Zacznijmy standardowo, czyli od oceny tego sezonu. Chociaż wydaje się to banalne, bo czy można źle ocenić rozgrywki, które zakończyły się awansem i zwycięstwem w lidze? Spodziewał się Pan, że będzie to wiosna bez porażki?
Piotr Kocęba: Na pewno wiedziałem, że będziemy mocni. Nikt jednak nie spodziewał się, jak to się potoczy i skończymy z bilansem piętnastu zwycięstw i dwóch remisów w lidze. To jest spektakularny wynik. Runda wiosenna w naszym wykonaniu bardzo dobra, zresztą cały sezon też. Latem mieliśmy w kadrze duże zmiany. Potrzebowaliśmy czasu, żeby to wszystko się zazębiło. Dobrze przepracowaliśmy zimę. Na rynku transferowym zrobiliśmy kilka dobrych ruchów. Może nie były one jakoś spektakularne, ale w ten sposób poszerzyliśmy kadrę i w zespole była rywalizacja. Moim zdaniem to było kluczowe. Mogliśmy rotować składem i dobierać zawodników pod dany mecz i konkretnego rywala. Zawsze kierowaliśmy się przy tym oczywiście dobrem i potrzebami zespołu. Rotacja się obroniła. Mam nadzieję, że w III lidze też będziemy mocnym zespołem.
W którym momencie poczuł Pan, że uda się zrobić awans i już nie można wygranej wypuścić z rąk?
Mniej więcej w połowie rundy, gdy odskakiwaliśmy coraz bardziej od rywali, miałem poczucie, że jesteśmy mocni i ciężko będzie to wypuścić z rąk. Moim zdaniem były trzy kluczowe mecze w maju: wyjazdowy z AKS SMS Łódź, domowy z Sokołem Aleksandrów Łódzki, a poprzedzało je pucharowe starcie ze Zjednoczonymi Stryków. To były mecze, które mogły dobrze spuentować rundę. Gdybyśmy się wtedy potknęli, to różnica w tabeli byłaby zniwelowana do pięciu punktów, a potem potknięcie z Sokołem mogło to nawet zmniejszyć do dwóch. To był kluczowy moment tego sezonu. Do tego jeszcze ten puchar, gdy wyeliminowaliśmy Lechię Tomaszów Mazowiecki, to było duże zaskoczenie dla środowiska. Głupio byłoby potem poślizgnąć się ze Zjednoczonymi Stryków. Te mecze były kluczowe, jeśli chodzi o odbiór sezonu. Jakbyśmy nie wygrali tych dwóch spotkań w lidze i odpadli w pucharze, to byśmy inaczej odbierali tę kampanię. W takim wypadku zapewne do końca walczylibyśmy o awans i bylibyśmy rozczarowani pucharem. Ale wygraliśmy z AKS SMS, zremisowaliśmy z Sokołem po dobrej grze i awansowaliśmy do finału. Po tych meczach już wiedzieliśmy, że awans do III ligi będzie prawie przyklepany. Jeśli chodzi o puchar to wiadomo, że czujemy pewien niedosyt, ale trzeba docenić fakt, że zagraliśmy w finale.
Więcej informacji w papierowym wydaniu Nowego Łowiczanina .
Czytaj cały artykuł u źródła — Łowiczanin.info / Nowy Łowiczanin