
Jan Mazurek
Dzisiaj, 08:03
15 listopada 2025 roku odbył się kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego, podczas którego na prezesa partii ponownie wybrano Władysława Kosiniaka-Kamysza. 44-letni polityk od 2023 roku jest wiceprezesem Rady Ministrów i ministrem obrony narodowej. PSL od dawna jednak dołuje i w sondażach nie przekracza bariery dwóch-trzech procent poparcia. Kosiniak-Kamysz zapowiedział więc kilka nowych propozycji programowych, które mają pozwolić jego ugrupowaniu odbić się od dna.
Jedną z nich jest budowa sieci linii metra w dziesięciu miastach Polski. Ma ona być nie tylko usługą transportową, ale też miejscem schronienia w czasie wojny czy kryzysu.
Wicepremier RP powoływał się na przykłady Niemiec, Francji i Hiszpanii, gdzie metro jeździ w kilku miastach. Mówił, że po trzydziestu pięciu latach wolności najwyższy czas na rozszerzenie sieci kolei podziemnej poza dwie nitki działające już w Warszawie. Szacowany koszt takiego przedsięwzięcia wynosi trzydzieści dwa miliardy złotych, czyli jeden kilometr metra za około pół miliarda złotych.
Sprawa metra jest poważna
W połowie kwietnia o planach budowy metra w Lublinie w programie „Dzień Wschodzi” na naszym kanale Youtube rozmawialiśmy z Jakubem Stefaniakiem, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępcą szefa KPRM i jednym z liderów PSL.
Dopytaliśmy, jakie ruchy zostały już poczynione, żeby urzeczywistnić pomysł wicepremiera Kosiniaka-Kamysza o budowie metra w nawet dziesięciu polskich miastach, włączając w ten rachunek Lublin.
Ministerstwo odpowiada posłowi
W sprawczość Kosiniaka-Kamysza i jego kolegów z PSL powątpiewają politycy Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Michał Moskal napisał interpelację do Ministerstwa Infrastruktury z pytaniami o działania podejmowane w celu realizacji inwestycji.
Stanisław Bukowiec, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, w odpowiedzi zapewnił go, że resort przygotowuje analizę dotyczącą uwarunkowań realizacji systemów transportu szynowego (metro ciężkie, metro lekkie, szybka kolej aglomeracyjna) w największych polskich miastach. Analiza ta obejmuje uwarunkowania administracyjno-legislacyjne i finansowe, porównywanie rozwiązań stosowanych za granicą, ocenę urbanistyczno-transportową, ewaluację wstępnych kosztów i korzyści. Ten etap ma zakończyć się do końca lipca.
Wiceminister Bukowiec podkreślił, że w Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku, przyjętej przez Radę Ministrów w 2019 roku, jedynie Warszawa spośród wszystkich polskich miast została „wprost wskazana” jako miasto posiadające metro lub planujące rozbudowę tego metra, ale w kolejnych latach może się to zmienić.
Ministerstwo Infrastruktury przekazało, że jest jeszcze za wcześnie na dyskusje o kwestii finansowania tego typu przedsięwzięć. Zapowiedź wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, zdaniem resortu, wynikała z „potrzeby rozbudowy transportu publicznego w miastach i aglomeracjach, w tym metra w dużych miastach”.
Poseł Moskal wątpi w metro
Poseł Michał Moskal z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że to kiełbasa wyborcza i obietnice bez pokrycia w rzeczywistości.
W listopadzie na kongresie PSL usłyszeliśmy, że w Lublinie powstanie metro, które w dodatku będzie schronem jak w Kijowie. Po dwóch interpelacjach i czterech miesiącach korespondencji z ministerstwem, kierowanym przecież przez wiceprezesa PSL, wiemy tyle: nie ma żadnego dokumentu dotyczącego metra w Lublinie, nie ma harmonogramu, nie ma ani euro przypisanego tej inwestycji, a jedyna analiza, ogólnokrajowa i dopiero wstępna, ma powstać do końca lipca. Czyli dopiero ponad osiem miesięcy po złożeniu obietnicy rząd pozna pierwsze wstępne wyniki analiz, czy ta obietnica w ogóle ma sens. To nie jest polityka transportowa, to jest polityka konferencji prasowych. Metro w Lublinie pozostaje dokładnie tym, czym było od początku: fantomem - komentuje polityk PiS.
Mieszkańcy Lublina zasługują na realne inwestycje, a nie na slajdy z konferencji prasowych. Jeśli PSL traktuje swoją obietnicę poważnie, to niech minister infrastruktury pokaże choć jeden dokument, jedną kwotę, jeden termin dotyczący Lublina. Na razie nie pokazał niczego. Bo niczego nie ma. Będę się domagał publikacji wyników zapowiadanej analizy, gdy tylko powstanie, i jasnej odpowiedzi, czy metro w Lublinie ma jakiekolwiek umocowanie w planach państwa, czy pozostanie hasłem z partyjnego kongresu. Sprawy nie odpuszczę - dodaje poseł Michał Moskal.