
7 minut czytania • 18.06.2026 11:06
Agnieszka Mazuś, Krzysztof Kowalik
Odcinek do przebudowy drogi wojewódzkiej 830 nie jest długi. To niecałe trzy kilometry, ale drogowcy wytną aż 1022 drzew. Nowych nasadzeń zaplanowano jedynie 278. Ale nie tylko dlatego Fundacja Wolności złożyła skargi na tę inwestycję.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
Uwagę na to, jak będzie wyglądała przebudowa kilku kilometrów wylotówki na Nałęczów, zwróciła nam jedna z naszych czytelniczek. – Na planowanym odcinku przebudowy mają zostać wyrąbane drzewa które w większości rosną ok 2 m od linii jezdni. Zapewne chcą zrobić ścieżkę rowerową (którą można by zrobić bez wycinki drzew). Zmienią odcinek drogi w betonowy plac, jak wszystkie nowe drogi. Posadzą badyla, które się nie przyjmą i tyle – napisała do nas.
Niestety, miała rację.
Wójt Jastkowa docenia drzewa. W teorii
Pień rosnącej przy tabliczce „Lublin” topoli ma 330 cm obwodu i 105 cm średnicy. Liczba „812” napisana różowym sprejem na korze oznacza, że czeka ją wycinka. Podobnie jak ponad tysiąc innych drzew rosnących na blisko trzykilometrowym odcinku, które zamierza przebudować Zarząd Dróg Wojewódzkich. Wiele z nich jest równie imponujących rozmiarów. Jest lipa o obwodzie 330 cm, jesiony (220 cm), klon (236 cm), orzechy (283 cm, 300 cm).
Topola do wycinki na wyjeździe z Lublina Z inwentaryzacji przygotowanej na zlecenie projektanta przebudowy DW 830 wynika, że wycięte ma zostać aż 1022 drzew, ale 41 proc. z nich (420 szt.) ma niewielkie rozmiary (poniżej 16 cm średnicy pnia). Drugie tyle (394 szt.) ma pnie o średnicy (16-35 cm). Wiele z nich to tuje. Pozostałe rosnące w pasie inwestycji to duże dorodne i zdrowe drzewa. Ich również piły nie ominą.
– Z przedmiotową inwestycją koliduje około 1000 sztuk zieleni, w tym drzew, tui oraz krzewów. Prace związane z wycinką rozpoczną się 17 czerwca Inwentaryzacja drzew przeznaczonych do wycinki została przeprowadzona w 15 czerwca przez nadzór przyrodniczy EKO-DROG Sp. z o.o. z siedzibą w Rzeszowie – informuje Paweł Zdybel , rzecznik prasowy Zarządu Dróg Wojewódzkich w Lublinie w odpowiedzi na nasze pytania. A pytaliśmy m.in. o to kto i kiedy będzie inwentaryzował przeznaczoną do wycinki zieleń pod kątem obecności ptasich gniazd. To wymóg gdy prowadzi się wycinki w czasie okresu lęgowego, czyli wiosną i latem.
Zapytaliśmy też o planowane nowe nasadzenia i gwarancję, jakie daje na nie wykonawca. Te liczby już nie są tak imponujące. – Pielęgnacja posadzonych drzew będzie prowadzona w okresie gwarancyjnym przez okres jednego roku – informuje Zdybel.
W praktyce oznacza to, że po roku przestaną być podlewane. W efekcie wiele z nich może nie przeżyć. Jak sprawdziła Fundacja Wolności (wydawca Jawnego Lublina) na 6,5 kilometrach przebudowanej w 2018 roku DW 835 po siedmiu latach nie przetrwało ponad 50 proc. nasadzeń.
Nowe drzewka na DW 830 będą małe – o obwodzie pnia 12-14 cm lub 14-16 cm. I będzie ich tylko 278 . Dlaczego? W 13-stronicowej decyzji (o środowiskowych uwarunkowaniach na realizacje przedsięwzięcia) wójta gminy Jastków Teresy Kot jest mowa o tym, że wiele wycinanych drzew to gatunki „ozdobne, owocowe, inwazyjne bądź okazy o niewielkich rozmiarach”. – Nie znajduje więc uzasadnienia nakładanie obowiązku nasadzeń w stosunku 1:1 – stwierdza wójt Kot. Nie przeszkadza jej to zauważyć akapit dalej, że „drzewa przydrożne pełnią istotną rolę w przyrodzie, szczególnie w terenach zantropogenizowanych. Poprawiają warunki mikroklimatyczne, strukturę gleb i ich jakość oraz przyczyniają się do łagodzenia negatywnych zjawisk związanych z obecnością zabudowy oraz ciągów komunikacyjnych.”
Tyle w teorii. W praktyce na wylotówce z Lublina przez wiele dni będzie słychać ryk pił.
Drzewa przeznaczone do wycinki na DW 830. Fot. Michał Siudziński Było 6 metrów szerokości szosy. Będzie 7
Obecnie ten odcinek drogi wojewódzkiej ma 6 metrów szerokości i chodnik po jednej stronie Po przebudowie szosa będzie mieć niewiele więcej – 7 m szerokości. Stąd więc tak wielka skala wycinek?
Wybrany przez ZDW projektant Mateusz Królicki zaplanował po obu stronach drogi „pobocza gruntowe o szerokości min. 1,25 m”, nowe zatoki autobusowe, rozbudowę skrzyżowań, nowe chodniki i ścieżkę pieszo-rowerową o szerokości 3,6 m.
– Szerokość korpusu drogowego ulegnie zwiększeniu. Mając powyższe na uwadze należy wskazać, iż większość rowów przydrożnych zostanie wykonana w nowym śladzie – czytamy w KIP (Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia).
Tu również przy okazji wydawania zgód na wycinkę wszystkiego jak leci, urzędnicy i projektanci naprodukowali wiele stron o tym jak ważne w dzisiejszych czasach są działania z myślą o zmieniających się klimacie. I tak dowiadujemy się, że mimo ogromnej skali wycinek „wykonanie modernizacji drogi znacznie polepszy wpływ na środowisko przyrodnicze”. – Rozbudowa drogi nie pogorszy jakości powietrza w odniesieniu do stanu istniejącego. W ramach prac nie przewiduje się likwidacji obszarów przyrodniczych zapewniających zachowanie bioróżnorodności. Jedynymi elementami, które zostaną usunięte są drzewa. W ramach rekompensaty za wykonaną wycinkę wykonane zostaną nasadzenia zastępcze – przekonują.
Dokładnie przenalizowaliśmy projekt pod kątem czy można było ocalić choć część starodrzewia i innej okalającej dziś trasę bogatej zieleni. Po tej lekturze ciężko nie zgodzić się z naszą czytelniczką, która kilka dni temu w mailu do naszej redakcji napisała: – Jadąc przez Polskę wschodnią, mamy piękne nowe drogi. Niestety wzdłuż nich nie ma nic to. Czy urzędnik, który wytycza plany nie ma obowiązku wizji lokalnej? Kto za to wszystko odpowiada?
Fundacja Wolności składa skargi
W KIP czytamy, że „brak jest alternatyw”, ale gdyby po stronie południowej (nieparzyste numery) zaprojektować kanalizację zamiast rowu, to można by ocalić ok. 120 drzew.
Kolejna rzecz to możliwość zrobienia pomiędzy rzeką Łazęgą a ul. Makową w Dąbrowicy muru oporowego przy ciągu pieszo-rowerowym. To pozwoliłonby ocalić rząd ok. 50 lip o średnicach 40-60 cm rosnących dziś u szczytu istniejącej i projektowanej skarpy.
W dokumentacji wyłapaliśmy też szereg merytorycznych błędów.
Charakterystyka przedsięwzięcia (załącznik do decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach) wskazuje, że szerokość ciągu pieszo-rowerowego będzie wynosić ok. 3,0 m. Natomiast w decyzji o zezwoleniu realizacji inwestycji drogowej jest mowa o 3,6 m.
Różna jest liczba drzew do wycinki – w Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia jest mowa o 809 drzewach, w projekcie – o 1022. W ostatecznej dokumentacji projektowej jest więc mowa o ponad 25 proc. większej liczbie drzew do wycinki co stanowi istotne odstępstwo i które mogło wpłynąć na nakaz większej ilości nasadzeń zastępczych.
Fundacja Wolności to organizacja pozarządowa, która nie tylko walczy o jawność w życiu publicznym, ale też przygląda się poprawności wydawania różnych decyzji administracyjnych. W poniedziałek Fundacja złożyła kilka skarg z art. 227 Kodeksu Postępowania Administracyjnego na „realizację inwestycji drogowej dot. rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 830 Lublin – Nałęczów – Bochotnica na odcinku od granicy m. Lublin (km3+956) do węzła drogowego „Lublin Szerokie” (km ok. 6+700).”
Skargi zostały wysłane do Urzędu Gminy Jastków, który wydał decyzję środowiskową i Zarządu Dróg Wojewódzkich, który realizuje inwestycję. O sprawie została powiadomiona Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i Lubelski Urząd Wojewódzki, który wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Fundacja apeluje o podjęcie działań mających na celu egzekwowanie zapisów decyzji środowiskowej oraz wskazuje na rozbieżność pomiędzy decyzją środowiskową a ZRID. Zdaniem Fundacji postępowanie ws. decyzji środowiskowej należałoby wznowić, gdyż decyzja została wydana w oparciu o dokumenty, które okazały sią fałszywe (chodzi o różnice w liczbie wycinek oraz szerokość drogi ciągu pieszo-rowerowego).
Projekt przebudowy odcinka DW 830 przygotowała firma S.C. „ATTILA” M. Królicki, W. Jóźwiak z Rzeszowa. Przebudowa 2,7 km drogi wraz z nowym mostem na rzece Łazęga kosztować ma 29,2 mln zł (projekt współfinansowany z funduszy unijnych). W kwietniu br. podpisano umowę z wykonawcą. Grupa PBI ma się ze wszystkim wyrobić w ciągu 22 miesięcy.
Działanie finansowane jest w ramach projektu PROTEUS – ochrona wartości UE i praw podstawowych poprzez udział społeczeństwa i pomoc społeczeństwu obywatelskiemu w Europie Środkowej.
Współfinansowane przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są jednak poglądami i opiniami wyłącznie autora(-ów) i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Unii Europejskiej ani Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury. Ani Unia Europejska, ani instytucja przyznająca dotację nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
14 komentarzy
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi