
W niedzielę, 19 lipca, mieszkańcy Chłaniowa i Władysławina oddali hołd ofiarom najtragiczniejszego wydarzenia w historii obu miejscowości. 23 lipca 1944 roku żołnierze Ukraińskiego Legionu Samoobrony, współpracującego z Niemcami, zamordowali 45 osób, w tym pięcioro dzieci, i spalili około 40 gospodarstw. Najmłodsza ofiara miała zaledwie 3 lata.
Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele w Chłaniowie. O tragicznych wydarzeniach sprzed 82 lat mówił wójt gminy Żółkiewka Jacek Lis, a uczniowie Szkoły Podstawowej w Chłaniowie przedstawili montaż słowno-muzyczny. Następnie uczestnicy udali się na cmentarz parafialny, gdzie przy zbiorowej mogile odmówili modlitwę i złożyli kwiaty. Plądrowali, palili i zabijali Podczas niemieckiej okupacji Chłaniów był ważnym punktem działalności konspiracyjnej. Mieściło się tam powiatowe dowództwo Armii Ludowej, a od początku 1944 roku działał szpital partyzancki. Z tego powodu wieś znajdowała się pod szczególnym nadzorem okupanta. Już 17 lipca 1944 roku Niemcy aresztowali 25 mieszkańców, z których 16 później zamordowano na Majdanku. Wieczorem 22 lipca do Chłaniowa zbliżył się wycofujący się przed Armią Czerwoną oddział Ukraińskiego Legionu Samoobrony, eskortujący niemieckich oficerów. W tym samym czasie we wsi przebywali żołnierze Armii Ludowej i partyzanci radzieccy. Przy drodze obok kościoła doszło do przypadkowego spotkania samochodu z niemieckimi oficerami z furmankami przewożącymi rannych partyzantów. Wywiązała się chaotyczna strzelanina, w której zginął dowódca legionu SS-Hauptsturmführer Siegfried Aßmuß. W odwecie nad ranem 23 lipca legion otoczył Chłaniów. Około godz. 6.00 żołnierze weszli do wsi i zaczęli zabijać napotkanych mieszkańców, plądrować domy oraz podpalać zabudowania. Ludzie próbowali ukrywać się w zbożu, rowach i budynkach gospodarczych. Pacyfikacja trwała ponad godzinę. Zginęło 45 mieszkańców Chłaniowa i sąsiedniego Władysławina, w tym pięcioro dzieci. Spłonęło około 40 gospodarstw. Jedną z zamordowanych i torturowanych przed śmiercią była Katarzyna Król, matka dowódcy miejscowego oddziału Armii Ludowej. Do dziś powraca pytanie, dlaczego znajdujący się w okolicy partyzanci nie przyszli na pomoc mieszkańcom. Pod osłoną nocy opuścili wieś i ewakuowali rannych, ale nie podjęli próby obrony. W 2013 roku dziennikarze agencji Associated Press odnaleźli w Stanach Zjednoczonych Mychajłę Karkocia, dowódcę sotni uczestniczącej w pacyfikacji. W 2017 roku wydano za nim nakaz aresztowania, jednak nie stanął przed sądem. Zmarł w USA 14 grudnia 2019 roku. Artykuł Pamiętali o ofiarach pacyfikacji pochodzi z serwisu Nowy Tydzień - tygodnik lokalny .
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.