
Fot. REUTERS/Jaimi Joy Przez Europę przechodzi fala upałów. Znaczny obszar Wielkiej Brytanii objęty jest ostrzeżeniami pogodowymi, a w przypadku Londynu i okolic jest to ostrzeżenie najwyższego stopnia przed ekstremalnymi temperaturami. Takie ostrzeżenie oznacza, że temperatura może spowodować zagrożenie życia nawet u osób zdrowych. W środę temperatura sięgnęła 36 st. C, w niektórych hrabstwach wprowadzono zakaz używania wody do sprzątania, podlewania roślin i napełniania basenów, a szpital w Norfolk musiał odwołać badania pacjentów, bo przegrzany rezonans magnetyczny przestał działać.
Upał powodem odwołania panelu o radzeniu sobie z upałem
Odwoływane są też liczne wydarzenia, również te zaplanowane w ramach London Climate Action Week. Z powodu upału anulowano m.in. panel dyskusyjny w London School of Economics, który miał być poświęcony tematowi "poprawy zarządzania ekstremalnymi temperaturami". Uczestnicy mieli mówić o wyzwaniach i przedstawiać lokalne metody radzenia sobie z upałem. W panelu mieli brać udział m.in. eksperci z Instytutu badań nad klimatem London School of Economics, przedstawiciel Centrum ds. zmian klimatu i odporności na klęski żywiołowe ONZ oraz ekspertka ds. zmian klimatu Międzynarodowej Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca.
Podczas wydarzeń, które zdążyły się odbyć, nie brakowało odniesień do obecnej sytuacji. Sekretarz Generalny ONZ António Guterres podkreślał, że wygłasza swoje przemówienie w chwili, gdy "fale upałów nawiedzają społeczności od Indii po Wielką Brytanię". - Skutki zmian klimaty już niszczą domy, zakłócają życie codzienne i działalność przedsiębiorstw, a także zwiększają presję na finanse publiczne - mówił. - Troszczymy się o przyszłe pokolenia. Wiemy, że będziemy oceniani na podstawie tego, co po sobie zostawimy, a jeśli chodzi o pogodę w Londynie w tym tygodniu... Wierzcie mi, że kiedy byłem dzieckiem, w czerwcu w Londynie nie było 35 st. C - zapewniał z kolei Ed Miliband, brytyjski minister bezpieczeństwa energetycznego.
Ekspertka: Brakuje tłumaczenia, dlaczego padają rekordy temperatur
Agata Szafraniuk, prawniczka i prezeska Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi zauważa, że jeszcze kilka lat temu ekstremalne upały były tematem konferencji, a dziś potrafią te konferencje odwołać. - Nawet rozmowa o upałach staje się niemożliwa przez upał. Kryzys klimatyczny nie jest wyłącznie problemem środowiska i coraz częściej decyduje o tym, czy możemy bezpiecznie pracować, podróżować i normalnie funkcjonować - podkreśla.
Jak przypomina Szafraniuk, Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że do 2030 roku z powodu stresu cieplnego świat będzie tracił 2,2 proc. wszystkich godzin pracy, czyli równowartość 80 milionów pełnoetatowych miejsc pracy i około 2,4 biliona dolarów rocznie. Szczególnie narażone są sektory oparte na pracy fizycznej, w tym rolnictwo i budownictwo, gdzie upały coraz częściej wymuszają przerwy w pracy i opóźniają inwestycje.
Mimo to wciąż zbyt rzadko rozmawiamy o przyczynach. Analiza Climate News Tracker pokazała, że trzy na pięć materiałów o majowej fali upałów w brytyjskich mediach nie wspominało o związku tych zjawisk ze zmianą klimatu i spalaniem paliw kopalnych. W Polsce często wygląda to podobnie. Relacjonujemy kolejne rekordy temperatur, ale rzadziej tłumaczymy, dlaczego padają. Dodatkowym problemem jest dezinformacja klimatyczna - raport QuotaClimat wskazuje, że w niektórych polskich mediach przypadki dezinformacji pojawiały się nawet raz na godzinę treści poświęconych klimatowi - wylicza prawniczka.
Dlatego samo reagowanie na kolejne fale upałów nie wystarczy. Musimy odchodzić od paliw kopalnych i jednocześnie lepiej przygotowywać miasta do życia w wyższych temperaturach. Dane satelitarne z Brukseli pokazały niedawno prawie 23 stopnie różnicy temperatury między centrum miasta a pobliskim lasem. To dobry przykład, że drzewa, parki i mokradła nie są dodatkiem do miasta, tylko infrastrukturą, która chroni nas przed upałem - podsumowuje ekspertka.
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas