RAK
    310 tys. zł premii. Co NIK znalazł w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 Medycy pracujący ciurkiem przez dwie doby. Te same obowiązki w…

    310 tys. zł premii. Co NIK znalazł w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 Medycy pracujący ciurkiem przez dwie doby. Te same obowiązki w…

    2140 odsłon
    310 tys. zł premii. Co NIK znalazł w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 Medycy pracujący ciurkiem przez dwie doby. Te same obowiązki w…

    8 minut czytania • 26.06.2026 19:53

    Sławomir Skomra

    Dziennikarz

    Medycy pracujący ciurkiem przez dwie doby. Te same obowiązki w umowie o pracę i umowie zleceniu. Rosnące w błyskawicznym tempie wydatki na premie i nagrody dla lekarzy. To najpoważniejsze zastrzeżenia Najwyższej Izby Kontroli do dyrekcji Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. Były już dyrektor tłumaczył, że gdy lekarze zażądali podwyżek, placówce groził paraliż. Dlatego zgodził się na uzupełnianie pensji nagrodami.

    Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

    Pod koniec kwietnia prof. Wojciech Załuska , rektor Uniwersytetu Medycznego (UMLub) w Lublinie, odwołał ze stanowiska Michała Szabelskiego , dyrektora naczelnego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4. Jego miejsce zajęła Kamila Ćwik , która jest jednocześnie dyrektorką Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego.

    Zmiany były zaskoczeniem, a oficjalnie chodziło o integrację i mocniejszą współpracę podległych uczelni placówek medycznych. To strategia nazwana przez UMLub „Horyzont Zdrowia”.

    – Opracowywana koncepcja to także inwestycja w przyszłe pokolenia lekarzy, pielęgniarek i pozostałych kadr medycznych, którzy uzyskają szansę kształcenia i zdobywania doświadczenia w bardziej złożonym, realistycznym środowisku klinicznym, odpowiadającym wyzwaniom współczesnej medycyny – tłumaczył rzecznik prasowy uczelni, Piotr Lewandowski .

    Zaskoczenie było duże, bo Szabelski współtworzył „Horyzont Zdrowia”, a jego sześcioletnia (od 2024 r.) kadencja na stanowisku dyrektora miała się zakończyć dopiero w 2030 roku.

    Już wówczas mówiło się o tym, że jego odwołanie może mieć związek ze spodziewanymi lada dzień wynikami kontroli NIK w USK4. Ogromna placówka przy ul. Jaczewskiego to jeden z ważniejszych szpitali w województwie lubelskim. W 2024 r. przyjął 66,7 tys. pacjentów, a zatrudnienie w placówce to ponad 3,2 tys. etatów.

    Trzeba jednak przyznać, że wyniki kontroli nie są dla Michała Szabelskiego miażdżące. Na plus oceniono działaność naukową szpitala, inwestycje w sprzęt, opiekę nad pacjentami – nawet jeżeli musieli leżeć na korytarzu. Izba jednak formułuje osiem wniosków, ale nie kieruje żadnego zawiadomienia do prokuratury. NIK ma zastrzeżenia do :

    przygotowywania i przeprowadzania przetargów tak, aby zachowane były zasady uczciwej konkurencji,

    weryfikowania zasobów i zgłaszania zmian do umowy z NFZ w zakresie danych dotyczących sprzętu i aparatury medycznej oraz personelu faktycznie świadczącego pracę.

    Na liście są też poważniejsze zastrzeżenia. NIK wnioskuje wprost o: „zaniechanie zawierania umów cywilnoprawnych z zakresem obowiązków tożsamym lub zbliżonym do zadań wynikających z zakresu czynności z tytułu umowy o pracę. Zapewnianie pracownikom nieprzerwanego odpoczynku dobowego oraz tygodniowego”.

    Pensje rosną, płyną nagrody i premie

    Zacznijmy od lekarskich pensji – tematu nr 1 w mediach w ostatnich tygodniach. Z wyliczeń NIK wynika, że lekarz specjalista w USK4 w I kwartale 2025 r. zarabiał miesięcznie średnio 30 tys. zł , lekarz bez specjalizacji 21,6 tys. zł , a stażysta 9,1 tys. zł . Słabiej wypadają farmaceuci, fizjoterapeuci, diagności i pielęgniarki z tytułem magistra – 9,8 tys. zł . Choć już w administracji szpitalnej zarobki były wyższe – średnio 10,9 tys. zł na początku 2025 roku.

    To wynagrodzenia etatowe, a lekarze dodatkowo zawierają ze szpitalami umowy cywilno-prawne i na tzw. kontraktach zarabiają jeszcze więcej. Plus są jeszcze premie.

    Rok 2022 był ostatnim rokiem pandemii COVID-19 i aby szpital wrócił do normalnego trybu pracy oraz zmniejszenia kolejek pacjentów dyrekcja wprowadziła „motywacyjne składniki wynagrodzeń” – czyli premie i nagrody. Największymi beneficjentami wypłat byli i nadal są lekarze bezpośrednio wykonujący najlepiej opłacane przez NFZ świadczenia. – Jeżeli lekarz udzielił jednej porady w Przyklinicznej Poradni Specjalistycznej to otrzymał premię w wysokości 3,5 zł, jeśli wykonał kilkaset procedur z korzystniejszym stosunkiem ceny do kosztów wytworzenia to otrzymał wskazane, tak wysokie wypłaty, każdorazowo uzależnione od zrealizowanej ilości – opisuje NIK. W 2022 r. dyrektorem placówki był Radosław Starownik.

    NIK prześwietla kilka ostatnich lat i podaje, że w 2022 r. na premie i narody szpital wydał 8 mln 483 tys. zł. Rok później było to już blisko 20,9 mln zł, w 2024 r. 39,6 mln złotych, a w ciągu trzech pierwszych miesięcy 2025 r. rachunek opiewał na 7,3 mln zł. Kontrolerzy zauważyli potężną rozpiętość w kwotach wypłacanych poszczególnym pracownikom – od kilku tysięcy po ponad 300 tys. złotych. Wydatki z tego tytułu rosły znacznie szybciej niż kwoty, jakie szpital zarabiał.

    – Wystąpiła również bardzo duża dynamika zmian wartości nagród i premii (wzrost o 246 proc. w 2023 r. w stosunku do 2022 r., przy jednoczesnym wzroście przychodów na poziomie 30 proc., wzrost w 2024 r. o 190 proc. w stosunku do 2023 r., przy dynamice przychodów na poziomie 19 proc.) – wyliczają kontrolerzy.

    Dyrektor Szabelski tłumaczył kontrolerom, że „motywacyjne składniki wynagrodzenia powinny zachęcać personel do realizacji określonych świadczeń”. Jednak nie zawsze udaje się osiągnąć ten efekt i stąd taki duże rozbieżności.

    – Nie każdy pracownik w jednakowym stopniu jest zainteresowany zwiększeniem swojego wynagrodzenia poza zakresem regulaminowych obowiązków – opisuje słowa byłego dyrektora w swoim raporcie NIK. Kontrolerzy relacjonują także, że Szabelski tłumaczył: – Jednocześnie w lipcu 2023 r. (dyrektorem był Radosław Starownik – red.) Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy wszedł w spór zbiorowy z pracodawcą i przedstawił żądania, których spełnienie pod względem kosztów wynagrodzeń nie było możliwe dla szpitala. Z uwagi na zagrożenie paraliżem i wstrzymaniem udzielania świadczeń dyrekcja zawarła 15 lutego 2024 r. ze Związkiem porozumienie zbiorowe kończące spór, w którym zgodnie z § 2 zobowiązała się do wypłaty dodatków do wynagrodzeń zasadniczych w postaci nagrody pieniężne j.

    Czyli nagrody i premie miały zaspokoić oczekiwania płacowe medyków. Tak jak w przypadku jednego pracownika (na sześć badanych przypadków), który dostał dodatkowe pieniądze niezgodnie z przepisami. W roku 2022 ta osoba dostała dodatkowo 310 629 zł brutto a „premia była wyliczana comiesięcznie uzupełniająco do określonej kwoty, tak aby wypłacić „oczekiwane” przez pracownika 24 000 zł miesięcznie”.

    Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie (Fot. USK4) Dwie doby w pracy

    W Oddziale Chirurgii Ogólnej i Oddziale Kardiologii NIK namierzyła pięciu lekarzy i jedną pielęgniarkę zatrudnionych na podstawie umowy o pracę i jednocześnie na podstawie umowy zlecenia. Przy czym w jednym przypadku w obu umowach obowiązki były podobne.

    Chodzi konkretnie o lekarza Jacka F. (jego inicjały nie padają w raporcie NIK), który w umowie o pracę miał w obowiązkach: organizację i dokumentację pracy komisji orzekającej śmierć mózgu, autoryzację pobrania narządów, w tym rozmowę z rodziną zmarłego dawcy, pozyskiwanie opinii prokuratora w przypadkach, gdy jest to konieczne i opiekę nad potencjalnym dawcą. Z kolei w ramach umowy zlecenia lekarz miał m.in.: pomóc w organizacji komisji stwierdzającej śmierć mózgu skontaktować się telefonicznie w wymaganych prawnie sytuacjach z prokuratorem i uzyskać braku sprzeciwu na pobranie narządów.

    – Konsekwencją takiego sposobu określenia obowiązków w obu umowach, było wypłacanie wynagrodzenia za te same czynności w ramach obu umów – stwierdza NIK.

    Na jaw wyszły też nieprawidłowości w czasie pracy medyków.

    – W przypadku trzech lekarzy nie zachowano prawa pracownika do 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego (…), a także sześciu lekarzom i pielęgniarce nie zapewniono 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku tygodniowego, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego (…) – podaje NIK.

    Wynikało to z faktu, że ci lekarze to także wykładowcy UMLub, którzy szli z jednej pracy do drugiej. Poza tym szpital miał kłopot z zapewnieniem obsady na weekendowych dyżurach.

    Izba wylicza dalej, że 12 lekarzy zatrudnionych na etacie pracowało dłużej niż 24 godziny. Zdarzały się przypadki, że lekarz pracował nieprzerwanie przez 48 godzin.

    Stwierdzono też przypadki nierzetelnie prowadzonej dokumentacji ewidencjonującej czas pracy lekarzy. Dochodziło do takich pomyłek, że w grafiku był medyk zwolniony z pracy trzy miesiące wcześniej.

    Michał Szabelski nie odebrał od nas telefonów.

    Dyrekcja szpitala zapoznała się z NIK-owksim raportem na długo przed jego upublicznieniem, bo w sierpniu 2025 roku. – Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie przystąpił do realizacji wniosków pokontrolnych niezwłocznie po otrzymaniu wystąpienia. Zalecenia w zakresie procedur organizacyjnych, zakupowych i pracowniczych są sukcesywnie wdrażane, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. W przypadku zaleceń dotyczących terminowości regulowania zobowiązań, Szpital dokłada wszelkich starań, aby realizować je na bieżąco, jednak pełna stabilizacja w tym obszarze jest uzależniona od terminowego regulowania należności przez NFZ – odpowiada na nasze pytania szpital.

    Anonimowy donos i prokuratorskie śledztwo

    Kwiecień 2025. Gazeta Wyborcza i Jawny Lublin opisują anonimowy donos wysłany do mediów i prokuratury. Jego autor, osoba dobrze zorientowana w realiach uczelni medycznej, pisze głównie o prof. Kamilu Torresie , prorektorze ds. kształcenia i dydaktyki UMLub, kierowniku Centrum Symulacji Medycznej i szefie Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej, Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Mikrochirurgii w USK4 przy ul. Jaczewskiego.

    Autor anonimu podawał, że zastępca rektora miał w 2023 roku zarobić 1,8 mln zł. I miało to być „wyłudzanie przez prorektora pieniędzy z kasy UM na podstawie sfałszowanych rozliczeń wyjazdów służbowych” oraz „fałszowanie dokumentacji dotyczącej prowadzenia zajęć na studiach MBA”, które za Torresa miał prowadzić ktoś inny. Pisał też o nepotyzmie, bo żona prorektora, prof. Anna Torres, zasiadała w Radzie Uczelni (5 tys. zł miesięcznie). Po nagłośnieniu sprawy Anna Torres z Rady zrezygnowała.

    We wszystkim tym chodziło głównie o to, że prof. Torres uchodzi na uczelni i w jej szpitalach za „głównego kadrowego” i przyszłego rektora.

    – Jak pada pytanie o głównego kadrowego, to ja nim jestem – mówił nam prof. Załuska, a sam prof. Torres zapewniał, że żadnych nienależnych mu pieniędzy nie otrzymał.

    Rektor ujawnił też wówczas zarobki swoich prorektorów. Ale nie wynagrodzenia roczne, o co wnioskowała Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina), ale kwoty jakie uczelnia wypłaciła im od września do końca marca. I tak:

    Prorektor ds. Kształcenia i Dydaktyki – 423 056 zł brutto (prof. dr hab. n. med. Kamil Torres )

    Prorektor ds Nauki – 317 581 zł brutto (prof. dr hab. n. med. Jarogniew Łuszczki )

    Prorektor ds Klinicznych – 336 997 zł brutto (dr hab. n. med. Marek Sawicki )

    Lubelska prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo. Jeden z wątków dotyczy niegospodarności przy budowie przez UMLub wielopoziomowego parkingu u zbiegu ul. Chodźki i Gębali.

    7 komentarzy

    Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

    Czytaj cały artykuł u źródła — Jawny Lublin

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era