
8 minut czytania • 01.07.2026 14:50
Krzysztof Wiejak
Dziennikarz
Za Markiem Kubikiem wstawiły się gospodynie wiejskie, strażacy-ochotnicy, proboszczowie, a nawet Hodowcy Ras Koni Zimnokrwistych. I ten „społeczny zryw” przyniósł pozytywny efekt, bo wyrok, jaki zapadł w pierwszej instancji, nie pozbawił wójta Niedźwiady stanowiska. Ale sąd odwoławczy był innego zdania i zasądził grzywnę. A to oznacza koniec kariery Kubika w gminie.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
Dziś przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się rozprawa apelacyjna w głośnej sprawie wójta gminy Niedźwiada. Jak pisaliśmy , w grudniu zeszłego roku 50-letni Marek Kubik został zatrzymany przez patrol policji w miejscowości Zabiele w powiecie lubartowskim, gdy jechał swoim fordem s-max. Uwagę funkcjonariuszy zwróciła szybka jazda auta, więc zatrzymali kierowcę do kontroli. Pierwsze i drugie badanie alkomatem wykazało, że ten jest pijany: urządzenie wykazało około 1,1 promila w wydychanym powietrzu. A prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości to przestępstwo, za które grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Jednak Kubikowi się upiekło, bo Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim w marcu warunkowo umorzył postępowanie wobec niego. A taki wyrok oznaczał, że nadal mógł pełnić funkcję wójta. Prokurator uznał jednak, że kara jest zbyt łagodna i zaskarżył wyrok. – 20 grudnia oskarżony mógł dostosować swoje postępowanie do panującego porządku prawnego. Mimo to zdecydował się popełnić przestępstwo i jego wina jest znaczna – ocenił prokurator w apelacji.
Wyprawa po tlen po nocnym piciu whisky
Wójt Niedźwiady wpadł w sobotę około południa przed Bożym Narodzeniem. W śledztwie i przed sądem przyznał potem, że wraz ze współpracownikami, z którymi poprzedniego dnia odławiał ryby, ok. godz. 3 w nocy „wypił okazjonalnie” 40-procentową whisky. Rano czuł się dobrze, ale był po nieprzespanej nocy, ostatnie dwie doby spał po cztery godziny i nie zjadł śniadania. Wsiadł jednak za kierownicę. – Nie jechałem jako wójt, tylko jako rolnik po tlen dla ryb przed świętami i tyle – tłumaczył nam w styczniu, gdy jeden z naszych czytelników poinformował nas o zatrzymaniu Kubika.
Karpi odłowiono 1,5 tony o wartości około 30 tys. zł. Wójt bał się, że z powodu braku tlenu mogą się podusić. Ale jego wyjazd po butlę z życiodajnym gazem do pobliskiej Tyśmienicy zakończył się zatrzymaniem przez patrol policji, a potem aktem oskarżenia i rozprawą przed Sądem Rejonowym w Radzyniu Podlaskim.
Trzeba przyznać, że Kubik poruszył niebo i ziemię, by nie stracić władzy w gminie, a co za tym idzie również wysokich dochodów, jakie zapewnia stanowisko wójta ( 254 tys. zł w 2025 roku ). W jego obronie do sądu zaczęły napływać oświadczenia, wstawiennictwa i pochwalne opinie. Za wójtem wstawili się m.in.: radna powiatowa z Lubartowa lekarz medycyny Izabela Czerska (Prawo i Sprawiedliwość), radny sejmiku wojewódzkiego Janusz Bodziacki (również PiS), starosta lubartowski Jan Sławecki (PiS), proboszczowie z parafii w tej gminie, koła gospodyń wiejskich, druhowie-strażacy z komendantem OSP na czele (Kubik jest prezesem zarządu gminnego OSP), klub seniora i Hodowcy Koni Ras Zimnokrwistych.
Pisma niekiedy były okraszane zdjęciami, dowodzącymi, że Kubik to wręcz prawdziwy skarb. O swoją gminę dba i wspiera z całych sił, osobiście i finansowo, nie szczędząc środków na remonty, wyposażenie czy wydarzenia. Prezes Uczniowskiego Klubu Sportowego „Dystans” z Niedźwiady Mariusz Baranowski zaapelował nawet o to, by Kubikowi nie zabierać prawa jazdy, bo „ brak możliwości samodzielnego przemieszczania się będzie poważnym utrudnieniem w bieżącej współpracy i może przełożyć się na ograniczenie oferty sportowej dla dzieci, młodzieży i dorosłych „.
Oskarżony to prawy obywatel i ceniony włodarz
Ta narracja najwyrażniej przyniosła zamierzony skutek. Sędzia Dorota Domańska z SR w Radzyniu Podlaskim (jest jednocześnie prezesem tego sądu) przychyliła się do wniosku obrońcy wójta o warunkowe umorzenie postępowania i wyznaczyła dwuletni okres próbny. W wyroku z 17 marca zasądziła od wójta 20 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i dołożyła zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez rok. Taki wyrok oznaczał, że Kubik mógł spokojnie wrócić do rządzenia gminą. I tak też się stało: na przykład ostatnio, 22 czerwca, wziął udział zjeździe strażaków-ochotników z Niedźwiady (na zdjęciu poniżej stoi w mundurze w środku).
Sędzia Domańska w uzasadnieniu wskazywała, że Kubik jest wójtem od 2018 roku (startował wówczas z PiS), a w 2024 roku wybory wygrał już w pierwszej turze z poparciem 67 proc. głosujacych. – Za jego kadencji majątek gminy wzrósł z 45 do 92 mln zł – argumentowała sędzia, dodając, że „dotychczas prowadził nienaganny tryb życia”. Tymczasem jak ustalił portal wp.pl , Kubik już w 2005 roku był skazany za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Ale po 10 latach ten wyrok uległ zatarciu, więc w świetle prawa wójt był wówczas osobą niekaraną.
W uzasadnieniu wyroku czytamy również, że na takie a nie inne rozstrzygnięcie wpływ miało to, że oskarżony działał pod wpływem impulsu (zagrożenie śnięciem ryb) i emocji, a to „zmniejsza stopień jego winy”. – Oskarżony jest prawym obywatelem, cenionym włodarzem gminy, zaś zachowanie z 20 grudnia stanowi eksces, który nie ma prawa się powtórzyć . Wymierzenie nawet najniższej kary byłoby dotkliwe w aspekcie osobistym, gdyż zniweczyłoby możliwość pełnienia funkcji wójta – zaznaczyła sędzia Domańska.
Roztaczał mocny zapach alkoholu
Już podczas procesu w Radzyniu Podlaskim dało się zauważyć, że na sali nie ma prokuratora, który kierował akt oskarżenia przeciwko Kubikowi. Dopiero gdy sprawę łagodnego wyroku opisały media, prokuratura zapowiedziała odwołanie od wyroku.
W apelacji, która wpłynęła do Sądu Okręgowego w Lublinie, zastępca prokuratora rejonowego w Parczewie Mateusz Malecki zwraca uwagę, że stan nietrzeźwości oskarżonego dwukrotnie przekraczał dopuszczalne stężenie w wydychanym powietrzu. – Doszło do nieuzasadnionego zastosowania warunkowego umorzenia – dodał prokurator, który dziś w sądzie powtórzył te słowa. – Twierdzenia pana oskarżonego, że czuł się trzeźwy i był przekonany, że może kierować samochodem mają się nijak do tych zeznań, gdzie obaj funkcjonariusze policji wskazali wprost, że pan oskarżony już w momencie zatrzymania, że tak powiem, roztaczał od siebie mocny zapach alkoholu.
Oskarżony miał pilnie jechać po tlen do Tyśmienicy. Jednak jeden z funkcjonariuszy zeznał, że patrol zatrzymał Kubika po tym, gdy wyjeżdżał z parkingu sklepu spożywczego w Gródku Szlacheckim. A Kubik przyznał potem, że mógł uzyskać pomoc w przywiezieniu butli z tlenem od innych osób. – Motywacyjna, o której mówi w swoich wyjaśnieniach oskarżony, wydaje się skrajnie wątpliwa, jeżeli nie przyjąć nawet, że nieprawdziwa – ocenił dziś w Sądzie Okręgowym w Lublinie prok. Malecki. – To jego, że tak powiem, lekkomyślność w tym zakresie i podjęta brawura doprowadziła do tego, że stwierdził, że on jednak tym samochodem będzie w stanie pojechać. Dlatego w mojej ocenie ten wyrok (z pierwszej instancji – red.) nie zasługuje na aprobatę .
W apelacji prokurator podkreślił, że sąd pierwszej instancji uwzględnił jedynie okoliczności korzystne dla wójta. Tymczasem Kubik jest funkcjonariuszem publicznym, wieloletnim wójtem, który stanowi również prawo lokalne i od takich osób należy oczekiwać więcej niż od przeciętnego obywatela.
– Okoliczność sprawowania funkcji wójta nie powinna mieć tak istotnego znaczenia, jakie dał jej Sąd Rejonowy. Oskarżony w istocie w sposób należyty wywiązywał się z obowiązków, jako organ władzy wykonawczej gminy, lecz należy to do jego obowiązków, za co otrzymywał wynagrodzenie – zaznaczył w apelacji prok. Malecki.
Prokurator wnosił o uznanie Kubika za winnego, wymierzenie mu kary sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na dwa lata, 4,5 tys. zł grzywny i 8 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na trzy lata. Z kolei jego obrońca chciał utrzymania korzystnego dla wójta wyroku z pierwszej instancji.
Obrona dołącza do apelacji „film drogi”
Dziś podczas rozprawy odwoławczej sędzia Sławomir Kaczor zgodził się na odtworzenie filmu, jaki do apelacji dołączył obrońca wójta mecenas Arkadiusz Mazurek . Przez około osiem minut na monitorze prezentowano zapis z kamery umieszczonej w samochodzie, która zarejestrowała przejazd z Zalesia do Tyśmienicy (według Google Maps to około 7 km). Film miał według obrony dowodzić, że droga, którą feralnego dnia poruszał się Kubik, jest rzadko uczęszczana. I rzeczywiście, przez prawie cały film nie widać ani ludzi, ani samochodów. Jednak film został nakręcony w sobotnie południe majowe, a nie w grudniu, w dniu wydarzenia.
Tymczasem po obejrzeniu filmu prokurator zwrócił uwagę, że przejazd odbywał się przez trzy miejscowości stanowiące teren zabudowany, dwa niestrzeżone przejazdy kolejowe, po których kursują m.in. pociągi osobowe Intercity, a w mijanych po drodze wsiach nie ma chodników.
Sędzia Sławomir Kaczor zgodził się na odtworzenie filmu z przejazdu drogą od miejsca zamieszkania wójta Kubika do Tyśmienicy. Fot. Krzysztof Wiejak Z kolei w mowie końcowej obrońca wójta Arkadiusz Mazurek odpierał argument prokuratury, że od wójta należy oczekiwać większej znajomości prawa niż od przeciętnego obywatela. – Zgadzam się, ale prawa administracyjnego – przekonywał. – Myślę, że większość wójtów w Polsce może przez całe swoje życie nie mieć styczności z kodeksem karnym, jak również z procedurą karną .
Sąd zmienia wyrok, a wójt straci funkcję
Po wysłuchaniu stron i krótkiej przerwie sędzia Kaczor ogłosił wyrok. I zmienił go na niekorzyść wójta, uznając, że jest winny zarzucanego mu czynu prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Uznał, że wystarczającą karą będzie grzywna w wysokości 12 tys. zł oraz 8 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. – Oskarżony jest człowiekiem stosunkowo zamożnym, a w grę wchodziło ratowanie majątku wartości 30 tys. zł – uzasadniał wyrok sędzia Kaczor. – Sąd Okręgowy nie deprecjonuje wartości tego majątku, niemniej jednak oskarżony postawił na szali bezpieczeństwo w ruchu, zachowanie zgodne z prawem i decyzję o tym, żeby jechać po tlen dla ryb. Tylko że ten przejazd to jest kilka, góra kilkanaście kilometrów i on zajął, o ile dobrze pamiętam, około 8 minut. W takiej sytuacji truizmem jest stwierdzenie, że przy dobrej woli, przy chęci, wykonaniu telefonu, skontaktowaniu się ze znajomym, przyjacielem, korporacją świadczącą usługi przewozowe, dostarczenie tego (tlenu – red.) nie nastręczało najmniejszych problemów .
Sędzia odnosząc się do stopnia nietrzeźwości Kubika uznał, że już to samo w sobie przesądza o tym, że stopień społecznej szkodliwości czynu był wyższy niż nieznaczny, co nie pozwala na warunkowe umorzenie postępowania.
– Sprawowanie pewnych funkcji wiąże się z pewnymi przywilejami – kontynuował sędzia Kaczor. – Natomiast konsekwencją tych przywilejów jest także to, że w sytuacji złamania prawa te przywileje, jak i funkcje się traci. I oskarżony musiał mieć tego świadomość. To jest bezdyskusyjne.
Sędzia zaznaczył, że wobec Kubika nie orzeczono kary więzienia, bo było to jego pierwsze takie przewinienie.
Wyrok jest prawomocny. Zgodnie z kodeksem wyborczym funkcji wójta nie może sprawować osoba, która została skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. Oznacza to, że Kubik stanowisko wójta stracił.
Wójta nie było dziś w sądzie. W urzędzie gminy poinformowano nas, że jest na zwolnieniu lekarskim od 24 czerwca. Na razie nie udało nam się z nim skontaktować.
3 komentarze
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi