17-letnia Zamościanka cierpi na bardzo agresywny, ultrarzadki nowotwór złośliwy śródpiersia. Ma fatalne rokowania. Jest jednak nadzieja. Szansą dla Dominiki jest eksperymentalne leczenie onkologiczne. Zdesperowana mama błaga o pomoc. Liczy się każda złotówka!
Jeszcze 3 miesiące temu nic nie wskazywało na to, że 17-letnia Dominika będzie musiała walczyć o życie. Diagnoza przyszła pod koniec maja. Lekarze stwierdzili, że już nic nie da się zrobić, że Dominice zostały ostatnie tygodnie życia.
- Wszystko zaczęło się od wysokiej gorączki, która nagle pojawiła się u Dominiki. Byłam zaniepokojona, bo córka nigdy wcześniej nie gorączkowała. Po wizycie u lekarza dostaliśmy tylko zwykłe leki na przeziębienie. Sytuacja się pogarszała, Dominika miała problemy z oddychanie, więc trafiłyśmy na SOR. Mój lęk narastał, ale w najczarniejszych scenariuszach nie spodziewałam się tego, co się wydarzy. Zrobiono prześwietlenie, które pokazało ogromnego guza w śródpiersiu! Byliśmy w szoku… Padło podejrzenie, że to NUT, jeden z najgorszych nowotworów… Niestety diagnoza się potwierdziła, a my czuliśmy się, jakby na głowę spadło nam kowadło… To ultrarzadka, bardzo agresywna choroba charakteryzująca się szybkim wzrostem i tworzeniem guzów wzdłuż linii pośrodkowej ciała. Usłyszeliśmy, że rocznie choruje na nią może 100 osób na świecie… Tylko kilka procent z nich przeżywa 5 lat… - wyjaśnia mama 17-latki.
- W szpitalu, do którego trafiliśmy, szybko powiedziano nam, że rokowania są krytyczne, że nie ma jak leczyć Dominiki… Że zostało dla niej hospicjum… Cały czas byłam jednak w kontakcie z panią profesor z Warszawy, która powiedziała, że może zaproponować córce leczenie. Zaryzykowaliśmy. Własnym autem zabraliśmy Dominikę do innego szpitala. A była już w tragicznym stanie, na tlenie, z pompą morfinową. Jej stan pogarszał się z dnia na dzień… - relacjonuje mama.
Leczenie daje nadzieję ale jest też ogromnie ryzykowane.
- Przed rozpoczęciem chemii i immunoterapii powiedziano nam o zagrożeniach. O tym, że leczenie grozi śmiercią… Nie mieliśmy wyboru, brak leczenia oznaczał wyrok… Na szczęście terapia zaczęła działać! Stan Dominiki poprawił się! Mniej kaszle, mniej ją boli, dzielnie walczy z chorobą, choć dokładnie wie, z czym się mierzy. Nasza Dominika jest cudowną, dzielną nastolatką. W trakcie leczenia zaczęły wypadać jej włosy – zdecydowała więc, że sama ogoli sobie głowę! Jest bardzo zdolna, maluje, śpiewa. Ma przy sobie dużo przyjaciół, świetnie się uczy. Miała wiele planów na przyszłość, a teraz niestety nie wiemy, co przyniesie jutro... - kontynuuje mama Dominiki.
Rodzice szukają każdej możliwości, żeby pomóc dziewczynce.
- Dowiedzieliśmy się, że w Paryżu są prowadzone badania nad leczeniem NUT. Dają one obiecujące rezultaty, dlatego zdecydowaliśmy się założyć tę zbiórkę, żeby zebrać środki na wyjazd. Nie wiemy, ile będziemy musieli zapłacić, ale z pewnością będzie to ogromna kwota. Będziemy Was informować na bieżąco. Nigdy się nie poddamy, dlatego z całego serca prosimy, nie zostawiajcie nas samych! Razem możemy dać Dominice nadzieją, szansę, na którą zasługuje. Liczy się każda wpłata, każde udostępnienie! - apeluje mama Dominiki.
Zbiórka prowadzona jest tutaj: https://www.siepomaga.pl/walka-dominiki
Czytaj cały artykuł u źródła — eZamość