
„Dla pana burmistrza” – widnieje na kartce, doczepionej do taczki, a pod spodem jest dopisek: „proszę się wywieźć samemu gdyż nasze emerytki nie dadzą rady”. W mediach społecznościowych natomiast krąż post, w którym można m.in. przeczytać, że taczka „jest idealna, by wywieźć na niej te wszystkie niespełnione obietnice”.
Autor(ka) postu pyta: „wsiada pan z godnością czy pomóc?, pisze:. „Nasza cierpliwość na ul. Kaczej oficjalnie dobiegła końca. Zamiast dialogu z mieszkańcami burmistrz wybrała arogancję, więc dostał prezent. Ta taczka czeka specjalnie na Pana. Wywieziemy na niej każdy pański pusty frazes”.
Burmistrz Daniel Miciuła opublikował zdjęcie taczki na swoim profilu na Facebooku bo, jak wyjaśnia, chce sprawę wyjaśnić – zwłaszcza tym, którzy, jak mówi, są manipulowani. Ma też dość szkalowania go w Internecie. „Czekam teraz na szubienicę w rynku” – pisze w mediach społecznościowych.
Awantura o Kaczą
Ulica Kacza jest w przebudowie. To inwestycja powiązana – i wynikająca z innej bardzo dużej i niezwykle ważnej dla miasta: budowy przeprawy mostowej na Wieprzu.
Kacza to ulica zjazdowa z budowanego mostu. Projekt na nią powstał jeszcze za poprzedniej władzy, a pozyskane dofinansowanie wyniosło ok. 10,5 mln zł (przy wartości prac ok. 15 ml zł).
Teren jest dość trudny – w przeszłości często dochodziło tu do zalewania i podtopień podczas ulew. Zalewało także starą drogę – i był poważny problem z dojazdem służb do potrzebujących pomocy mieszkańców. Z tego powodu nową Kaczą zaprojektowano na nasypie. A to z kolei nie podoba się kilku mieszkańcom: boją się, że z tego powodu będą zalewani, nie chcą też mieć wyjazdów z posesji pod górkę. Protesty pojawiły się od razu, jak tylko zaczęto prace budowlane. Obrywa się burmistrzowi – choć to nie za jego kadencji przygotowano projekt inwestycji i o dofinansowanie. – Natomiast od początku rozmawiam z mieszkańcami, wysłuchuję, wyjaśniam, negocjuję. Na tym etapie jednak nie da się zmienić planów bez utraty dofinansowania – wyjaśnia burmistrz, który zapewnia, że po zakończeniu robót – nikt zalewany nie będzie. I jako przykład podaje ul. Kościuszki, która także jest wyniesiona – i nic złego mieszkańcom się tam nie dzieje. Budowę, jak dodaje – wielokrotnie kontrolowały instytucje zewnętrzne, w tym nadzór budowlany – żadnych nieprawidłowości nie znaleziono.
Po rozmowach – większość mieszkańców wykazała się zrozumieniem i zaakceptowała, że ulica będzie wyżej. Ale nie wszyscy: kilka osób nie godzi się na inwestycję. Opór jest tak duży, że, jak mówi burmistrz – 4 osoby nie wpuściły ekipy budowlanej na swój teren.
Wszystko przez „niemieszkankę”?
I we wpisie, i w rozmowie z TZ – Daniel Miciuła twierdzi, że akcja z taczką to element szerszej nagodnki na niego, której źródłem ma być m.in. kobieta, która ma związki z miastem – ale mieszka za granicą. Jej niechęć do burmistrza ma mieć początki jeszcze w kampanii wyborczej. – Ta osoba, której osobiście nigdy nie spotkałem i nigdy z nią nie rozmawiałem, korzysta z kilku profili w mediach społecznościowych, a we wpisach prowadzi nagonkę na mnie. I to m.in. ona manipuluję częścią osób – mówi burmistrz.
„Dziś jej wpisy – ich częstotliwość i emocjonalność – zakrawają na ewidentną obsesję. W mediach społecznościowych występuje już chyba w pięciu osobach, nawołując do buntu i hejtu, budując wokół siebie grupę złożonych z ludzi dwojakiego rodzaju: świadomie idących w manipulacje oraz tych mniej świadomych, dających się manipulować.
Zawsze w drodze koncyliacji staram się rozstrzygać spory, odbyłem ich wiele w tej kadencji i każdy zakończył się polubownie. Z tą panią się nie da, dlatego zdecydowałem się na prywatny akt oskarżenia, aby dbać o swoje dobre imię”- poinformował na FB. W rozmowie z TZ dodaje, ze hejtowany był nie tylko on sam, ale i jego dzieci.
– Jest mi żal tych mieszkanek ulicy Kaczej, które w tak bezwzględny i bezwstydny sposób zostały zmanipulowane przez wspomnianą niemieszkankę (…). Te osoby w ohydny sposób próbują wykorzystać tę sytuację do autopromocji, co jest dla mnie nieakceptowalne” – napisał w mediach społecznościowych.
– Niestety, osoby które odmówiły wpuszczenia wykonawcy (ten buduje mieszkańcom m.in. zjazdy – red.) narażają się na grzywnę. Na mocy specustawy – nie mogą odmówić zgody na realizację inwestycji – wyjaśnia burmistrz. Procedurę w tej sprawie już wszczęło Starostwo Powiatowe w Krasnymstawie.
Właściciela taczki – Daniel Miciuła zaprosił po odbiór do wykonawcy inwestycji.
Prace na ul. Kruczej zakończą się jesienią.
Obserwuj nas na Google News