
Jan Mazurek
Dzisiaj, 12:01
Źródło: Konwencja PiS/Youtube/DW
Stany Zjednoczone przegrały z Belgią 1:4 i pożegnały się z mistrzostwami świata. Nie pomogła im nawet obecność na boisku napastnika Folarina Baloguna, którego czerwona kartka z wcześniejszego meczu z Bośnią i Hercegowiną przed spotkaniem w 1/8 fazy pucharowej została kontrowersyjną decyzją FIFA... anulowana.
Balogun, zgodnie z przepisami gry w piłkę nożną, został zawieszony i nie mógł wystąpić w starciu Belgią. FIFA ogłosiła jednak cofnięcie tej kary. Powód? Telefon prezydenta Donalda Trumpa do Gianniego Infantino, prezesa Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej.
FIFA wydała komunikat, w którym usiłowała dystansować się od stanowiska prezydenta USA, ale nie uchroniła się przed krytyką niemal całego piłkarskiego świata. Większość kibiców i obserwatorów mundialu stwierdziła również gremialnie, że Donald Trump w znacznym stopniu nadużył władzy, żeby wesprzeć kadrę Stanów Zjednoczonych, która ostatecznie i tak odpadła z organizowanego przez siebie turnieju.
Czarnek mówi o żenadzie
Po tych wydarzeniach gościem programu Graffiti na antenie Polsat News był Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera w przyszłych wyborach parlamentarnych.
Panie profesorze, jak pan zostanie premierem, to załatwi pan trzy punkty, jak Motorowi Lublin zabraknie do awansu, albo cofnie pan kartkę dla napastnika Motoru, czy komu tam pan kibicuje? - zagadnął go dziennikarz Marcin Fijołek.
Oczywiście, że Motorowi kibicuję... - zapewnił Czarnek.
Nawiązuję do Trumpa.
Żenujące. Mistrzostwa świata, rozgrywki na najwyższym poziomie.
I nie pomogło.
Kartka została zlikwidowana.
Amerykanie odpadli.
Żenujące, co tu dużo mówić - skomentował polityk PiS z Lubelszczyzny.
Czytaj cały artykuł u źródła — Dziennik Wschodni - Biala Podlaska