RAK
    Puste podcienia kontra wielki bazar. Czy giełda na Mokrym wysysa życie z Zamościa?

    Puste podcienia kontra wielki bazar. Czy giełda na Mokrym wysysa życie z Zamościa?

    2921 odsłon
    Puste podcienia kontra wielki bazar. Czy giełda na Mokrym wysysa życie z Zamościa?

    Kamil Pomorski

    Dzisiaj, 13:39

    Lotnisko, na którym odbywa się handel, powstało już w 1928 roku na gruntach Ordynacji Zamojskiej Źródło: Giełda Mokre

    Temat handlowego giganta rozgrzał salę obrad, zbiegając się z dyskusją nad raportem o stanie miasta. Pierwszy kamień rzucił radny Kupczyk, który powiązał niedzielny handel na podmiejskim lotnisku Mokre z postępującym zamieraniem handlu w murach zamojskiej twierdzy. Według jego wyliczeń, to właśnie podmiejski bazar jest głównym winowajcą fali rezygnacji lokalnych kupców i przedsiębiorców.

    „Giełda na Mokrym po prostu drenuje nasze miasto” – grzmiał zza mównicy radny Kupczyk. „Przez ten niekontrolowany odpływ kapitału i klientów obserwujemy dziś dramatyczny wzrost pustostanów w zasobach ZGL , w tym w tak prestiżowych lokalizacjach jak zamojski Nadszaniec. Tracimy lokalnych przedsiębiorców, którzy nie są w stanie konkurować z gigantem zza miedzy” – argumentował samorządowiec. W obronie niedzielnego bazaru natychmiast stanęła jednak silna opozycja, na czele z posłem Ćwikiem oraz radną Fugiel. Ich zdaniem likwidacja lub ograniczanie giełdy byłoby ekonomicznym strzałem w stopę dla całego makroregionu, a zrzucanie winy za puste lokale na Starówce na handlarzy z Mokrego jest głębokim niezrozumieniem współczesnych trendów rynkowych.

    „Nie możemy walczyć z czymś, co stało się handlowym fenomenem tego regionu” – replikowała radna Fugiel. „Raz w tygodniu na to lotnisko przyjeżdżają dziesiątki tysięcy ludzi z całego województwa, a nawet z odległych zakątków kraju. Oni zostawiają pieniądze również w Zamościu. Poza tym umówmy się: zamojska Starówka przegrywa dziś przede wszystkim z internetem i e-commerce, a nie z tradycyjną giełdą. Ludzie zmienili nawyki zakupowe i zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni” – podsumowała. Debata na sesji pokazała, że Zamość znalazł się w kleszczach między tradycją a brutalną ekonomią. Z jednej strony miasto pilnie potrzebuje pomysłu na zagospodarowanie pustych, zabytkowych przestrzeni, które kiedyś tętniły handlem, a dziś przynoszą straty. Z drugiej – nikt o zdrowych zmysłach nie chce rezygnować z potężnego zastrzyku gotówki i ruchu, jaki generuje podmiejskie targowisko.

    Jedno jest pewne: proste rozwiązania i szukanie kozła ofiarnego nie zapełnią pustych lokali w Nadszańcu. Zamość musi znaleźć sposób, by gigantyczny potok ludzki płynący co niedzielę na Mokre, choćby w części przekierować prosto pod renesansowe podcienia Rynku Wielkiego. W przeciwnym razie Starówka pozostanie jedynie piękną dekoracją, podczas gdy prawdziwe serce zamojskiego handlu będzie bić na trawiastym pasie startowym prowincjonalnego lotniska.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Dziennik Wschodni

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era