. zabezpieczenie, gdzie jest potrzeba dojechania drugiego lekarza do nagłych sytuacji.
– Takich dyżurów mam około siedmiu w miesiącu. Jestem w zabezpieczeniu jako drugi lekarz, bo pierwszy jest na oddziale – mówi. Co więcej, dyrektor wskazuje, że część pracy medycznej wykonuje bez dodatkowego wynagrodzenia. Raz w tygodniu przyjmuje pacjentki w poradni oraz regularnie przeprowadza operacje w godzinach dziennych.
– Za to nie pobieram żadnego dodatkowego wynagrodzenia, mieści się to w mojej pensji dyrektorskiej – dodaje. „Nie mieszczę się w pierwszej piątce”
Dyrektor przekonuje, że mimo wysokiej kwoty w oświadczeniu, nie jest najlepiej opłacanym pracownikiem w swojej placówce.
– Na pewno nie mieszczę się w pierwszej piątce. Może gdzieś w dziesiątce jestem – stwierdza. Według jego wyliczeń, po odliczeniu podatków i składek ZUS, jego miesięczny dochód „na rękę” wynosi około 35-36 tysięcy złotych.
– Sumując, to około 420-430 tysięcy rocznie „na rękę”. Zaznaczam: „na rękę”, bo kwoty brutto mogą innych porażać – mówi dr Gałecki. „Nie jestem radnym PiS”
Dyrektor stanowczo odcina się od łączenia swoich zarobków z przynależnością partyjną, co sugerowały niektóre media.
– Chcę odnieść się do kłamstw dotyczących radnego PiS. Nie jestem żadnym radnym PiS. Do Rady Powiatu w Hrubieszowie startowałem z własnego komitetu i nie posiadam żadnej legitymacji partyjnej – prostuje. Zdaniem dra Gałeckiego, zainteresowanie jego osobą to element szerszej nagonki na środowisko lekarskie, mającej na celu m.in. odwrócenie uwagi od problemów systemowych w służbie zdrowia.
– Szukają, żeby obciążyć sytuacją finansową szpitali lekarzy czy dyrektorów, że to przez nich taka sytuacja jest. Tymczasem większość lekarzy-dyrektorów ciężko pracuje – podsumowuje dyr. SP ZOZ w Tomaszowie. Napisz komentarz