
Jan Mazurek
Dzisiaj, 18:30
Źródło: Dariusz Matecki/Monika Pawłowska/FB
W Prawie i Sprawiedliwości trwa bratobójcza wojna. 45 parlamentarzystów skupionych wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego powołało stowarzyszenie Rozwój Plus. Kierownictwo PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim uznało grupę tę za akt politycznej rewolty, rozbijanie partyjnej jedności, tworzenie struktur pod odrębne ugrupowanie. 15 lipca władze PiS przyjęły uchwałę nakazującą wszystkim podległym sobie politykom wycofanie się ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną do 23 lipca pod rygorem wyrzucenia ze struktur.
Morawiecki ze swojego stowarzyszenia Rozwój Plus, które od momentu powstania budzi wielkie kontrowersje, zrezygnować jednak nie zamierza. Były premier Polski, a także jego najbliżsi wspólnicy, czyli Marcin Horała, Szymon Szynkowski vel Sęk, Daniel Obajtek, Janusz Cieszyński, Michał Dworczyk i Piotr Müller, przekonują, że ruch przyczyni się do poszerzenia elektoratu, również wśród najmłodszych. Prezes Kaczyński wydaje się nie podzielać ich wrażenia. A w PiS trwa otwarta wojna.
Przez ostatni tydzień publicznych złośliwości nie szczędzili sobie Kacper Płażyński, Kacper Jaki, Tobiasz Bocheński czy Michał Wójcik po jednej stronie oraz Piotr Müller, Marcin Horała czy Szymon Szynkowski vel Sęk po drugiej stronie. - Apeluję do moich koleżanek i kolegów o chwilę oddechu i łyk zimnej wody. Wróg jest w innym miejscu - uspokajał ich Jarosław Kaczyński.
Lubelski PiS też podzielił się na dwie frakcje. Pod listem przedstawicieli stowarzyszenia Rozwój Plus do prezesa PiS podpisało się czworo parlamentarzystów z Lubelszczyzny: Anna Baluch, Sławomir Skwarek, Sylwester Tułajew i Monika Pawłowska. W opozycji do nich ustawili się chociażby Jan Kanthak, Dariusz Stefaniuk i Michał Moskal.
Te starcia były jednak niczym wobec wojenki, jaka rozgrywa się między Dariuszem Mateckim, posłem PiS ze Szczecina i Moniką Pawłowską, posłanką PiS z Lubelszczyzny.
Do wszystkich prawych wyborców Białej Podlaskiej, Chełma i Zamościa oraz powiatów bialskiego, biłgorajskiego, chełmskiego, hrubieszowskiego, krasnostawskiego, parczewskiego, radzyńskiego, tomaszowskiego, włodawskiego i zamojskiego: nie dopuśćcie tego więcej do Sejmu! Chociażby wywiesiła tysiąc bilbordów. Szanujmy prawicę - napisał Matecki pod jednym z wpisów w mediach społecznościowych.
Matecki urządził na mnie nagonkę. Pozuje jednak na wielkiego obrońcę rodziny i życia, pisząc jednocześnie o kobiecie, matce, posłance: „Nie dopuście tego do Sejmu”. Taki to jest mężczyzna prawicowy szanujący kobiety? Jaki daje przykład? Kieruje sprawę do Komisji Etyki Poselskiej i prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego. Liczę, że to chamstwo szybko zostanie poskromione przez odpowiednie organy partii. Obrzydlistwo - skomentowała wpis swojego „kolegi” z ław sejmowych Pawłowska.
Matecki nie dawał za wygraną.
Użył do tej riposty profilu Suwerennej Polski. Ale zaraz poprawił ze swojego prywatnego profilu na X.
Monika Pawłowska pochodzi z Ryk. W polityce zaczęła od stanowiska asystentki posłanki Stanisławy Prządki z SLD. Pełniła funkcję wiceprzewodniczącej Forum Równych Szans i Praw Kobiet na Lubelszczyźnie. Niedługo później została koordynatorką partii Wiosna w okręgu lubelskim. Z ramienia ugrupowania Roberta Biedronka bezskutecznie startowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ale z list Lewicy dostała się do Sejmu. Ostro krytykowała rządy Prawa i Sprawiedliwości. Wspierała Strajk Kobiet.
W 2021 roku opuściła jednak klub Lewicy i przeniosła się do Porozumienia Jarosława Gowina. Po sześciu miesiącach zakończyła tę współpracę i przetransferowała się do PiS, co wzbudziło wielkie kontrowersje. Poseł Matecki pisał wówczas: „Pani Moniko, proszę się nie przejmować hejtem z lewej strony. To jest właśnie ich słynna tolerancja dla innych poglądów, czy indywidualnych decyzji”.
Pięć lat później, w ramach jednej partii, prowadzą otwartą przepychankę słowną.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.