
1 sierpnia o godzinie 17.00 w całej Polsce rozbrzmiewają syreny i na minutę zatrzymuje się życie. To symboliczna Godzina „W” – moment, który ma jednoczyć ponad podziałami i przypominać o bohaterach Powstania Warszawskiego.
Tymczasem we Włodawie od kilku lat można odnieść wrażenie, że nawet pamięć historyczna została podzielona. W tym samym czasie, w odległości zaledwie około 100 metrów od siebie, odbywają się dwie oddzielne uroczystości. Burmistrz miasta zaprasza mieszkańców pod ławeczkę Krystyny Krahelskiej przy Włodawskim Domu Kultury, natomiast starosta organizuje równoległe obchody przy Pomniku Żołnierzy Niezłomnych. Oba wydarzenia rozpoczynają się o godzinie 17.00, oba mają ten sam cel – oddanie hołdu bohaterom Powstania Warszawskiego Trudno nie zadać pytania: po co? Włodawa nie jest miastem liczącym setki tysięcy mieszkańców. To niewielka społeczność, w której wszyscy się znają. Tym bardziej niezrozumiałe jest, że mieszkańcy muszą wybierać, w której uroczystości uczestniczyć, zamiast wspólnie oddać hołd bohaterom. Pamięć historyczna nie powinna być polem rywalizacji między samorządami czy politykami. Nie chodzi przecież o to, kto złoży większy wieniec, wygłosi dłuższe przemówienie albo zgromadzi więcej uczestników. W centrum takich obchodów powinni być ci, których wspominamy – powstańcy i ofiary wojny. Tymczasem od kilku lat we Włodawie utrwala się sytuacja, która bardziej dzieli niż łączy. Dwie sceny, dwa zaproszenia, dwie grupy uczestników, dwa zestawy oficjeli. Wszystko w odległości kilkudziesięciu metrów. Można odnieść wrażenie, że mieszkańcy stają się mimowolnymi uczestnikami sporu, którego wcale nie chcieli. Zamiast jednej godnej, wspólnej uroczystości, mają do wyboru dwa konkurencyjne wydarzenia odbywające się równocześnie. A przecież wystarczyłaby odrobina dobrej woli. Wspólne złożenie kwiatów, wspólna modlitwa czy minuta ciszy nie odebrałyby nikomu prestiżu. Wręcz przeciwnie – pokazałyby, że w najważniejszych sprawach lokalne władze potrafią mówić jednym głosem. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że przynajmniej raz w roku ich przedstawiciele odłożą wzajemne ambicje na bok. Bo pamięć o bohaterach nie powinna być dzielona na „miejską” i „powiatową”. W tak małym mieście naprawdę powinno znaleźć się miejsce na jedne, wspólne obchody. Artykuł Jedna rocznica, dwie uroczystości pochodzi z serwisu Nowy Tydzień - tygodnik lokalny .
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.